Lekarstwo na mamamadzizm

Tak jak przewidywałem na blogu, kryzys przycisnął w pierwszej połowie roku. Efektem są kolejne łączone i zamykane tytuły prasowe, ograniczane ramówki telewizyjne i tabloidyzujące się media. Symbolem tego czasu pozostaje Katarzyna W., znana lepiej jako "mama Madzi". Pozwoliłem sobie zapożyczyć tą nazwę i określić proces kretynienia mediów "mamamadzizmem", z mieszaniną fascynacji i rozpaczy obsewując, jak obejmuje on coraz szersze spektrum.

Jak uczył papa Newton, każda akcja wywołuje reakcję; siła działająca w jednym kierunku prowokuje drugą, działającą w przeciwnym. Tak stało się i tym razem: mamamadzizm mediów głównego nurtu wywołał przeciwdziałanie. Najbardziej zdolnym uczestnikiem tego "przeciwległego nurtu" jest Radek Kotarski, autor serwisu Polimaty. Opowiada o kulturze, historii albo języku - wszystko w sposób ciekawy i przystępny. Forma tej wypowiedzi - kilkuminutowe filmiki nakręcone półprofesjonalną kamerą i zmontowane domowymi środkami - w zupełności wystarcza, a w połączeniu z silną osobowością, bezpretensjonalnym uśmiechem i ciekawym przekazem, daje w sam raz 6,5 mln wyświetleń. O takiej widowni większość programów telewizyjnych może tylko pomarzyć. Jeszcze bardziej popularny jest Darek Hoffman i jego SciFun - równie przystępna, choć trochę trudniejsza w odbiorze seria filmów poświęconych nauce i technice.

Facebookowy profil I fucking love science codziennie serwuje kilka infografik poświęconych naukom ścisłym i przyrodniczym. Z 5,3 mln "lajków" jest prawdopodobnie najważniejszym medium popularnonaukowym na świecie. Nasze dzieci nie chowają się już na wykładach Feynmana, artykułach w miesięczniku "Wiedza i Życie" ani książkach Lema, ale memach Elise Andrew, redaktorki profilu.

Paradoksalnie, informatyka coś zawdzięcza tabloidyzacji mediów. Nowe pokolenie dzieciaków ma szansę poznać nauki ścisłe i przyrodnicze z prostej przekory: bo jest to "w poprzek" mediów głównego nurtu, które każą się interesować majtkami Dody i mamą Madzi. Ewentualnie "blogami lajfstajlowymi", pod którą to nazwą kryją się kryptoreklamowe przekazy sponsorowane przez producentów odzieży i dóbr FMCG.

To dobrze, że mamy ministerialne programy zachęcania do studiowania nauk ścisłych i technicznych oraz kampanie finansowane z funduszy UE. Tylko żeby być dobrym w informatyce, trzeba ją kochać. A niestety, żaden rządowy program ani europejska kampania nie sprawią, że dzieciaki pokochają trudne i wymagające nauki ścisłe, przyrodnicze i techniczne. Mogą to sprawić natomiast Radek Kotarski, Darek Hoffman i Elise Andrew - realni bohaterowie wirtualnych czasów.