Koszerny system

Wyobraźmy sobie taką prostą sytuację. Kupują Państwo nowy komputer. W dzisiejszych czasach większość zestawów, szczególnie tych przeznaczonych do użytku domowego, dostarczana jest z gotowym, zainstalowanym systemem operacyjnym. W wielu przypadkach system ten jest też dostarczany na CD-ROM-ie, jako kopia archiwalna albo awaryjna.

Wyobraźmy sobie taką prostą sytuację. Kupują Państwo nowy komputer. W dzisiejszych czasach większość zestawów, szczególnie tych przeznaczonych do użytku domowego, dostarczana jest z gotowym, zainstalowanym systemem operacyjnym. W wielu przypadkach system ten jest też dostarczany na CD-ROM-ie, jako kopia archiwalna albo awaryjna. W sytuacji krytycznej, tracąc wprawdzie wszystkie dodane pliki, można z powrotem zainstalować pierwotny system. Pojawia się problem, jak nazwać taki system?!

Pierwsze określenie, które przyszło mi do głowy i niestety nieopatrznie znalazło się na ustach, spowodowało zaczerwienie się panienki, której pomagałem ustawiać komputer. Zapytałem bowiem, czy ma gdzieś "dziewiczy system". Hm, całe moje szczęście, że nie zostałem pozwany do sądu o molestowanie seksualne albo i o coś gorszego. W pewnym sensie jest to jednak dobre określenie, tyle tylko, że nie powinno się go używać w stosunku do kobiet. Szczególnie tzw. stare panny mogą poczuć się głęboko dotknięte przypominaniem swego stanu. "Dziewictwo" jest tu opisaniem stanu plików, szczególnie plików preferencji i rzeczywiście oznacza ich "nietkniętość". Pamiętam z czasów, gdy zajmowałem się lokalizacją systemów operacyjnych, że po wykonaniu zmian należało natychmiast wykonać kopię pliku i dopiero ją testować, pozostawiając oryginał bez żadnych wtrętów. Tak samo zachowuje się oryginalny system. Czysto i przyjemnie.

Drugie podejście, które wykonałem w jakiś czas później, było jeszcze bardziej zawstydzające. Otóż miłego kolegę, który narzekał, że mu się domowy komputer wiesza coś za często, zapytałem, pomny poprzednich doświadczeń panieńskich, czy ma koszerny system. Takiego określenia używał jeden z moich warszawskich znajomych i kiedyś wydawało mi się ono nawet śmieszne. Niestety, zapomniałem, że mieszkam w okolicy, gdzie jest pięć synagog i nawet restauracje chińskie bywają koszerne. To nie dowcip, odwiedzającym Boston polecam wybranie się do restauracji Shalom Hunan w Brookline na Harvard Street. Jest to restauracja Glatt Kosher, powinna więc zaspokoić oczekiwania najbardziej ortodoksyjnych konsumentów. Mój kolega, którego rodzina pochodzi z kongresówki, zrozumiał jednak moje zapytanie dosłownie i bardzo się zdziwił, dlaczego system komputerowy też ma być koszerny. Wyjaśniwszy "dowcip" i przełknąwszy wstyd, zacząłem się zastanawiać, jakiego określenia powinienem był właściwie użyć.

Programy instalacyjne wspominają w takiej sytuacji czasami o tzw. clean install systemu. Tłumacząc dosłownie, można powiedzieć, że jest to czysta instalacja. Jednakże i takie określenie niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo opacznego zrozumienia, bo jeśli ma się do czynienia z ludźmi piorącymi pieniądze, to dla nich "czysty" system został po prostu zakupiony za legalne pieniądze, nie zaś za te prane. Myślę, że podobnie pirat komputerowy, zapytany o Windows 98, z czystym sumieniem może odpowiedzieć, iż nie ma czystej kopii.

Osobiście stosuję zasadę natychmiastowego nagrywania na CD-R nowego systemu operacyjnego zaraz po zainstalowaniu i trzymania takiej archiwalnej kopii pod ręką. Wiele razy bardzo mi się ona przydała, więc nazywam ją kopią pierwotną. Ale tak naprawdę jest ona dziewiczym, koszernym oraz czystym systemem operacyjnym i niczym więcej, gdyż brak w niej jakichkolwiek ustaw. Zupełnie jak koszerna pizza bez sera i bez smaku!