Konstytucja, czyli bootstrap

Od ponad dwustu lat konstytucje są podstawą samookreślenia się narodów. Niektórzy, jak Jaron Lanier, porównując konstytucję do ludzkiego systemu operacyjnego, używają określenia "otwarty" w sensie dalszych możliwości ewolucji.

Od ponad dwustu lat konstytucje są podstawą samookreślenia się narodów. Niektórzy, jak Jaron Lanier, porównując konstytucję do ludzkiego systemu operacyjnego, używają określenia "otwarty" w sensie dalszych możliwości ewolucji.

Oczywiście, żadna z konstytucji nie jest "otwarta" tak, jak otwarte są systemy operacyjne, bo obywatele nie mogą dowolnie zmieniać konstytucji bez referendum. Wydaje się, że konstytucje są raczej jak oprogramowanie wbudowane w komputery, które pozwala na ich wystartowanie. Zmienia się je rzadko, ale poprawne działanie jest kluczowe dla sprawności urządzenia.

Jakiś czas temu, rozmyślając o prawie autorskim, postanowiłem zajrzeć do aktualnie obowiązującej konstytucji RP. Podobnie jak większość Polaków, tekstu naszej konstytucji nigdy nie czytałem. Ot, kiedyś tam przejrzałem po łebkach, gdy opublikowały go gazety. Muszę się przyznać, że to, co znalazłem<sup>1</sup>) okazało się być przerażające. Nie dlatego, abym nie rozumiał języka prawniczego, co zdarza mi się w przypadku wielu ustaw. Podstawowy dokument RP zawiera sformułowania zupełnie nie przystające do XXI wieku.

Jak Państwo myślą, czy komputery albo internet figurują w naszej konstytucji? Nic prostszego niż przeszukać plik .PDF. Wpisanie "komp" ujawnia tylko jedno słowo: "kompetencje". "Inter" jest ciekawszy, bo wpisując go znajdziemy wielokrotnie powtórzone słowa "interes", "interwencje" oraz "interpelacje". W chwili rozpaczy postanowiłem sprawdzić, jaką "info" mogę znaleźć w naszej konstytucji? Owszem, jest "poinformowany", są "informacje" oraz "informuje", ale nie ma "informatyki". Nie ma także nic związanego z rdzeniem "autor". Choć są hasła dotyczące "rolników". Jest odnośnik do "pojazdu", ale nie konnego, przy okazji przeszukiwania mieszkania. W odróżnieniu od starej konstytucji z roku 1935, "Bóg" pojawia się kilka razy - przy okazji tekstu ślubowania, ale także w preambule.

W ogóle to preambuła jest dla konstytucji tym, czym boot sektor dla komputera - od niej zaczyna się wszystko. Trudno byłoby powtórzyć zwięzłość wstępu do konstytucji amerykańskiej<sup>2</sup>), który świetnie nadaje się jako slogan do przemówień polityków w kampanii wyborczej. W czasach PRL-u właśnie w preambule znalazł się Związek Radziecki, wpisany tam bodajże w roku 1976, co było swoistym ewenementem. Mniej więcej takim jak tzw. double boot. Wspomniana powyżej konstytucja kwietniowa (polecam wygodne Wikiźródła3) z tekstami różnych konstytucji) w ogóle nie miała preambuły, tylko od razu startowała z definicji Państwa Polskiego. Widać, tak też można.

Jeden ze znajomych, z którym rozmawiałem o analogii konstytucji i systemu operacyjnego, zasugerował, że być może powolne modyfikowanie konstytucji byłoby lepszym procesem. Jako przykład podał poprawki do konstytucji USA. Gdybyśmy jednak chcieli wziąć Konstytucję 3-go Maja jako podstawę naszego systemu, to okazałoby się, że poprawki objęłyby wszystko. Także preambułę, z której trzeba usunąć nie tylko króla, ale i liczne krainy, obecnie znajdujące się pod obcym panowaniem. To byłoby coś takiego, jak modyfikowanie DOS-u do Windows 95, czyli nakładka przerastająca podstawę. Kto wykonywałby reset systemu co kilka godzin?!

Konstrukcją konstytucji, jak i systemów operacyjnych, zajmuje się niewiele osób. Ale używamy ich wszyscy. Warto wiedzieć jak działają i co zawierają.

<sup>1</sup>http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU19970780483

<sup>2</sup>http://www.usconstitution.net/const.txt

<sup>3</sup>http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja


TOP 200