Komputer po włosku

Nasz zamorski kolega-felietonista przypomniał ostatnio i podparł to stosownymi wyliczeniami, że proste porównywanie szybkości zegarów komputerów określanych jako ''mainframe'' i komputerów osobistych nie ma sensu i prowadzi do błędnych wniosków. Dla mnie był to swoisty triumf po latach, bo gdy dawno temu przeprowadziłem podobny dowód, na żądanie wyznawcy wiary w wyższość komputerów osobistych nad resztą świata, zostałem posądzony o stronniczość, manipulację i jeszcze konserwatyzm informatyczny.

Nasz zamorski kolega-felietonista przypomniał ostatnio i podparł to stosownymi wyliczeniami, że proste porównywanie szybkości zegarów komputerów określanych jako ''mainframe'' i komputerów osobistych nie ma sensu i prowadzi do błędnych wniosków. Dla mnie był to swoisty triumf po latach, bo gdy dawno temu przeprowadziłem podobny dowód, na żądanie wyznawcy wiary w wyższość komputerów osobistych nad resztą świata, zostałem posądzony o stronniczość, manipulację i jeszcze konserwatyzm informatyczny.

A miały kiedyś te duże komputery tę jeszcze przewagę nad małymi, że potrafiły jednocześnie realizować równolegle wiele zadań. Umiejętność ta jednak była tylko pewnego rodzaju sztuczką, polegającą na szybkim, bo realizowanym sprzętowo, zapamiętywaniu stanu jednego procesu po to, by po chwilowym zajęciu się innymi zadaniami wznowić go od zapamiętanego miejsca.

Gdzie takiemu komputerowi jednak do umiejętności takich na przykład Włochów, którzy dopiero co ochłonęli ze zbiorowego amoku za sprawą "Giornata della donna", czyli Dnia Kobiet, a już mają nowe do tego powody.

Bo Włosi przede wszystkim ze sobą rozmawiają. Siadają obok siebie nieznajomi, w pociągu, autobusie czy parku i jeszcze dobrze nie zajmą miejsca, a już rozmawiają. A że zbliżają się u nich wybory, to rozmawiają tam teraz publicznie ze sobą politycy, których na dodatek i też publicznie, przepytują dziennikarze.

W ramach takiego przepytywania w sobotę 11 marca w 3. programie tamtejszej telewizji publicznej odbyła się rozmowa z obecnym premierem Silvio Berlusconim. Odpowiadał jakoś tam na pytania dziennikarki, ta była jednak przekonana, że pod pretekstem odpowiedzi mówi on to, co chciałby akurat publicznie powiedzieć. W związku z czym usiłowała mu przerwać i naprowadzić rozmowę na obrany kierunek.

Efekt był taki, że przez długi czas (ponad minutę) oboje mówili naraz, równolegle. Co ciekawe jednak, mówiąc każdy swoje, słuchali jednocześnie tego, co mówi drugi i w zależności od tego zmieniali treść własnej wypowiedzi. Czy coś takiego potrafiłby jakiś komputer, nawet ten, któremu udawało się czasem ograć Kasparowa?

Rozmowa, niestety, skończyła się przed czasem, gdy premier uznał, że dziennikarka się nie podda. Wstał i wyszedł ze studia, zanim to jednak uczynił podał dziennikarce rękę i tak stojąc, ściskając sobie dłonie, jeszcze chwilę rozmawiali, tzn. każdy z uśmiechem mówił swoje. Oznaczało to, że rozstali się bez urazy, chociaż zza planu dobiegał jeszcze głos wychodzącego: - A mówią, że to ja kontroluję RAI! (obecny włoski premier jest właścicielem koncernu medialnego Mediasat, który m.in. nadaje kilkanaście programów telewizyjnych).

Poza mówieniem Włosi lubią jeść, któremu to tematowi poświęcają rozliczne programy telewizyjne, jak np. niedzielne, przedpołudniowe programy na żywo, prezentujące regiony kraju, a właściwie ich kuchnię i przemysł spożywczy. Oglądamy więc np. reportaż z jakiejś wytwórni serów, przeplatany festynem z orkiestrą dętą, ludowymi strojami i mundurami notabli. Pełno straganów z lokalnymi przysmakami i pokazami przyrządzania potraw. Wszystko nieuchronnie kończy się zbiorową wyżerką i publiczną zabawą.

Krótko przed tegorocznymi targami CeBIT zapowiadano, że będą tam m.in. licznie prezentowane różne inteligentne urządzenia domowe, które same dbają o uzupełnianie zapasów żywności i również same, włączane i wyłączane na odległość, przygotowują posiłki, synchronizując to z czasem powrotu domowników...

Nie wiem jak gdzie indziej, ale we Włoszech to się z pewnością nie przyjmie. Komputery owszem, może i są dobre do czatów randkowych, ale wara im od kuchni i miłości.

No i od rozmów też.


TOP 200