Koszmar nocy zimowej

Ukradli mi telefon komórkowy. Gdyby był to zwykły, stacjonarny telefon, nie wszczynałbym alarmu, zwłaszcza o godzinie drugiej w nocy. Człowiek ledwo do snu się położy, oczy zamknie, sen zaczyna bujać go w hamaku marzeń, a tu nagle dowiaduje się, że już nie jest właścicielem komórki.

Ukradli mi telefon komórkowy. Gdyby był to zwykły, stacjonarny telefon, nie wszczynałbym alarmu, zwłaszcza o godzinie drugiej w nocy. Człowiek ledwo do snu się położy, oczy zamknie, sen zaczyna bujać go w hamaku marzeń, a tu nagle dowiaduje się, że już nie jest właścicielem komórki.

Dowiaduje się dzięki aparatowi stacjonarnemu, na który to numer dzwoni członek rodziny, któremu na nocną wyprawę telefon przenośny został powierzony i na tejże eskapadzie został skradziony. Trzeba zawiadomić centrum obsługi klienta - myślę, dochodząc z wolna do przytomności - żeby zablokowali kartę.

Zaczynam nerwowo wertować szuflady w poszukiwaniu jakichś materiałów źródłowych z numerem działu obsługi klienta. Po chwili pokój przypomina krajobraz po bitwie, ale warto było. Instrukcję mam w rękach. Znajduję stosowny numer i dzwonię. "Dzień dobry. Witamy w dziale obsługi klienta" - odzywa się w słuchawce przyjemny i kojący głos "damskiego automatu", tak kojący, że człowiek położyłby się natychmiast spać, gdyby nie okoliczności. "Witamy w systemie automatycznego rozpoznawania mowy" - daje się słyszeć w następnych słowach. "Ja tylko chciałem zgłosić kradzież" - myślę, bo nieskoro gadać mi z automatem. "Obsługa w języku polskim po naciśnięciu klawisza 1" - słyszę i bezmyślnie naciskam, nie czekając na dalsze instrukcje, brzmiące: "Jeśli twój telefon nie posiada funkcji rozpoznawania mowy, pozostań na linii". "Ja tylko chciałem zgłosić kradzież" - myślę coraz natarczywiej. "Jesteś w menu głównym. Jeśli chcesz pomocy, powiedz Tak, jeśli dasz sobie radę, powiedz Nie lub poczekaj" - słyszę. "Ja tylko chciałem zgłosić kradzież" - myślę błagalnie i myślę coraz głośniej. "Naciśnij coś tam - promocja tego i owego, a jeśli to, to to, a jeśli nie to, to tamto" - zaczyna mi się robić galimatias w głowie. "Ratunku!!! Ja tylko chciałem zgłosić kradzież" - błagam bezduszny automat, w myślach rzecz jasna. W sumie kilka minut upłynęło i już nie pamiętam, co zrobiłem, a może nic nie zrobiłem, może automat sam się w końcu domyślił, bo po chwili wypowiedział zbawienne "poczekaj na zgłoszenie operatora".

Poczekałem i doczekałem. W przeciwieństwie do Jasia.

Na szczęście pogotowie ratunkowe i policja nie wprowadziły na razie takich udoskonaleń w swoich centrach przyjmowania zgłoszeń.

Pomimo wszelkich wad, zaproponowany przez operatora telefonii komórkowej hierarchiczny system brnięcia przez poszczególne etapy bardzo mi się spodobał - w realnym kontekście mojej pracy. Czy ktoś może wie w jaki sposób mógłbym coś takiego wdrożyć? Użytkownicy dzwonią ciągle do mnie i czegoś chcą, a ja chcę mieć święty spokój.


TOP 200