"List nie wysłany"

Serdecznie gratuluję przekroczenia planu sprzedaży w I półr. br. Mam nadzieję, że i II półr. będzie dla Pańskiej firmy równie łaskawe. Podwojenie obrotów firmy w porównaniu z rokiem ubiegłym jest w tej sytuacji całkowicie realne. Plan wejścia Waszej firmy na giełdę, o którym niedawno pisały gazety, jest także zupełnie zrozumiały.

Dyrektor Handlowy

Firma komputerowa gdzieś w Polsce

Szanowny Panie

Serdecznie gratuluję przekroczenia planu sprzedaży w I półr. br. Mam nadzieję, że i II półr. będzie dla Pańskiej firmy równie łaskawe. Podwojenie obrotów firmy w porównaniu z rokiem ubiegłym jest w tej sytuacji całkowicie realne. Plan wejścia Waszej firmy na giełdę, o którym niedawno pisały gazety, jest także zupełnie zrozumiały. Zainteresował mnie tylko mały fragment prospektu emisyjnego, w którym podajecie, że jednym z poważniejszych Waszych odbiorców jest państwo. Muszę się przyznać, że nieco zaskoczyła mnie ta informacja. To znaczy nie jej treść - wszyscy wiemy, że premier jest dyrektorem największego przedsiębiorstwa w Polsce - lecz raczej jej wymowa.

Czy sprzedając Wasze znakomite komputery firmie prywatnej, o której wszyscy wiedzą, że jest bankrutem, wykorzystywałby Pan tę informację do reklamowania swojej firmy?! Prawdopodobnie nie, bo oznaczałoby to podważanie tzw. standingu finansowego Pańskiej firmy. A przecież Skarb Państwa (o ile takie coś w ogóle istnieje) to czysty bankrut, utrzymujący się na powierzchni tylko dzięki skutecznym wymuszeniom i nieczystej grze finansowej.

Ostatecznie jakie miałby Pan zdanie o firmie, której budżet od niepamiętnych czasów zawsze zakłada straty, to jest konieczność pożyczania pieniędzy na finansowanie dalszego istnienia? Taka właśnie jest sytuacja firmy o nazwie Państwo Polskie!

Historia niewinnej reklamy z udziałem sieciowca Kancelarii Sejmu i serwerami pewnej firmy, z którą konkuruje Pan na rynku niezawodnych komputerów, powinna uzmysłowić każdemu zdrowo myślącemu przedsiębiorcy, że jako partner handlowy państwo jest bardzo wymagającym, choć nielojalnym partnerem. Aż do tego stopnia, że ingeruje w treść reklam, nawet gdy są one prawdziwe. Cóż więc z tego, że sprzedacie Urzędowi Rady Ministrów 1500 stacji roboczych albo 5 tys. stanowisk Policji, gdy i tak nie będziecie mogli tego wykorzystać dla podniesienia prestiżu firmy.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda gdy pomyśli się o cenach. Urząd zajmujący się zamówieniami publicznymi nie kryje, że interesują go tylko niskie ceny. Niskie aż do absurdu - według informacji prasowych poważni producenci wody sodowej i napojów gazowanych zdecydowali się unikać takich przetargów. W rezultacie wodę dla Sejmu dostarcza była wytwórnia kafelków, gwarantując stałość cen przez cały rok oraz przyznając, że zdecydowała się na cenę promocyjną, tj. odpowiednio niższą niż na rynek. Nic, tylko pogratulować! Jeśli zastosujecie podobną taktykę, to już za rok będziecie największym dostawcą komputerów dla urzędów państwowych, największym wierzycielem państwa oraz w perspektywie jednym z większych bankrutów w branży, a może i w kraju.

Nie wspominam o kłopotach wykazywania się zapłaconym ZUS-em, podatkami i temu podobnych drobiazgach. Warto jednak wiedzieć, że nasze kochane państwo chętnie wyciąga rękę, nie są natomiast znane przypadki, by cokolwiek i komukolwiek odpuściło. Chyba, że jest Pan kolegą premiera ze studiów. Ale wtedy radzę już załatwiać sobie obywatelstwo izraelskie i zapomnieć o przyszłych wyjazdach na zakupy do Szwajcarii.

Jeszcze raz serdecznie gratulując pomyślnego i dynamicznego rozwoju firmy życzę udanych i trafnych decyzji w doborze partnerów handlowych.

Z poważaniem

Pański anarchista komputerowy


TOP 200