List otwarty do Dyrektora Poczty Polskiej

Panie Dyrektorze, Właściwie powinienem był wysłać do Pana list znacznie wcześniej. Ale - po pierwsze - zaginąłby on pewnie gdzieś po drodze.

Panie Dyrektorze, Właściwie powinienem był wysłać do Pana list znacznie wcześniej. Ale - po pierwsze - zaginąłby on pewnie gdzieś po drodze.

To właściwie jest cała kwintesencja mej wypowiedzi. Zaginąłby. Tak jak zaginął list z małym drobiaz-giem, przeszło cztery miesiące temu wysłany jednemu z Czytelników, który był dziesięciotysięcznym odwiedzającym moją stronę sieciową (http://www.apple.com.pl/kuba). Tą drogą serdecznie przepraszam pana Stanisława Stawowego, ale niestety nie jestem w stanie w inny sposób wysłać mu nagrody. Chyba że udam się osobiście do Krakowa, na co w najbliższej przyszłości nie zanosi się. Musiałbym zresztą skorzystać z usług innych państwowych monopolistów i wcale nie jest powiedziane, że dotarłbym na miejsce cało i z bagażem.

Panie Dyrektorze

Pańscy pracownicy skutecznie zaszantażowali opinię publiczną i dostali akcje TP SA. Samo w sobie to rozdawnictwo publicznych pieniędzy jest skandalem, ale obaj dobrze rozumiemy, że w obecnych czasach ciągle jeszcze kilku ludzi potrafi sparaliżować działalność takiego przedsiębiorstwa, jak Poczta Polska. Nie rozumiem jednak, dlaczego mimo ciągłego podnoszenia cen za usługi, które obecnie wycenione są już na poziomie światowym, jakość tych usług pozostawia tak wiele do życzenia? Właściwie jest to pytanie retoryczne, bo przecież czy widział ktoś monopolistę, który starał się być lepszy?!

Oczywiście, wie Pan doskonale, że w ościennych krajach (szczególnie za zachodnią granicą) poczta jest dostarczana dwa razy dziennie. W innych robi się to tylko raz, ale za to także w soboty. Pracownicy amerykańskiego monopolisty pocztowego (tak, ten argument w cywilizowanych krajach powoli przestaje działać) dumni są z faktu, że korzystając z ich usług, można przesyłać listem poleconym nawet diamenty. Ostatnio prasa wspominała pewnego jubilera, który wykonał taki eksperyment. Niestety, nie mogę tego wyczynu powtórzyć, gdyż ze względu na nagminne okradanie listów z USA do Polski tutejsza poczta nie przyjmuje przesyłek poleconych adresowanych do naszego kraju. Niech Pan zgadnie, gdzie okradane są te listy?

Czy nie wstyd Panu, że PP PP klasyfikowana jest wśród urzędów trzeciego świata?! Myślę jednak, że nie czerwieni się Pan teraz, bo - jak większość wyższych urzędników państwowych - ma Pan w nosie interes państwa oraz jego obywateli. Gdyby było inaczej, to przede wszystkim nie objąłby Pan stanowiska, a już w najlepszym przypadku totalnej naiwności, zrezygnowałby Pan z niego po zapoznaniu się z mechanizmem działania firmy, którą podobno Pan kieruje.

Tak jak Pański kolega z GUC (CW nr 35/96, "List otwarty do Prezesa GUC"), żyje Pan jednak w błogiej nieświadomości końca pewnej ery. Otóż, już niedługo możliwe będzie wysyłanie wszystkich listów elektronicznie. Nawet bez potrzeby korzystania z usług TP SA, bo satelitarne łącza uczynią zbędnymi tradycyjne telefony. Co zrobi Pańska firma, jeśli obywatele w swej masie po prostu przestaną gustować w staniu w kolejkach do okienek pocztowych?

Wiem, że ten problem nie spadnie już na Pańskie barki, gdyż przy okazji kolejnej zawieruchy politycznej przestanie Pan być dyrektorem generalnym. Jako zwykły obywatel chciałbym jednak dowiedzieć się, co Pan oraz Pańscy podwładni robicie, aby listy zwyczajnie nie ginęły. Odpowiedzi o tzw. trudnych warunkach obiektywnych nie satysfakcjonują już nikogo.