Listy

W nr. 46/99 w artykule ''Źródło taniej mocy'' napisałem, że Katedra Fizyki UMCS w Lublinie wykorzystuje serwer Sun Enterprise 6000. Tę błędną informację otrzymałem od Pawła Skoneckiego, administratora sieci unixowej Katedry Fizyki. W rzeczywistości jest tam wykorzystywany znacznie starszy serwer Sun Enterprise 3000 i to z nim porównywano wydajność klastra Linux.

W nr. 46/99 w artykule ''Źródło taniej mocy'' napisałem, że Katedra Fizyki UMCS w Lublinie wykorzystuje serwer Sun Enterprise 6000. Tę błędną informację otrzymałem od Pawła Skoneckiego, administratora sieci unixowej Katedry Fizyki. W rzeczywistości jest tam wykorzystywany znacznie starszy serwer Sun Enterprise 3000 i to z nim porównywano wydajność klastra Linux.

Według firmy Sun Microsystems, rezultaty wydajnościowe osiągnięte w Katedrze Fizyki UMCS wynikają ze specyfiki prowadzonych przez naukowców obliczeń (równoległe) i nie oznaczają automatycznie, że klastry Linux będą równie efektywne w innych zastosowaniach.

Przepraszam za wprowadzenie w błąd Czytelników i firmę Sun Microsystems.

Michał Szafrański

Amerykanin w Warszawie

Powszechnie wiadomo, że problem roku 2000 to nie tylko zagadnienie informatyczne, ale również wyzwanie dla specjalistów public relations. Od czysto informatycznych skutków problemu roku 2000 znacznie poważniejsze w skutkach mogą okazać się nie skoordynowane, wręcz irracjonalne reakcje ludzi, którym nie wytłumaczono na czas, co im naprawdę grozi, czego powinni się obawiać. Nie zdawałem sobie dotąd sprawy, że polityka informacyjna związana z Y2K, a właściwie jej brak, może wpłynąć na wizerunek Polski.

Pracuję w amerykańskiej firmie. Od kilku lat obserwuję, że wśród moich współpracowników coraz rzadszy jest obraz Polski, jako kraju, w którym spotyka się na ulicach przysłowiowe białe niedźwiedzie. Na początku grudnia przeczytałem jednak oficjalny list wysłany przez Ambasadę USA do przebywających w Polsce Amerykanów. Ambasada ostrzega o zagrożeniach, jakie mogą ich spotkać, jeśli nie wrócą do ojczyzny przed 1 stycznia 2000 r. Ze szczególną troską amerykańscy urzędnicy zwracają się do kobiet w ciąży i osób wymagających opieki lekarskiej. Zdecydowanie zaleca się im powrót do USA. Ambasada wskazuje na wiele innych niebezpieczeństw, na jakie są narażeni amerykańscy obywatele. List to właściwie szczegółowy podręcznik z cyklu "Przetrwanie dla opornych"!

Raport dla "Amerykanów w Warszawie" nie był chyba poparty intensywnym badaniem przygotowania Polski do nadejścia roku 2000. Powiela się w nim standardowe sformułowania, wskazuje na ryzyko, którego prawdopodobieństwo wystąpienia jest u nas znikome. Myli się PKP z PTTK, ostrzega przed nieprawdopodobnymi zagrożeniami. Na uwagę zasługują jednak dwie rzeczy. Po pierwsze, troska rządu USA o kilka tysięcy obywateli przebywających w kraju odległym o tysiące mil. Po drugie, brak w Polsce oficjalnych i rzeczowych danych, popartych autorytetem polskiego rządu, którymi mogliby się posiłkować amerykańscy urzędnicy w realnym oszacowaniu ryzyka Y2K.

PS Swoją drogą, zdumiewające jest, że Amerykanów namawia się do powrotu do ojczyzny, gdzie ze względu na wszechobecność informatyki ryzyko wystąpienia problemu roku 2000 należy do najwyższych. Czy w Polsce jest aż tak źle?

Imię i nazwisko znane redakcji