Katalog życzeń infogenetycznych

Prasa zapełniła się prognozami na temat zmian, które czekają nas w XXI wieku. Nikt przy tym się nie kwapi, aby przytaczać przepowiednie, które stawiano na początku wieku XX, wraz z oceną ich sprawdzalności. Ale mniejsza o to - pofantazjować każdemu wolno, a każdy przyzna, że zabawa jest przednia.

Prasa zapełniła się prognozami na temat zmian, które czekają nas w XXI wieku. Nikt przy tym się nie kwapi, aby przytaczać przepowiednie, które stawiano na początku wieku XX, wraz z oceną ich sprawdzalności. Ale mniejsza o to - pofantazjować każdemu wolno, a każdy przyzna, że zabawa jest przednia.

Szczególnie obiecująco brzmią te z prognoz, które dotyczą zmian w naszych ciałach, jakie zajdą w najbliższym stuleciu. Część analityków podkreśla rolę inżynierii genetycznej, część mówi o komputerowych (czy też komputerowo sterowanych) implantach, ale wszyscy w zasadzie są zgodni co do tego, że w ten czy inny sposób będziemy swoją fizjonomię i fizjologię wspomagać.

Przydałby się także implant, który uwalniałby kofeinę do krwi o ustalonych godzinach albo na każde żądanie. Zamiast więc parzyć rano kawę, chodzić nieprzytomnie do momentu, gdy ekspres napełni się czarnym, życiodajnym płynem, informatyk mógłby po prostu nacisnąć guzik i od razu trzeźwiej patrzeć na świat. Zamożniejsi mogliby sobie pozwolić na wersję de luxe, wyposażoną w stymulatory ośrodków smaku i zapachu. W ten sposób można by w każdej chwili, siedząc przed ekranem albo na śmiertelnie nudnym spotkaniu, wytworzyć wrażenie picia gorącego, aromatycznego napoju. Mmmmmm...

Myślę, że informatycy skorzystaliby, gdyby zamontować im rozruszniki w gałkach ocznych. Ilekroć odwiedzam jakieś targi czy konferencję informatyczną, jestem pod wrażeniem liczby okularników wśród przedstawicieli naszej profesji. Wada wzroku jest spowodowana wielogodzinnym wpatrywaniem się w ten sam punkt - w monitor. Automatyczny "trener" mógłby nie dopuścić do zwiotczenia mięśni odpowiedzialnych za akomodację oka i tym samym zapobiec krótkowidzeniu.

Słownik języka polskiego zintegrowany z ośrodkiem mowy byłby następnym udogodnieniem szczególnie ukierunkowanym na informatyków. Jak mało kto, mają oni tendencję do kaleczenia ojczystego języka, kiedy mówią o "apgrejdach", "bekapach" i innych "łebach". Oczywiście, język to twór żywy, słownik musiałby więc mieć możliwość uaktualniania. Na przykład co kwartał robiłby automatyczny download, to jest - chciałem powiedzieć - uaktualnienie zawartości leksykalnej z bazy danych, np. znajdującej się pod adresemhttp://www.miodek.pl.

Nie pogardzilibyśmy też zapewne dyskretnie wbudowaną przeglądarką internetową z łączem bezprzewodowym. Gdy tylko potrzebowalibyśmy chwili wytchnienia od codziennych obowiązków, moglibyśmy - bez prowokowania niepotrzebnego niepokoju przełożonych - przeglądać w Internecie strony dla zbieraczy znaczków, wyniki meczów piłkarskich, plotki z życia gwiazd i co tam jeszcze kto lubi.

Jednemu tylko usprawnieniu na pograniczu genetyki i informatyki musimy dać zdecydowany odpór. Już dziś musimy zadbać o to, żeby nie dało się klonować informatyków. Gdyby zaczęto powielać specjalistów od komputerów i oprogramowania, można by zaspokoić popyt, jaki istnieje na nich dzisiaj. Wtedy prestiż naszego zawodu oraz korzyści nam z tego tytułu przypadające spadłyby radykalnie. Myślę, że nikt tego nie chce i dlatego klonowaniu informatyków trzeba powiedzieć zdecydowane "nie!".

Producentów urządzeń zwanych wearable computers (jak to przetłumaczyć - kompubranie? komputeroba? kurtkomputer?) oraz informatycznych implantów czekają żniwa większe niż dzisiaj są udziałem producentów popularnych PC. I myślę, że - dokładnie tak jak dzieje się to dzisiaj z komputerami PC - motorem napędzającym ich postęp techniczny będzie ludyczna motywacja, a nie wymagania stawiane przez korporacje.


TOP 200