Korkonet, czyli podgląd

Dawno, dawno temu zrobiłem sobie notatkę o tym, że w Szczecinie miejskie kamery internetowe pokazują tworzenie się korków w mieście. Widać sporo czasu upłynęło, skoro odnośnik do strony z kamerami jest już nieaktywny.

Dawno, dawno temu zrobiłem sobie notatkę o tym, że w Szczecinie miejskie kamery internetowe pokazują tworzenie się korków w mieście. Widać sporo czasu upłynęło, skoro odnośnik do strony z kamerami jest już nieaktywny.

Cóż, takie rzeczy zdarzają się nagminnie w Internecie i właściwie nie ma o czym pisać. Jestem jednak uparty i zacząłem grzebać po stronach Urzędu Miejskiego tego pięknego grodu, leżącego przy ujściu Odry. Okazało się, że kamery dalej sąhttp://www.szczecin.pl/KameryUM/index.html ,tyle tylko że nie działa jedno z połączeń - od zakładki "Kamery" (pomiędzy Pocztą a Planem Miasta). Ale widok z gabinetu Prezydenta jest! Kiedy dziś podłączam się, to obrazy z kamer są głównie czarne z punkcikami światełek, ale to skutek różnicy czasu. 9 godzin w zimie powoduje, że kiedy ja budzę się w sobotę do pisania felietonu, to w Szczecinie już jest zmierzch, a kiedy idę wcześnie spać, to jeszcze tam nie dnieje.

Tak więc nie wiem, czy w mieście, które zachwalał mi znajomy (pozdrowienia Zbyszku!), są korki, czy też ich nie ma. Wspominany kiedyś w tym samym artykule warszawski Korkonethttp://www.korkonet.pl działa podobno w najlepsze, choć kiedy chciałem zobaczyć bliski memu sercu widok Trasy Łazienkowskiej, ujrzałem tylko tablicę kontrolną z ponurym napisem "Awaria kamery". Cóż, nie wiem więc, czy na przykład moja córka powinna do domu pojechać TŁ, czy też raczej pchać się przez Most Świętokrzyski. Za to kamera w Łomiankach działa w najlepsze, pokazując jakieś bardzo jaskrawe światła drogowe. To właśnie jest problem wszystkich rozwiązań technicznych, które mają uczynić nasze życie łatwiejszym. Coś tam kiedyś zainstalowano, nawet pewnie przez czas jakiś utrzymywano w sprawności, a potem zapomniano.

Tymczasem zacząłem przekonywać się na własnej skórze, że informacja o ruchu drogowym jest wspaniałym interesem. Przez lata do pracy chodziłem na piechotę i jedynie od żony, która jeździła, dowiadywałem się przez telefon, kiedy będzie później w domu, bo na autostradzie jest korek. Gucia zawsze pilnie sprawdza stan natężenia ruchu, zarówno rano, jak i po południu. Strona z informacjamihttp://www.sigalert.com/map.asp?Region=San+Diego jest bardzo prosta. Głównie kolorowe kropeczki. Zielony to normalny ruch, żółty to powolniejszy, zaś czerwony oznacza postoje. Jednym rzutem oka można zorientować się, czy warto jechać autostradą 56, czy też należy omijać ją na około. Ciekawe, że wspomniana powyżej strona widoki z kamer dostarcza tylko subskrybentom. Tu właśnie jest interes do zrobienia. Natomiast każdy może zobaczyć (zakładka Speeds), jaka jest prędkość jazdy samochodów w różnych miejscach. Pomiar odbywa się automatycznie, prawdopodobnie przez pętle indukcyjne zatopione w betonie autostrady.

Danych dostarcza, jak sądzę, lokalny Wydział Ruchu (DOT), którego strona ma podobną mapkęhttp://www.dot.ca.gov/dist11/d11tmc/sdmap/showmap.html . Można ją też zobaczyć na wielu kanałach lokalnej telewizji. Akurat (statyczne) kamery działają. Być może miasto stołeczne Warszawa, które jest siostrzanym miastem San Diego (ilu Czytelników z Warszawy wiedziało o tym?!), powinno wysłać kilku urzędników na wakacje, aby przy okazji zorientowali się, jak robi się takie usługi. Warszawska strona miejskahttp://www.um.warszawa.pl , o ile jestem w stanie cokolwiek na niej znaleźć, żadnych informacji o natężeniu ruchu w mieście nie podaje. Kamer też brak. Korki są podobno wszędzie.

Za to portal miejski dumnie wylicza wszystkie, nawet najmniejsze otrzymane nagrodyhttp://um.warszawa.pl/v_syrenka/statystyka/nagrody.php . Choć w mojej przeglądarce pomarańczowe kwadraciki zakładek wcale nie chcą leżeć w jednym rządku. Taki przerost formy nad treścią. Podejrzewam, że nowa Pani Prezydent nawet nie wie, jak jej miasto prezentuje się w Internecie. Szkoda.