Komputer, który haftuje i szyje

Tak to już nieraz się zaczynało. Na początku były cele militarne i służące im wielkie pieniądze, dopiero z czasem oryginalne wynalazki traciły swoją wyjątkowość, rewolucjonizowały całe dziedziny życia, stawały się nieodłącznym elementem powszechnej codzienności.

Tak to już nieraz się zaczynało. Na początku były cele militarne i służące im wielkie pieniądze, dopiero z czasem oryginalne wynalazki traciły swoją wyjątkowość, rewolucjonizowały całe dziedziny życia, stawały się nieodłącznym elementem powszechnej codzienności.

Wdzięcznym przykładem jest tu komputer, poczęty na potrzeby słynnego programu Manhattan, wyprodukowania pierwszej bomby atomowej, wkrótce zastosowany także w cywilnych pracowniach naukowych, potem w biurach rachunkowych potężnych korporacji przemysłowych i finansowych, a dziś w postaci PC towarzyszący setkom milionów ludzi w pracy i w domu.

Jednym z najnowszych i - chciałoby się powiedzieć - banalnych zastosowań współczesnych komputerów jest zautomatyzowanie czynności, takich jak... haftowanie i szycie. Ręcznie haftowane makatki, serwety czy poduszki były efektem zajęć wypełniających naszym babkom i prababkom długie zimowe wieczory bez telewizora. Wiele z tych wyrobów zachowało się do dziś w starych mieszkaniach, niejednokrotnie stanowiąc przykłady ujmującej pomysłowości i swoistego artyzmu. Masowe wytwory przemysłowe zastąpiły te domowe robótki, na które zresztą przy współczesnym tempie życia mało kto miałby dość czasu. Wyroby fabryczne są niewątpliwie tańsze, ale jak każdy towar wytwarzany masowo powielają wzory i modele często mało oryginalne i nieuchronnie powtarzające się.

I oto technika komputerowa wychodzi naprzeciw starej i niemal zapomnianej tradycji projektowania i własnoręcznego wykonywania najrozmaitszych tekstylnych ozdób. Współczesna pani domu może w tym celu zasiąść przed komputerem, który potrafi haftować jak doświadczona hafciarka i szyć jak profesjonalna szwaczka. Komputer, odpowiednio zaprogramowany, steruje automatem szwalniczym, a rola człowieka jest ograniczona do wpisania programu zawierającego wybrany wzór oraz do wprowadzenia przędzy.

Jak to podał w swoim pierwszym tegorocznym numerze niemiecki magazyn "Der Spiegel", taki komputer, który haftuje i szyje, można już nabyć bez trudu. Jedynym warunkiem jest, bądź co bądź, dość wysoki poziom zamożności, rynkowa cena urządzenia sięga bowiem 4 tys. euro. Nie odstrasza to jednak nabywców, skoro liczba posiadaczy Super Galaxie 3000 firmy Brother idzie w tysiące, a nie jest to jedyna firma obecna na rynku.

Szczęśliwi posiadacze czy raczej posiadaczki zrzeszają się w kluby, gdzie dyskutuje się zarówno o najciekawszych wzorach, jak i o bardziej skomplikowanych problemach i formatów programowych. Zyskały już nawet różne sympatyczne miana, jak "sowy hafciarki" czy "czarodziejki igły". Ale uczestnikami zebrań i dyskusji bywają również mężczyźni, okazuje się bowiem, że potrafi ich zainteresować skojarzenie z nowoczesną techniką zajęć tradycyjnie uważanych za typowo kobiece. Uważniejsi obserwatorzy sfery obyczajowej są, co prawda, zdania, że jest to jednocześnie nowa forma nawiązywania kontaktów męsko-damskich.

Komputer nie tylko wyręcza hafciarkę czy szwaczkę, może także wykonywać prace dowolnych wymiarów, pracuje też nieporównanie szybciej. Dawne hafciarki były ograniczone skalą ramki, teraz po odpowiednim przeszkoleniu każdy jest w stanie ozdobić osobiście wybranym wzorem wszelkie, mówiąc fachowo, tekstylne elementy wyposażenia mieszkania, od zasłon, obrusów czy podgłówków po modne misiaczki-przytulanki. Katalogi wzorów pozwalają wybrać, co się komu marzy. Pojawiły się też katalogi liternictwa, służące zakorzenionej w Niemczech tradycji umieszczania pouczających sentencji na kuchennych makatkach i salonowych serwetach. Oczywiście, komputer spełni i takie życzenie jak miłosny liścik wydrukowany na chusteczce.

Nie na tym przecież koniec. Domowa szwaczka jest w stanie pokryć zapotrzebowanie swojej rodziny np. na dżinsy, nadto ozdobione jedynymi w swoim rodzaju i niepowtarzalnymi wzorami. Nieco wyższą szkołę jazdy reprezentuje szycie na użytek własny, np. na bale kostiumowe, strojów historycznych czy ubiorów znanych z popularnych filmów. Zresztą i tak pracę "fizyczną" wykonuje komputerowy automat.

Ta gałąź zastosowań informatyki szybko obrasta fachową literaturą, w księgarniach można znaleźć dziesiątki podręczniki i poradników, a w gazetach ogłoszenia o kursach komputerowego hafciarstwa i szycia. Znowu wśród adeptów coraz liczniejsi są panowie, a ich oczekiwania różnicują się zależnie od ich zawodu. I tak piekarze chcieliby ozdabiać robocze stroje personelu rysunkiem chleba i kłosów, stolarze obrazkiem piły tarczowej, swoje logo chcą haftować wędkarze i hodowcy psów, a nawet śpiewacy z kościelnego chóru.

Przemysł i handel dostrzegły już swój interes w rozwoju nowej branży. Nie dość, że mnożą się firmy, to każda z nich oferuje klientom mniej czy bardziej szeroki asortyment modeli. Roczna sprzedaż sterowanych komputerowo automatów szwalniczych osiąga 10 tys. sztuk. Prym wiedzie wciąż firma Brother ze swoją Super Galaxie 3000, ale po piętach zaczyna jej deptać firma Pfaff, zapowiadając wypuszczenie na rynek w najbliższych miesiącach supermodelu Creative 2140.

Jak się wydaje, możliwości komputerów, które haftują i szyją, są dalekie od wyczerpania. Jednym z przewidywanych rozwiązań ma być np. automatyczne wprowadzanie przędzy. Rola człowieka zredukuje się do decyzji, powiedzmy tak, strategicznej, czyli wybrania wzoru do automatycznego wykonania. A pod tym względem nikt chyba nie chciałby ustąpić miejsca maszynie.


TOP 200