Kłopoty

Kłopoty to nasza informatyczna specjalność. Staramy się je rozwiązywać, co często przychodzi z wielkim trudem.

Czasami, jednak, pojawiają się w naszym życiu fachowcy spoza branży, którzy jednym trafnym, by nie rzec cudownym, pociągnięciem potrafią zniwelować najtrudniejsze problemy.

"Szefie, mam tysiąc i jeden kłopotów z informatyką" - rzekł pewnego dnia Lokalny Informatyk. "Brakuje środków na przedłużenie abonamentu , brakuje na zakup dodatkowych licencji , gdyż zwiększyła się liczba stanowisk komputerowych z tego powodu, że przybyło pracowników. Zresztą, na te nowe stanowiska komputerowe też nie mamy pieniędzy. Co gorsza, oprócz oprogramowania biurowego trzeba też kupić dodatkowe licencje na oprogramowanie biznesowe. Ale to oprogramowanie biznesowe to nie tylko dodatkowe licencje, ale i nowa funkcjonalność, która jest nam wręcz nieodzowna. To jednak powoduje, że nowej funkcjonalności nie możemy wdrożyć wyrywkowo, tylko musimy tym objąć wszystkie licencje, nawet te starsze, czyli na wszystkich komputerach. A to będzie kosztować. Co gorsza, te nowe wersje wymagają także nowszej wersji systemu operacyjnego niż ten, który jest zainstalowany na wszystkich komputerach. Z kolei ten nowszy system operacyjny nie będzie działał na starszym sprzęcie, na którym obecnie pracuje jego poprzednik. Wygeneruje to konieczność wymiany starszego sprzętu. Ale to jeszcze nie koniec. Zwiększenie liczby licencji oprogramowania biznesowego skutkuje koniecznością zakupienia dodatkowych licencji dostępowych do bazy danych. Ponadto większa liczba użytkowników serwera spowoduje jego całkowitą niewydolność, gdyż już teraz maszyna ledwo zipie. Czyli serwer także nadaje się do wymiany na lepszy."

Lokalny mógłby ciągnąć w nieskończoność te opowieści budując coraz dłuższą listę wzajemnie zazębiających się związków przyczynowo-skutkowych. Niemniej, zakończył tę tyradę na tym, dając Szefowi szansę na zajęcie stanowiska. "Mam dla ciebie propozycję" - rzekł Szef - "wiem, jak można uniknąć tej całej masy kłopotów. Zsumuj wszystkie kwoty cząstkowe składające się na wydatki, o których właśnie wspominałeś". Lokalny udał się do swego pokoju, naprędce zrachował potencjalne wydatki i z gotowym wynikiem przybiegł uszczęśliwiony do Szefa, mając głęboką nadzieję, że jego troski zostaną rozwiązane jednym pociągnięciem. Jak bliski był prawdy, nawet nie wiedział. Podając kartkę z symulacją kosztową, oczekiwał w napięciu. "No widzisz, teraz masz już tylko jeden problem: skąd wziąć tyle pieniędzy" - oznajmił Szef.

W zasadzie to nie wiadomo dlaczego w niektórych firmach utarło się, że koszty działalności informatycznej są problemem informatyków. Dobrze, że przynajmniej nie muszą pokrywać ich z własnej kieszeni.