Łechtanie na stronie

Sto lat temu Boy biadał nad upadkiem polskiego ludowego języka erotycznego znaną frazą: "Jakże będzie względem tego co i owszem". Wydawałoby się, że przez cały wiek powinniśmy dojrzeć i przyswoić sobie słowa, które pozwoliłyby wyrażać się bez skrępowania o czynnościach i organach seksualnych, a w każdym razie używać tych słów bez czerwienienia się.

Sto lat temu Boy biadał nad upadkiem polskiego ludowego języka erotycznego znaną frazą: "Jakże będzie względem tego co i owszem". Wydawałoby się, że przez cały wiek powinniśmy dojrzeć i przyswoić sobie słowa, które pozwoliłyby wyrażać się bez skrępowania o czynnościach i organach seksualnych, a w każdym razie używać tych słów bez czerwienienia się.

Tymczasem nawet rozpowszechnienie się anonimowego Internetu wcale nie zmieniło naszych obyczajów. Raczej uczyniło je tym bardziej pruderyjnymi. Dobry przykład to tytuł jednego z moich felietonów, który długo nie mógł zyskać aprobaty redakcji ze względu na fachowy termin aptekarski. Jakoś się udało (felieton "Gałka dopochwowa") i starałem się szybko zapomnieć o tym niemiłym zgrzycie.

A tymczasem życie samo się przypomniało. Siedziałem sobie przy winku ze znajomymi w Warszawie w święta i gawędziłem o tym oraz owym. Jakoś tak sam z siebie przyjaciel wyznał, że wpisał w przeszukiwarce słowo "pochwa" i znalazł odnośnik do Drugiej Strony (http://www.apple.com.pl./kuba). Pikanterii historyjce dodaje fakt, że mój znajomy jest dyrektorem finansowym bardzo poważnej firmy z udziałem kapitału zagranicznego i nigdy nie posądzałbym go o takie marnowanie czasu w pracy. Ani tym bardziej o TAKIE zainteresowania. Widać nawet dyrektorzy potrzebują chwil odprężenia.

Anegdota byłaby smakowita i warta powtarzania, gdybym nie postanowił jej sprawdzić osobiście. Gdy tylko dotarłem do mego komputera służbowego (takie przeszukiwania lepiej robi się w pracy, szczególnie gdy nikt wokoło nie rozumie czego szukam), natychmiast wpisałem w tzw. Sherlocku feralne słowo. Dla wyjaśnienia: najnowszy system operacyjny Mac OS 8.5 zawiera zintegrowaną aplikację angażującą od razu kilka przeszukiwarek (jak AltaVista, Direct Hit, Excite, Infoseek, Lycos, Yahoo!). W ten sposób użytkownik nie musi już kombinować, gdzie się udać na łowy, tylko korzysta z jednego wpisania. W moim przypadku znalazłem wiele ciekawych stron, większość zawierała niestety słowo "pochwała" (np. stronahttp://krakwom.bci.krakow.pl/biblteka/autor020/spis.htm). Ale nie było wśród nich Drugiej Strony.

Zmartwiło mnie to co nieco, bo pomyślałem sobie, że moja strona pewnie jakoś słabo się reklamuje, choć dodałem jej całą listę metasłów. W celu sprawdzenia wyników zapuściłem więc lokalny programik, przeszukujący pliki tekstowe na moim komputerze, gdzie mam zachowane archiwum swej strony. Niestety, słowa "pochwa" jako takiego nie znalazłem, choć trzy razy występuje "pochwalić" i jego pochodne, patrz felietony nr nr 24, 66 oraz 109. A więc mój znajomy chyba musiał coś zmyślić. Tylko po co?

Może chciał mi zrobić przyjemność, a może pomylił się i wpisał zupełnie coś innego, a potem dorobił opowieść, aby ubarwić życie. Może pamiętał moją propozycję nazywania urządzenia trackpad ładnym polskim słowem "łechtaczka", co jednak nie przyjęło się ze względu na pruderię i zostało zastąpione w opisach systemów operacyjnych równie dobrym "gładzikiem". Wydawało mi się, że kiedyś mu o tym wspominałem, może więc skojarzył mnie z tym słowem i jego właśnie poszukiwał? Niestety, "łechtaczka" dotąd nie pojawiała się na łamach Computerworlda w moich felietonach...

A jakich słów Państwo poszukują w sieci w wolnych chwilach? Czy znaleźliście coś zupełnie niespodziewanego? Proszę napisać, jak zwykle: tatarkiewicz@earthlink.net.


TOP 200