Łączność bez barier

Niedawno padł kolejny rekord w szybkości bezprzewodowego przesyłania danych. Badaczom z Karlsruhe Institute of Technology udało się osiągnąć transfer 100 gigabitów na sekundę. Co prawda, zasięg transmisji był w zasadzie symboliczny – ok. 20 metrów – jednak wcześniejsze dokonania niemieckich inżynierów pozwalają przypuszczać, że nie powiedzieli jeszcze w tej kwestii ostatniego słowa. Przypomnijmy, że udało im się w przeszłości przesłać dane na odległość kilometra z szybkością 40 Gb/s. Nie wiadomo tylko, jak długo potrwają dalsze prace badawcze nad tą technologią – od testów laboratoryjnych do wdrożenia na masową skalę (z opracowaniem odpowiednich rozwiązań sprzętowych i standardów) droga daleka.

Wynajdowanie coraz doskonalszych systemów komunikacyjnych jest nierozerwalnie związane z postępem cywilizacyjnym, a kolejne, coraz doskonalsze i bardziej efektywne metody porozumiewania się na odległość to wyznaczniki tego rozwoju. Telegraf, telefon, radio, telewizja, satelity telekomunikacyjne, internet – to kolejne elementy układanki, zgrabnie nazwanej przez Marshalla McLuhana już ponad pięćdziesiąt lat temu „globalną wioską”, w której geografia przestała być czynnikiem utrudniającym porozumiewanie się nadawcy i odbiorcy.

Spróbujmy jednak spojrzeć na tę kwestię w jeszcze większej skali – ludzkość stoi przecież u progu ekspansji w kosmos: są już plany wysłania załogowej misji na Marsa. W tym kontekście wciąż znajdujemy się na początku drogi ku opracowaniu metod komunikacji na dowolną odległość w czasie rzeczywistym. Współczesne środki transmisji są bowiem ograniczone właściwościami fizycznymi medium transmisyjnego, a w każdy przekaz wpisane jest określone opóźnienie między jego nadaniem, a odebraniem.

Pisarze science-fiction już od dziesięcioleci próbują zmierzyć się z problemem ogromnych kosmicznych dystansów, które musi pokonywać informacja. Mają jednak o tyle łatwiej od naukowców i inżynierów, że nie ograniczają ich rządzące wszechświatem prawa fizyki. Literackie teorie nie muszą mieć logicznego, naukowego uzasadnienia – a czasem wręcz brak w nich jakiegokolwiek wyjaśnienia. W opisywanych w literaturze SF światach przyszłości taka komunikacja po prostu jest: ktoś już ją wcześniej wymyślił i wdrożył. Czy taki zabieg ułatwia narrację? Zdecydowanie tak. Ale czy ułatwi zadanie badaczom poświęcającym czas i energię na poszukiwanie coraz lepszych form porozumiewania się?

Mamy dowody, że wizje fantastów niekiedy się spełniają (przykład – wspomniane satelity telekomunikacyjne, na których pomysł wpadł pionier literatury fantastyczno-naukowej Arthur C. Clarke). Podświadomie oczekujemy więc, że nauka na wszystko znajdzie odpowiedź i że jest to tylko kwestią czasu. Czy podobnie będzie z łącznością bez barier?


TOP 200