Kanarek się różni

Znają Państwo na pewno taki absurdalny kawał: Czym się różni kanarek? Tym że ma jedną bardziej od drugiej. Przypomina mi się ten kawał, gdy czytam felietony kolegi ze szpalty, Piotra Kowalskiego, o kandydatach koloryzujących na temat swojego wykształcenia oraz doświadczenia zawodowego.

Znają Państwo na pewno taki absurdalny kawał: Czym się różni kanarek? Tym że ma jedną bardziej od drugiej. Przypomina mi się ten kawał, gdy czytam felietony kolegi ze szpalty, Piotra Kowalskiego, o kandydatach koloryzujących na temat swojego wykształcenia oraz doświadczenia zawodowego.

Chyba każdy, kto potrzebuje znaleźć właściwego człowieka do wykonania pewnej pracy lub zapełnienia dobrze zdefiniowanego stanowiska, ma ten sam problem. O tzw. doradcach personalnych, nawet tych specjalizujących się w branży IT, mam jak najgorsze zdanie - z reguły nie podejmują żadnego wysiłku, żeby sprawdzić prawdomówność kandydata; niestworzone opowieści łykają jak gęś gałki. Ignorancja miesza się u nich z arogancją, jak u większości tzw. humanistów, którzy za punkt honoru uważają nieustanne podkreślanie, jak bardzo gardzą "technikaliami", co nie przeszkadza im oczywiście histerycznie domagać się od informatyków porozumiewania się w języku użytkownika.

Abstrahujmy jednak dzisiaj od kandydatów o nadmiernie wybujałej fantazji. Tzw. brzytwa Hanlona mówi: nigdy nie przypisuj złej woli temu, co głupota tłumaczy dostatecznie dobrze. Jestem przekonany, że większość kandydatów pisze, że np. język C++ zna "dobrze", bo nigdy nie widziała definicji "dobrej znajomości języka C++". Kłopot nie polega na tym, że ten czy ów koloryzuje. Prawdziwy problem, że nie ma obiektywnego wzorca, wedle którego kandydatów dałoby się zmierzyć.

A dokładniej mówiąc, do niedawna nie było. Staraniem kilku organizacji zaczynają powstawać systemy porównywania kompetencji zarówno osób, jak i organizacji. Jednym z nich jest Skills for Information Age (SFIA) - standard wspierany m.in. przez British Computer Society, brytyjską organizację branżową informatyków. SFIA to model odniesienia dla zawodowego rozwoju informatyków. Jak piszą jego autorzy, SFIA pomaga pracodawcom zidentyfikować kompetencje posiadane względem oczekiwanych i tym samym określić luki. Pracownikom daje możliwość zmierzenia się wedle pewnego wzorca jednakowego dla wszystkich. Daje również możliwość określania tematyki kursów w sposób bardziej przybliżony niż samym tylko tytułem i programem. SFIA to "język kompetencji informatycznych". Na dodatek cała ta infrastruktura dostępna jest w celach niekomercyjnych za darmo.

Każda z niemal stu szczegółowych kompetencji wchodzących w skład SFIA może być określona na jednym z siedmiu poziomów: śledzenie (follow), pomoc (assist), stosowanie (apply), wspieranie (enable), zapewnianie, kierowanie (ensure, advise), wywieranie wpływu (initiate, influence) i najwyższy - kierowanie strategiczne i inspirowanie (set strategy, inspire, mobilise). Nie każda kompetencja określona jest na każdym poziomie (większość jedynie na kilku), ale każda opisana jest dokładnie. I tak osoba, która w obszarze projektowania systemów pomaga (poziom 2), musi być w stanie "wykonać kompletny projekt systemu za pomocą prostych szablonów i prostych narzędzi". Dla odmiany, ta sama kompetencja na poziomie wywierania wpływu (poziom 6) wymaga m.in. "sprawowania funkcji kierowniczej w projektowaniu systemów w skali całego przedsiębiorstwa".

Dla nas, prostych informatyków, którym zdarza się raz wystąpić w roli pracownika, a raz pracodawcy, SFIA stanowi łatwo dostępny, spójny i - mimo wszystko - prosty wzorzec, dzięki któremu możemy jednoznacznie odpowiedzieć na sakramentalne pytanie: czym się różni kanarek?


TOP 200