Komputer miał pokonać kapitalizm

Pojęcie "Drugiej Rewolucji Przemysłowej" wprowadził do obiegu Norbert Wiener, publikując swoje popularyzatorskie dziełko "Cybernetyka a społeczeństwo". Było to w roku 1950. Symbol przeszłości stanowiła dla Wienera... lampa elektronowa.

Pojęcie "Drugiej Rewolucji Przemysłowej" wprowadził do obiegu Norbert Wiener, publikując swoje popularyzatorskie dziełko "Cybernetyka a społeczeństwo". Było to w roku 1950. Symbol przeszłości stanowiła dla Wienera... lampa elektronowa.

Przypomnijmy - tranzystor dopiero się rodził: w dzień wigilijny 1947 r. John Brattain po raz pierwszy zaobserwował efekt wzmocnienia w układzie półprzewodnikowym, niedługo potem był już i model teoretyczny Bardeena i pierwsza konstrukcja Brattaina. Rok później ich kolega z laboratoriów Bell Telephone, William Shockley, zaproponował wprowadzenie do diody Brattaina i Bardeena trzeciej elektrody. Jeszcze kilka miesięcy i Bell miał pierwszą już udaną tchnicznie konstrukcję. Ale w roku 1950 tranzystor był tylko nadzieją techniki. To przenikliwość Wienera pozwoliła mu oprzeć całą swoją prognozę na lampie elektronowej:

"Lampa elektronowa, jeśli chodzi o jej potencjalne znaczenie, na pewno należy do innej rewolucji przemysłowej niż ta, która opierała się na prostej eksploatacji energii, a jednak dopiero teraz zdołaliśmy uświadomić sobie prawdziwe znaczenie tego wynalazku, na tyle, by nasze czasy uznać za okres nowej, Drugiej Rewolucji Przemysłowej".

Już komputery Pierwszej Generacji zapowiadały problemy jutra. Stafford Beer dopiero prezentował swoją koncepcję zautomatyzowanego zarządzania przedsiębiorstwem, kiedy już 26 kwietnia 1956 r. wybuchł pierwszy w historii światowego przemysłu strajk przeciw automatyzacji - 182 automaty, zakupione przez zakłady samochodowe w angielskim Coventry, wyeliminowały pracę 3,5 tys. ludzi.

3 listopada 1960 r. robotnicy francuskich zakładów "Renault" wpadli hurmem do ośrodka obliczeniowego fabryki i zniszczyli drogi, wieloszafowy, komputer lampowy. Bo rzekomo to maszyna wyliczyła zwolnienie części załogi wobec spadku popytu na wozy "Renault". Choć oczywiście zrobiono by to i bez maszyny cyfrowej - tak jak robiono zawsze...

I na odwrót, zapomniany zupełnie Anglik William Gosset, już w 1899 r. w browarach firmy Guiness używał metod statystycznych do kontroli jakości produkcji - bez komputerów, li-tylko z "kręciołkiem". A jestem przekonany, po latach siedzenia w rocznikach starego brytyjskiego "Engineering" z XIX w., że w swoich notatkach znalazłbym zastosowania znacznie wcześniejsze, tyle że też zapomniane.

Pomieszanie pojęć przysparzało lęków i nieporozumień. Zwłaszcza, że 6 kwietnia 1964 r. 26 czołowych naukowców amerykańskich, zarówno ludzi techniki, jak ekonomistów, przekazało prezydentowi Stanów, Lyndonowi Johsonowi, dokument pt. "Trzecia Rewolucja", w którym przepowiadano:

"Stany Zjednoczone są sceną, na której rozegra się dramatyczna walka maszyn przeciw człowiekowi".

Richard Bellman z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, uważany za jednego z najwybitniejszych wtedy specjalistów tematu, obwieszczał nieco później:

"2% ludności Stanów Zjednoczonych wystarczyłoby do wytworzenia wszystkiego, co dzisiaj wytwarzamy".

A jednak kapitalizm przetrwał. Ba, komputeryzacja giełdy wręcz otworzyła wielkim macherom drogę do nowych szybkich fortun. To ona zrodziła aurę "chciwych osiemdziesiątek", "greedy eighties" - co w Polsce i innych krajach b. obozu sowieckiego dało "efekt odbicia" w naszych właśnie czasach. Więcej: żyjemy w epoce triumfu gospodarki liberalnej, bo się okazało, że innego sposobu na gospodarność i efektywność nie ma.

Ale problem, zarysowany opinią Bellmana, nie zniknął. I jak powiada jeden z moich amerykańskich przyjaciół, wygląda na to, że podświadomie blokuje postęp automatyzacji - nie robiąc nic, by przełamać kryzys produkcji oprogramowania.

Naszą epokę jeszcze Bellman określił przyspieszaniem przyspieszania. Czy można to jeszcze przyspieszyć - nie tracąc liberalnego napędu gospodarki?

Właśnie...


TOP 200