Koniec, czyli początek

Wszystko ma swój kres. Na przykład władza w demokracjach trwa zwykle cztery do siedmiu lat, co daje obywatelom nadzieję, że może znowu będzie lepiej (nigdy nie jest samo z siebie).

Wszystko ma swój kres. Na przykład władza w demokracjach trwa zwykle cztery do siedmiu lat, co daje obywatelom nadzieję, że może znowu będzie lepiej (nigdy nie jest samo z siebie).

Nowoczesny samochód jeździ, o ile nie ma stłuczki, jakieś dziesięć lat nim zaczyna sypać się. Dobry komputer można używać nawet dłużej, ale wymaga to nieco samozaparcia (powolność). W imieniu MoMahttp://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=27824 ofiarowałem jednemu dziecku dziewięcioletniego iMaca z pierwszej serii - dało się na nim nawet zainstalować w miarę nowoczesny system 10.3. Będzie dziecię cieszyło się przez kilka lat, bo do biegania po sieci taki złom nadaje się w sam raz.

Niestety, nie wszystko da się reanimować bez końca. Dokładnie dziewięć lat temu założyłem swoją prywatną stronę internetową, o czym poinformowałem Czytelników CWhttp://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=23952 . Poza felietonami - wtedy jeszcze CW nie miało rozbudowanego portalu, takie to były czasy - na stronie pojawiły się odpowiedzi na różne pytania dotyczące Mac OS, z czasem także Windows, głównie fontowe. Potem dodałem kilka filmików, sporo zdjęć, różne odnośniki, jak na przykład opis gdzie znajduje się nasz dom - na wypadek początków mojej sklerozy i dla wygody znajomych. Bawiłem się także Java Scriptami oraz innymi bajerami. Strumyczek pytań stosunkowo szybko wyczerpał się, gdyż inni też wpadli na pomysł pomagania strapionym. Mając więcej czasu mogli robić to dogłębniej, co pozwalało uzyskać więcej odwiedzin, więc mieli powód umieszczenia reklam, czyli dochody. Druga Strona nigdy nie stała się komercyjna, choć odwiedzało ją stosunkowo sporo ludzi. Ostatnio głównie osoby czytające moje felietony, bo portal CW darmowo udostępnia tylko niektóre teksty.

Jakoś pod koniec ubiegłego roku znajomy z polskiego przedstawicielstwa firmy Apple, na którego serwerze żyła sobie Druga Strona, zapytał grzecznie, choć stanowczo, czy nie zechciałbym przenieść się na serwer edukacyjny. Podobno koncern-matka nie toleruje konkurencji na swojej własnej stronie. Mile połechtany po ambicjach, oczywiście zgodziłem się na przenosiny. Nie pomyślałem jednak o wiernych czytelnikach. Zacząłem dostawać listy z pytaniami, gdzie podziały się felietony. Nie było to przykre, bo uświadomiło mi, że jednak ktoś mnie czyta. Kiedy jednak prowadzący serwer coś zmienił w ustawieniach i nie mogłem dłużej używać standardowego programu do FTP (wiem, wiem, nieszyfrowane hasło, pisałem do webmastera wiele razy, ale bez skutku), to postanowiłem dać sobie spokój.

Jestem człowiekiem impulsywnym, więc gdy zdecydowałem się na usunięcie Drugiej Strony do śmietnika historii, to nie namyślając się długo po prostu wziąłem i wymazałem co się da z serwera. W kilkanaście sekund moja strona przestała istnieć. Muszę się Państwu przyznać, że o ile tworzenie daje mi wiele radości, o tyle niszczenie żadnej. Tym pewnie różnię się od przewodniczącego PiS-u i dlatego nigdy w życiu nie zrobię kariery politycznej. Na szczęście nie mam takich ambicji. Zresztą jak mawiała moja ŚP Babka Tatarkiewiczowa, lepiej nigdy nie mówić nigdy, bo potem można tego żałować. Szczególnie w dobie Internetu wszystko człowiekowi mogą wyciągnąć z archiwów Google.

Pustka nie znosi próżni, anim się obejrzał, a RedNacz CW zapytał mnie, czy zechcę prowadzić codzienny blog na łamach portalu CW. Zajmie mi to nieco więcej czasu, ale możliwość wypowiadania się jest tego warta. Tym bardziej, że znowu chcę pobawić się technologią, tym razem podcastów, także wideo. Zresztą odwiedzający strony CW wiedzą już, że od połowy marca można mnie tam przeczytać, a ostatnio także usłyszeć i zobaczyć jak żywego w tzw. floguhttp://flog.computerworld.pl - nazwa wzięła się z jednego z felietonów sprzed lat, gdzie zastanawiałem się, jak nazwać moje interakcyjne teksty internetowehttp://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=35894 .

Zapraszam Państwa do wspólnej zabawy - każdy blog żyje o tyle, o ile może generować komentarze i odnośniki. Proszę mnie nie oszczędzać!


TOP 200