Liniowa niesprawiedliwość, czyli skośność w lewo

Ogólnie rzecz biorąc świat dzieli się na tych, którzy mają oraz na tych, którzy też chcieliby mieć. Od niepamiętnych czasów ci drudzy, których nie wiadomo dlaczego jest większość, wymyślają coraz to nowe sposoby na wejście w posiadanie własności tych pierwszych.

Ogólnie rzecz biorąc świat dzieli się na tych, którzy mają oraz na tych, którzy też chcieliby mieć. Od niepamiętnych czasów ci drudzy, których nie wiadomo dlaczego jest większość, wymyślają coraz to nowe sposoby na wejście w posiadanie własności tych pierwszych.

Począwszy od wojny o piękną Helenę a skończywszy na współczesnych wojnach, które u swego podłoża mają ropę naftową, problem podziału ograniczonej ilości różnych dóbr (jedna kobieta, ostatnia baryłka nafty) jest kluczowy dla ludzkości.

Bogdan Pilawski w felietonie pt. "Wakacyjna lektura"<sup>1</sup>) jednoznacznie popiera pokrzywdzonych. W z książki Grzegorza Kołodki "Wędrujący świat"<sup>2</sup>) pisze: "...zgadzam się z Autorem, że np. podatek liniowy jest niesprawiedliwy (mimo że sporo bym na jego wprowadzeniu zyskał!)...", co jest wyznaniem szczerym, choć mało precyzyjnym. Sprawiedliwość nie jest bowiem binarna jak bity w komputerach. Sprawiedliwość ma pewien rozkład. Posługując się podatkami jako przykładem, można zauważyć wiele różnych sprawiedliwości: od podatku pogłównego (sprawiedliwy, bo wszyscy płacą taką samą kwotę), poprzez liniowy (sprawiedliwy, bo wszyscy płacą taki sam procent zarobków), aż do progresywnego (sprawiedliwy, bo kto więcej zarabia, ten musi zapłacić więcej). Państwa ustalają procenty tego kontinuum sprawiedliwości.

Przez ostatnie 150 lat rola państw zmieniła się. Z organizacji obronno-prawnych stały się firmami ubezpieczeniowymi. Widać to dziś jak na dłoni: gdy uderzy tornado, spadnie samolot albo rozbije się autobus, to państwo zaraz wypłaca odszkodowania. O emeryturach i ubezpieczeniach społecznych nie mówię, bo ich rola jest oczywista. Państwa, szczególnie europejskie, gros dochodów z podatków wydają dziś na świadczenia ubezpieczeniowe. Rzut oka na rozkład dochodów ludzi na świecie pozwala zrozumieć, dlaczego lewicowe poglądy na sprawiedliwość (podatki progresywne!) są popularne: wykres jest silnie skoszony w kierunku małych zarobków (w lewo...), a więc większość ma mniej niż średnia.

Politycy uczuleni są na poglądy większości, bo to ona wybiera i daje władzę. A władza jest dla polityków zwykle celem, a nie środkiem. Widać to na przykładzie Kołodki. Gdy był ministrem finansów, to podejmował dziwne decyzje - na przykład zlikwidował ryczałt dla małych firm, co mocno dotknęło rodzące się środowisko rodzimego biznesu oprogramowania. Taktyka przesłoniła strategię - o ile w ogóle była jakaś strategia. Podobnie dziś problemy globalne zasłaniają Kołodce problemy lokalne. Pilawski daje się na to nabrać. Martwi się wojną, która ma być nieuchronna, o ile posiadacze nie podzielą się swoimi dobrami z biednymi. Jak na razie Polska załapała się do grona tych szczęśliwców, którzy więcej dostają niż wkładają do wspólnej skarbonki w Unii Europejskiej.

Dobrze byłoby o tym pamiętać, gdy przyjdzie nam płacić innym. Niestety, pamięć ludzka jest bardzo krótka i czasami skrzywiona. Na przykład Kołodko, w swoim oficjalnym życiorysie wymienia liczne osiągnięcia, ale dziwnym trafem zapomina o tym, że przez długie 21 lat (w okresie 1969-90) był w PZPR. Ciekawe, dlaczego? Ważne jest nie tylko to, co się mówi, ale także z jakich pozycji.

<sup>1</sup>http://www.computerworld.pl/artykuly/58868/Wakacyjna.lektura.html

<sup>2</sup>http://www.wedrujacyswiat.pl/index.php


TOP 200