Krzaczki w notepadzie

Proponuję wykonać następujący eksperyment. Należy w Windows otworzyć program Notepad (Notatnik), a następnie w katalogu systemowym znaleźć którąś z podstawowych bibliotek dynamicznych systemu, np. Shell32.dll, Mshtml.dll albo Ole32.dll.

Proponuję wykonać następujący eksperyment. Należy w Windows otworzyć program Notepad (Notatnik), a następnie w katalogu systemowym znaleźć którąś z podstawowych bibliotek dynamicznych systemu, np. Shell32.dll, Mshtml.dll albo Ole32.dll.

Później proszę przeciągnąć plik do Notepada i obejrzeć go. Użytkownicy Unixa powinni znaleźć jądro systemu i użyć programu âod', âcat' albo âvi'. Tu i tam, na ekranie powinny pokazać się "krzaczki", czyli ciąg bezsensownych znaków. A teraz proszę spróbować tak zmodyfikować program, żeby np. inaczej wyglądała procedura logowania, żeby system przestał się zawieszać od czasu do czasu albo żeby sieć działała szybciej. Nie udało się? A to dziwne!

Kiedy 12 lutego tego roku na konferencji prasowej ogłoszono, że odczytano ludzki genom, prasa codzienna zaroiła się od prognoz na temat perspektyw medycyny. Mamy dzięki temu odkryciu wyleczyć nowotwory, chorobę Alzheimera, cukrzycę i parę innych paskudnych choróbsk. Tymczasem, z tego co rozumiem ze sprzecznych doniesień, właśnie siedzimy przed Notepadem, oglądamy "krzaczki" i wydaje się nam, że czytamy Księgę Życia.

Mówi się, że nasz genotyp to program dla naszego organizmu. Pociągnijmy tę analogię, aż do granic zdrowego rozsądku, a nawet trochę dalej.

Sekwencje DNA to kod skompilowany, a nie źródłowy. Pewnie wielu z Państwa próbowało kiedyś czytać kod maszynowy i wiedzą Państwo, że nawet dla najtęższego umysłu zrozumienie takiego programu jest praktycznie niemożliwe. Nie dysponujemy "dekompilatorem" tego kodu, bo nie dostarczył nam go programista (może powinienem użyć dużego P?). Sprzęt, na którym działa nasz program, jest w każdym egzemplarzu nieco inny. A środowisko pracy to nie tylko geny, ale także bagaż doświadczeń - a ten jest różny dla każdego z nas.

Można więc powiedzieć, że jakkolwiek odczytaliśmy kod wynikowy, to mamy mgliste pojęcie o hardware, nie wiemy nic o semantyce języka, w którym został napisany (choć znamy przynajmniej składnię), a środowisko działania programu jest zmienne i właściwie nie do końca wiadomo, jakie ma ono znaczenie.

Chcąc modyfikować program, powinniśmy mieć przynajmniej środowisko testowe, tj. debugger i zestaw testów. Abstrahując od dużej bezwładności takich testów (wszak trzeba czekać wiele lat, żeby widzieć, czy dana mutacja "wyrosła na człowieka"), ich strona etyczna (co robić z nieudanymi modyfikacjami?) wydaje się więcej niż wątpliwa. Przypominamy trochę crackera, który na chybił trafił zmienia bajty w ulubionej grze, w nadziei, że w ten sposób zapewni sobie dodatkowe "życia".

Przytomni naukowcy, których głos z rzadka przebija się w mediach, bardzo ostrożnie wypowiadają się o odczytaniu ludzkiego genotypu. Liczba genów nie ma aż tak dużego znaczenia, ważne są zachodzące między nimi interakcje - tłumaczy prof. J. Steffen z Centrum Onkologii w Warszawie. Cecha wyznaczona jest czasem niepowtarzalną konfiguracją (...) genów; drugim ważnym źródłem zróżnicowania są wpływy środowiskowe - mówi dr hab. W. Oniszczenko, autor prac z dziedziny genetyki zachowań.

Nie sposób powiedzieć, kiedy naukowcy znajdą w genach metodę na leczenie chorób. Pisarze i futurolodzy, ze swoją skłonnością do dramatyzowania, rysują już armię mutantów powołaną do życia w supertajnych laboratoriach wojskowych. Ja obstawiam raczej farsę; przypuszczam, że pierwszym zastosowaniem wiedzy o ludzkim genotypie będzie powiększenie biustu przez jakąś Britney Spears przyszłości.

Tak czy owak, podejrzewam, że i do tego daleko. Na razie oglądamy tylko krzaczki w Notepadzie. Krzaczki, nic więcej.


TOP 200