Kalinowe Erce

Boże, jak ten czas leci! To już ponad siedem lat temu na tych łamach zaproponowałem, aby Pan Prezydent podjął inicjatywę ustawodawczą dotyczącą polskiej ortografii (felieton Polskom drogom do sjviata http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/26.html). Niestety, miłościwie nam panujący, a właśnie kończący drugą i ostatnią kadencję patrzy raczej w stronę NATO niż w przyszłość Ojczyzny.

Boże, jak ten czas leci! To już ponad siedem lat temu na tych łamach zaproponowałem, aby Pan Prezydent podjął inicjatywę ustawodawczą dotyczącą polskiej ortografii (felieton Polskom drogom do sjviatahttp://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/26.html). Niestety, miłościwie nam panujący, a właśnie kończący drugą i ostatnią kadencję patrzy raczej w stronę NATO niż w przyszłość Ojczyzny.

A tę bez reformy widzę ponuro, nawet jak się znajdziemy w Eurolandzie. A wszystko dlatego że jedyne praktyczne rozwiązanie polskich liter, czyli UNICODE, wymaga podwojenia wielkości wszelkich baz danych.

Zresztą nie tylko, o czym się przekonałem, bawiąc się otrzymanym pod choinką o wdzięcznej nazwie iPod. Notabene jest to pierwsze urządzenie firmy Apple sprzedawane w wersji okienkowej jako osobny produkt.

W ten sposób 99% czytelników tego felietonu, którzy na co dzień używają Windows, też może sprawdzić, czy to, co napisałem, ma sens. A problem jest taki: mam kilkadziesiąt płyt z polską muzyką.

Przyznaję się, że nic tak dobrze nie robi na skołataną duszę jak posłuchanie piosenek Starszych Panów. Jest więc oczywiste, że postanowiłem owe płyty przenieść do odtwarzacza.

W swej mądrości firma Apple postarała się cały proces uprościć, tak aby taki leń jak ja też wiedział, co mu gra bez ręcznego wpisywania nazw piosenek. Nie wiem dokładnie co jest rozpoznawane, bo metryczka standardowej płyty CD podaje tylko jej tytuł. Na stronie serwisu internetowego firmy Gracenotehttp://www.gracenote.com, który nazywa się CDDB (powinno się to pisać CD DB i wtedy wszystko jest jasne), stosowanego przez oprogramowanie Apple iTunes, mówi się tylko o rozpoznawaniu cyfrowym. Jak rozumiem, rozpoznawane są pierwsze takty utworów. W tej chwili (początek 2003 r.) w bazie danych jest prawie 2 miliony płyt CD oraz dobrze ponad 20 milionów utworów. Firma stosuje oczywiście UNICODE w nazwach.

Niestety, baza danych firmy powstaje przez wpisywanie brakujących utworów przez użytkowników. A ci używają różnych systemów operacyjnych, różnych transkrypcji, a czasami po prostu się mylą. W efekcie wspaniały polski pianista jazzowy Bogdan Hołownia występuje w dwu różnych wcieleniach - jego dwie różne płyty są zaklasyfikowane jako nagrane przez dwu różnych muzyków. Wszystko przez nieszczęsne "ł" w nazwisku oraz omyłkowe "ch". Płyta Kaliny Jędrusik Ja nie chcę spać została przez kogoś (na pewno przez Polaka, co do tego nie mam wątpliwości) wpisana w ogóle bez polskich liter, ale za to w amerykańskiej manierze Każde Słowo Z Dużej Litery, co można sprawdzić, przeszukując bazę po słowie "Kalina". Przy okazji okaże się, że inna płyta Jędrusik ma tytuł taki jak ten felieton. Nawet fajnie, tylko zdaje się nie o to artystce chodziło.

Niestety, do tego bałaganu firma Apple dołożyła jeszcze swoje trzy grosze. Choć Mac OS X pozwala wpisywać polskie litery w standardzie UNICODE, to iPod ich nie wyświetla. Tak więc nawet gdybym mógł poprawić swoją osobistą bazę danych (co powinno pozwolić przenieść poprawki do CDDB), to i tak słowa nie będą poprawnie wyświetlane na ekraniku. Można oczywiście wyśmiać mój problem, ale wszystkich, którzy mają nazwiska z polskimi literami, proszę o wyobrażenie sobie, jak za dwa lata będą współdziałali z biurokracją europejską.

Pozwalam sobie raz jeszcze zaapelować do Pana Prezydenta: jeśli chce Pan przejść do historii, proszę zainicjować radykalną zmianę polskiej ortografii.

Myślę, że panowie Lepper, Rydzyk, Giertych oraz Kalinowski, jako posiadający nazwiska bez polskich znaków diakrytycznych, nie będą przeciwstawiali się takiej reformie, bo nie pozbawi ich ona polskości.

Cała reszta Polaków będzie Panu wdzięczna za uproszczenie życia. W Europie i na świecie.


TOP 200