Kleks, czyli internauci z .pl

Podobno w Polsce jest już kilka milionów internautów. Piszę "podobno", bo szacunki bardzo się różnią, a liczba ta rośnie lawinowo z dnia na dzień. Najbardziej optymistyczne obliczenia mówią o trzech milionach osób aktywnie uczestniczących w cyberprzestrzeni. Ponadto statystyki dość jednoznacznie wskazują, że większość z nich to mieszkańcy miast.

Podobno w Polsce jest już kilka milionów internautów. Piszę "podobno", bo szacunki bardzo się różnią, a liczba ta rośnie lawinowo z dnia na dzień. Najbardziej optymistyczne obliczenia mówią o trzech milionach osób aktywnie uczestniczących w cyberprzestrzeni. Ponadto statystyki dość jednoznacznie wskazują, że większość z nich to mieszkańcy miast.

Oznacza to, że mieszkaniec wielkiego miasta spacerując ulicą, chodząc po sklepie, idąc do kina, jest otoczony przez ludzi, z którymi potencjalnie kontaktuje się w Internecie. Ludzi, z którymi być może dzieli zainteresowania, styl pracy i sposób spędzania wolnego czasu. Gdy stałem dziś rano w korku, przyszedł mi do głowy szalony pomysł: pokażmy się sobie!

Dla tych spośród nas, którzy mają własny środek lokomocji, prostym środkiem takiej prezentacji mogłaby być zwykła, czarna kropka. Prawie każdy samochód z tyłu ma małą, białą nalepkę z literkami PL. Weźmy czarny, niezmywalny pisak, domalujmy kropkę przed tymi literkami i zróbmy sobie z oznaczenia kraju nazwę domeny. Przeróbmy jednym kleksem PL na .PL, a zobaczymy się nawzajem!

Dla kogoś, kto nie rozumie w czym rzecz, taka kropka będzie wyglądała jak zwykłe zabrudzenie albo mucha. A internauta, który znajdzie się za samochodem z kropką na "peelce", od razu zrozumie, że ma przed sobą koleżankę albo kolegę z cyberprzestrzeni. Może stanie się dzięki temu życzliwszy? Uśmiechnie się pod nosem i pomyśli "swój chłop!". Może mrugnie porozumiewawczo do stojącego obok w korku - "Ale słaba przepustowość, no nie?"

A może okaże się, że oprócz upodobania do Internetu, mamy jeszcze inne, wspólne preferencje? Może chodzimy do tych samych kawiarni, wypoczywamy w podobnych miejscach i w podobny sposób? Zobaczymy to, jeżeli domalujemy czarną kropkę przed literami PL. Może, przejeżdżając koło jakiegoś miejsca i widząc tam samochody ze znaczkiem .PL, zatrzymamy się, bo jeżeli miejsce to podoba się takim jak my, to może spodoba się i nam?

Policzmy się i pokażmy ilu nas jest. W tej chwili internauci nie stanowią silnej grupy nacisku, choć jest ich więcej niż górników, pielęgniarek czy pracowników zbrojeniówki. Jeżeli na polskich ulicach zaroi się od znaczków .PL, będzie to wyraźny sygnał, że ze środowiskiem polskiego Internetu trzeba się liczyć. Politycy poczują, że jest to elektorat, który ma swoją siłę, a przedsiębiorcy, że za kropką na naklejce może iść konkretna siła nabywcza i wymagania.

Połechtajmy w ten sposób (dlaczego nie?!) własną próżność i potrzebę prestiżu. Nie ma się czego wstydzić, przecież użytkownicy sieci to nadal "czapka" społeczeństwa - ludzie, którzy wiedzą i mogą więcej niż przeciętny Polak. Czarny kleks to znak bardzo prosty do wykonania, nie wiążący się z pokaźnymi, a niekoniecznie sensownymi wydatkami (jak krawaty od Armaniego, luksusowy samochód czy wczasy na Karaibach), za to bardzo konkretny. No i zrozumiały tylko dla wtajemniczonych - a czy to nie dodaje mu uroku? Proszę pomyśleć, jaką frajdę będziemy mieć za granicą, bo przecież większość krajów europejskich ma symbol drogowy różny od internetowej domeny. Belgowie, Francuzi, Niemcy, Hiszpanie, Włosi, nawet internetowi prymusi - Finowie i Szwedzi - będą zwijać się z zazdrości na widok plakietki .PL, bo sami nigdy takich nie będą mieli.

Czy cała rzecz jest legalna? Mówiąc szczerze, nie sprawdzałem i nie bardzo wiem, gdzie można by taką rzecz sprawdzić. Ale skoro można koło "peelki" umieszczać logo firm, flagę, orzełki, gwiazdki Unii Europejskiej, to na pewno można też zwykłą, czarną kropkę.

Chwyćcie za pisak i do zobaczenia na drogach, drodzy internauci z .PL!


TOP 200