Kacap, pepik, szwab

Internet uczynił życie socjologów nieco łatwiejszym. Zamiast kombinować, jakby tu wycisnąć z publiki jej prawdziwe poglądy, wystarczy zajrzeć na kilka list dyskusyjnych lub na jakieś forum. Nic tak nie otwiera duszy na oścież jak anonimowość wypowiedzi. Nawet jeśli przeprowadzający wywiad zastrzega się na wszelkie świętości, że nigdy nikomu nie powie co konkretny obywatel myśli - każdy ankietowany i tak swoje wie. Zanotują, doniosą, ośmieszą, zniszczą życie.

Internet uczynił życie socjologów nieco łatwiejszym. Zamiast kombinować, jakby tu wycisnąć z publiki jej prawdziwe poglądy, wystarczy zajrzeć na kilka list dyskusyjnych lub na jakieś forum. Nic tak nie otwiera duszy na oścież jak anonimowość wypowiedzi. Nawet jeśli przeprowadzający wywiad zastrzega się na wszelkie świętości, że nigdy nikomu nie powie co konkretny obywatel myśli - każdy ankietowany i tak swoje wie. Zanotują, doniosą, ośmieszą, zniszczą życie.

Tymczasem kafejka internetowa, komputer w pracy albo w domu dają (złudne) wrażenie całkowitego ukrycia. Ułuda sprowadza się do świadomości, że owszem, jeśli policja uprze się, to nas znajdzie. Ale wiadomo, że w większości przypadków nikt upierać się nie będzie, najwyżej okaże się z numeru IP, iż zamiast z Rio piszemy z Pcimia.

Przyznam się, że od kilku lat wolne chwile spędzam czytając anonimowe wypowiedzi na różnych polskich stronach internetowych. Jest to dla mnie namiastka bezpośredniego kontaktu z ojczyzną i jej obywatelami. Niestety, nie mogę pozbyć się wrażenia, że Polacy są narodem głęboko sfrustrowanym. Niby wywalczyliśmy wolność dla całego obozu, niby przyjęli nas do Unii, a dalej zachowujemy się tak jakbyśmy czuli się gorsi. Tylko tak bowiem można wyjaśnić ksenofobiczne wypowiedzi wszelkiego rodzaju. W każdej dyskusji zawsze prędzej lub później pojawia się pejoratywne określenie innych nacji. Mogę zrozumieć, że Rosjanie, Czesi i Niemcy, jako sąsiedzi, mieli dość czasu aby nam zajść za skórę i solidnie zasłużyć na przezwiska, którymi szafujemy na lewo i prawo. Ciekawe, że nieco dalej mieszkający naród trzeciego zaborcy nie doczekał się tej swoistej nobilitacji. Za to żabojady oraz makaroniarze ewidentnie popsuli nam dobre mniemanie o naszej kuchni narodowej, jak wiadomo najlepszej na świecie.

Od kilku lat obserwuję ciekawy trend polaryzacji uczuć wobec Amerykanów. Albo się ich wielbi, albo nienawidzi. To ostatnie uczucie bywa silniejsze niż nienawiść do wszystkich sąsiadów razem wziętych. Po prostu Niagara złości. Tymczasem nic tak nie zaciemnia oglądu świata jak emocje. Nawet koledzy z łamów też się im poddają. Pan Piotr Kowalski w felietonie Sokole Oko http://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=47756 tak się zapiekł, że aż postanowił ujawnić rodzinę posiadaną po drugiej stronie stawu. Przy okazji ujawnił też kompletny brak zrozumienia, na czym polega tzw. wolne społeczeństwo, oraz zapomniał, że i w Polsce wiele informacji jest lub było łatwo dostępnych. Ostatecznie fakt, że TP SA przestała wydawać książki telefoniczne z adresami abonentów nie zmienia faktu, iż internetowy katalog posiadaczy telefonów nie jest żadnym łamaniem prywatności. Szczególnie gdy telefony zmienia się często. Polecam sprawdzenie, że Państwa felietonisty nie znajdziecie na http://www.switchboard.com/ , a to z prostego powodu, że mam tylko telefon komórkowy.

Podobnie fakt, że w Polsce hipoteka jest prowadzona w sposób nieco anachroniczny (na papierze) wcale nie oznacza utraty prywatności. Raczej znaczy tyle tylko, że w prawdziwie wolnym społeczeństwie każdy powinien móc wiedzieć kto mieszka obok. Jestem ciekaw, kiedy jakiś inny felietonista napisze ze łzami w oczach, że w Ameryce prześladują pedofili oraz innych dewiantów seksualnych, bo publicznie na sieci podają miejsca zamieszkania, patrz np. http://childsafenetwork.org/ lub http://sex-offenders-list.com/ . Oczywiście w Polsce nigdy na takie herezje nie pozwolimy. Zresztą i tak każdy wie, kto w naszej wsi jest zboczeńcem. Ach, ci przebrzydli Jankesi!

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200