Komu IPTV komu...

Niedawno pod Monachium otwarto Triple Play Lab (www.triple-play-lab.com ) - laboratorium, które w zamyśle ma być centrum eksperckim, umożliwiającym testowanie różnych wariantów triple play w warunkach bardzo zbliżonych do rzeczywistych.

Niedawno pod Monachium otwarto Triple Play Lab (www.triple-play-lab.com ) - laboratorium, które w zamyśle ma być centrum eksperckim, umożliwiającym testowanie różnych wariantów triple play w warunkach bardzo zbliżonych do rzeczywistych.

Laboratorium stworzyło Triple Play Alliance, stowarzyszenie różnych dostawców IT (m.in. Extreme Networks, Avaya i Allied Telesyn). Działalność Triple Play Alliance oraz priorytety takich gigantów, jak Alcatel i Cisco, pokazują, jak wielka jest determinacja producentów w upowszechnianiu trójusługi.

Ale do tanga triple play trzeba trojga. Producentów muszą wesprzeć operatorzy, zainteresowanie muszą wykazać użytkownicy. I tu zaczynają się schody, dochodzą kwestie natury psychologicznej.

Gdy mowa o telekomach, to triple play i IPTV są postrzegane jako recepta na ich kurczące się przychody z tradycyjnych usług. Przez ponad sto lat dostarczali głos, robili to coraz lepiej, aż tu nagle coś wytrąciło ich z tej błogiej rutyny. Czy mogą nagle stać się dostawcami treści, i to w krótkim czasie? Wątpliwe. Rzecz raczej w zręcznych aliansach, a przecież tak trudno nagle zacząć dzielić się z kimś zyskami. W dodatku, jakie będą te zyski z IPTV i jak szybko?

Stres tradycyjnych telekomów mogą zwiększać dostawcy niezależni, niektórzy tak przekonani co do przyszłych profitów, że stawiają na zwiększenie penetracji rynku kosztem dłuższego dopłacania do interesu. Przykładem noże być francuski Free, który za 30 euro miesięcznie dostarcza triple play - chce w ten sposób zebrać odpowiednią liczbę abonentów, by w przyszłości wprowadzić zaawansowane, sprofilowane usługi za odpowiednio większe pieniądze. Jest też włoski Fast Web - ten od razu zaczął z wysokiego pułapu - abonamentu za ok. 70 euro i... zarabia na tym!

Na razie jednak takie przykłady można policzyć na palcach. Są odpowiednie technologie. Są na świecie operatorzy z potrzebną infrastrukturą. A sprawa nie rusza z kopyta. Telekomy wydają się czekać, co z tego wszystkiego wyniknie. Producenci telewizyjni i reklamowdawcy nie dostrzegają jeszcze możliwości nowej technologii. Potencjalni użytkownicy IPTV niewiele o niej wiedzą. Dlatego prognozy są dość powściągliwe. IDC przewiduje, że w Europie do końca 2009 r. będzie ok. 10 mln abonentów IPTV, co przełoży się na przychody z tego rynku wielkości ok. 2,5 mld USD. Oczywiście tempo i skala tego rozwoju będą się bardzo różnić w zależności od kraju.

A rzecz wydaje się atrakcyjna. Połączenie telewizji i wideo z technologiami internetowymi powinno dać wielkie możliwości wyboru. W jednej ze swych reklam amerykański operator telekomunikacyjny Qwest pokazuje zmęczonego handlowca, który dociera do jakiegoś motelu i pyta recepcjonistę, czy w pokoju może obejrzeć jakieś filmy, na co otrzymuje odpowiedź - "wszystkie, jakie kiedykolwiek zostały zrobione".

Wizja z reklamy Qwesta może nie być jednak wcale odległa, choć do jej spełnienia potrzeba przekonania, ze IPTV może przynieść korzyści operatorom, dostawcom treści, kompaniom telewizyjnym, reklamodawcom, no i użytkownikom. Jak na razie nie wszyscy są tego pewni.

Dlatego bacznie będą obserwowane pionierskie wdrożenia triple play i IPTV, choćby takie jak w opolskiej Nysie (http://www.networld.pl/news/91176.html ).