Listy

W Computerworld Raport ''Najlepsze miejsca pracy'' (październik 1999 r.) w artykule Doroty Konowrockiej zatytułowanym ''Informatyku, Ty nad poziomy wylatuj'' przeczytałem: ''Szefowie działów informatyki twierdzą zgodnie, że ich podwładni chcą się uczyć i rozwijać zawodowo. Niestety, nie zawsze w kierunku przez nich pożądanym''.

W Computerworld Raport ''Najlepsze miejsca pracy'' (październik 1999 r.) w artykule Doroty Konowrockiej zatytułowanym ''Informatyku, Ty nad poziomy wylatuj'' przeczytałem: ''Szefowie działów informatyki twierdzą zgodnie, że ich podwładni chcą się uczyć i rozwijać zawodowo. Niestety, nie zawsze w kierunku przez nich pożądanym''.

Jestem informatykiem, kieruję nawet w ramach działu pewną grupą i chcę się uczyć. Uczę się sam, jednak pracując, chciałbym, aby moja chęć kształcenia była poparta i zaakceptowana przez moich przełożonych, którzy tak bardzo pragną, abym poza znajomością najnowszych narzędzi Microsoftu wiedział cokolwiek na temat prowadzenia biznesu. W moim przypadku chodzi o handel. Niestety, deklaracje szefów informatyki - którzy w tekście Doroty Konowrockiej - tak pragną ode mnie znajomości zasad prowadzenia biznesu, chyba nie są deklaracjami tych szefów działów informatyki, których poznałem. Obecnie mam problemy z uzyskaniem urlopu bezpłatnego na dni, w których uczestniczyłbym w studiach MBA. Nie mówię o wysłaniu mnie na takie studia przez pracodawcę, mówię o studiach, które sam sfinansuję, nie tylko przez fakt wzięcia bezpłatnego urlopu na dni, w których miałbym zajęcia. Mój aktualny szef i jego szefowie nie są tym zainteresowani.

Mój przypadek nie jest odosobniony. Znam kolegów, którzy boją się powiedzieć w swoich firmach, że chcieliby podjąć takie studia w obawie, iż zacznie się na nich patrzeć podejrzliwie. A nuż mogą nauczyć się czegoś tak pożytecznego, że zagroziłoby to pozycji ich dotychczasowych szefów. Jak to więc jest z tym przyzwoleniem na naszą naukę przez naszych szefów? Czy aby nie są to tylko puste deklaracje?

Nazwisko i adres znane redakcji

Oprogramowanie dla małej i średniej firmy - sprostowania

W Raporcie Computerworld "Oprogramowanie dla małej i średniej firmy" (październik 1999 r.) nie ustrzegliśmy się kilku błędów. W informacji o Biurze Informatyczno-Wdrożeniowym "Koncept" w opisie firm występujących w raporcie podano, że "Koncept" powstał w 1997 r. - tymczasem BIW "Koncept" powstał w roku 1987.

Podobnie przy opisie profilu działalności firmy Word Software podano rok założenia 1944, zamiast 1994. Błąd wkradł się także do podanego numeru telefonu i faksu firmy Word Software - prawidłowy numer to (0-33) 854 55 44.

Przy opisie produktów HS Partner Pro-Test SA w rubryce "krótki opis programu" znalazło się zdanie "dzięki strukturze modemowej", które prawidłowo powinno brzmieć "dzięki strukturze modułowej", a w rubryce "ważniejsze moduły" w opisie kilku programów znalazło się zdanie "interfejs do programów księgowego, restauracyjnego, systemu telefonicznego" - treść ta odnosi się jedynie do opisu programu ProHOTT. Natomiast Program Puzzle - oprogramowanie dla małej firmy oferowane przez firmę ADAD Systems - kosztuje 299 zł, a nie jak podano 1299 zł.

Wszystkich zainteresowanych przepraszamy.