Lektura nieobowiązkowa

W zasadzie teraz jest tak, że wiedzę zdobywać można bardzo łatwo, gdyż wyłania się ona zza każdego niemal rogu ulicy, jak i emanuje z ekranów.

W zasadzie teraz jest tak, że wiedzę zdobywać można bardzo łatwo, gdyż wyłania się ona zza każdego niemal rogu ulicy, jak i emanuje z ekranów.

Dawniej trzeba było mitrężyć czas na czytanie książek, a teraz jest inaczej i lepiej. Wiedza dostarczana jest wedle zapotrzebowania, na czas, na życzenie i bez wysiłku.

Pewnego razu na korytarzu firmy Lokalny Informatyk natknął się na Pseudobystrego. Chłop jak dąb (oczywiście nie o Lokalnym mowa, bo ten jest mizerny i na dodatek w okularkach), a do wzrostu słusznego i kubatury także niezgorszej los sprezentował mu łysinę czołową przed trzydziestym rokiem życia, co wszystko razem nieźle rokuje na lata następne. A rokuje nieźle z tego powodu, że Pseudobystry ma poważne szanse na objęcie intratnego i wysokiego stanowiska w firmie. Lokalny kiedyś nawet czytał taki amerykański artykuł, w którym naukowcy (oczywiście amerykańscy, chociaż po sprawiedliwości należy wspomnieć, że rosyjscy też mieli swoje zasługi, ale ponad 20 lat temu) uzasadniali, że ludzie wysocy mają znacznie większe szanse przy ubieganiu się o eksponowane stanowiska. A jeśli na dodatek noszą odpowiednio skrojone garnitury w kolorze, bodajże (tu Lokalny nie daje głowy) granatowym, to już zaiste nie ma żadnych przeszkód. Co prawda, nic Lokalnemu nie wiadomo, jak ma się do tego wszystkiego łysina, chociażby początkująca, ale z obserwacji jego własnych wynika, że na pewno nie szkodzi, a raczej pomaga. No i te okularki! Lokalny wie po sobie, że oprócz mizernej sylwetki, braku łysiny, poważne utrudnienia niosą właśnie okulary. W tym przyrządzie kariery się nie zrobi, oj nie. Reasumując, należy powiedzieć, że Pseudobystry jest niemal wymarzonym pretendentem do stopnia wysokiego menedżera w firmie. Tym bardziej, że los wsparł go łaskawie, czyniąc kiedyś w przeszłości Dyrekcyjnym kuzynem. Cóż, bogatemu to i byk się ocieli.

Pseudobystry pojawił się w firmie całkiem niedawno, gdy tylko skończył studia zarządzania w jednej z tych narożnych szkół wyższych. Zresztą nie była to pierwsza lepsza szkoła, tylko założona przez Dyrekcyjnych znajomych, więc ogólnoświatowa renoma w mieście gwarantowana. Pseudobystry na początku pracy miał się zająć licencjami (gdyż tak miał coś napisane na dyplomie, jak utrzymywała Dyrekcja), ale jakoś mu nie szło, więc przeszedł na nieco inne stanowisko. W każdym razie Pseudobystry nie bardzo lubił czytać, co wyrażał za każdym razem, gdy tylko spotykał Lokalnego, który często przemieszczał się po korytarzach właśnie z książkami o informatyce. „Czytasz książeczki, masz los kiepski” – mawiał Pseudobystry, familiarnie poklepując Lokalnego po ramieniu.

No i proszę – niby taki nieoczytany, a wie. Wynika z tego, że prawdziwa wiedza przychodzi z obserwacji życia, a nie z książek.


TOP 200