KąCIK policjanta

Panie redaktorze, zima u nas tego roku sroga. Jak zawiało w grudniu, tak trzymie do dziś i pewnie jeszcze sporo wody w Bystrzycy upłynie, nim zobaczym zielone. Siedzę sobie w komisariacie, gumofilce służbowe postawiłem koło piecyka, niech się suszą po obchodzie, i właśnie miałem zaparzyć kawę, gdy zadzwonił telefon. Najpierw coś strasznie trzaskało, ale potem udało mi się wyrozumieć, że komendant wzywa posterunkowego do gminy na szkolenie z emaliowania. Szkolenie będzie prowadził kapitan z Warszawy, w przyszły piątek.

Panie redaktorze, zima u nas tego roku sroga. Jak zawiało w grudniu, tak trzymie do dziś i pewnie jeszcze sporo wody w Bystrzycy upłynie, nim zobaczym zielone. Siedzę sobie w komisariacie, gumofilce służbowe postawiłem koło piecyka, niech się suszą po obchodzie, i właśnie miałem zaparzyć kawę, gdy zadzwonił telefon. Najpierw coś strasznie trzaskało, ale potem udało mi się wyrozumieć, że komendant wzywa posterunkowego do gminy na szkolenie z emaliowania. Szkolenie będzie prowadził kapitan z Warszawy, w przyszły piątek.

Różne już rzeczy w policji widziałem, nawet na radiowozie, tym starym polonezie, samiśmy przemalowywali "Mi" na "Po", więc specjalnie się nie zdziwiłem. Ot, pewnie teraz każą nam samym dorobić koronę na orle, co na posterunku wisi. Tablica porządna, emaliowana jeszcze za komuny, tylko jakoś korona za nic trzymać się nie chce, bo farba łuszczy się na słońcu. Ile to już razy komendant kupował złotej farbki i nic, najdalej za miesiąc odpadało.

Pomyślałem sobie, że widać w Warszawie wreszcie postanowili zrobić porządek w gminach. Dlaczego na nas wypadło, to nie wiem, przecież u nas najlepsza wykrywalność w całym województwie, sześćdziesiąt koma trzy, a w zabójstwach to mamy sto, obaj siedzą.

Poszedłem po dyżurze do posterunkowego i raportuję, że jest wezwanie na szkolenie. A on mnie mówi, że w piątek w żaden sposób nie może, bo ma w sobotę chrzciny i żebym ja pojechał. No cóż, komendant dobry człowiek, nieraz oczy przymknął na urwany guzik w mundurze, więc zgodziłem się. Wprawdzie do emerytury mam tylko kilka lat i to emaliowanie pewnie mi się do niczego nie przyda, ale służba nie drużba. Żona zapakowała mi kanapki z sercem i pierwszym autobusem pojechałem do gminy razem z młodymi, co to do gimnazjum chodzą. A tam przed posterunkiem już stoi volkswagen z warszawską rejestracją. Ach, żebyśmy takiego w gminie mieli, to byłoby czym tiry znad granicy gonić, a nie tylko przyglądać się jak śmigają przez las.

Kapitan okazał się miły i na samym początku szkolenia zapytał, jaki komputer każdy ma na posterunku. Siedziałem w pierwszej ławce, więc powiedziałem, że komputer to u nas jest tylko w szkole, a i to pani kierowniczka trzyma go w kasie pancernej, aby dzieciska nie zepsuły. Bardzo się prelegent zmartwił i wyjaśnił, że to emaliowanie będzie robione z komputera. Takie esemesy, a nie żadne malowanie. Musi w tej Warszawie nie mają co robić, to wymyślają, żebyśmy wszystkich podejrzanych weryfikowali.

Najpierw nas weryfikowali, a teraz my mamy.

No dobrze, kapitan pokazał nam na obrazkach, jaki to wspaniały system uruchomiono dla łapania złodziei. Zasypał nas skrótami, które dla komendanta zapisałem, choć nie wiem od czego one: KCIK, KSIP, AFIS, ASIB. Znaczy się, teraz wszystko będzie kodowane w jakieś bajty i przesyłane do centrali. Jak zatrzymamy pijanego woźnicę, to zaraz po wzięciu odcisków palców mamy je przez komputer sprawdzić. Przez 15 lat będą sobie w centrali leżały. Coś mi się widzi, że gdy się władza w gminie zmieni, to będę miał dużo roboty z usuwaniem danych niewinnie posądzonych.

Jak wróciłem na wieś, to nawet komendantowi nie mówiłem, co nas czeka. Po co będę go martwił. Tyle żeśmy już zmian w służbie przeżyli, to i tej jakoś damy radę. A na grzyby jesienią zapraszam pana redaktora, a jakże. Spokojnie ci u nas i po lesie bez pistoletu chodzić można, nie to co po ulicach Warszawy. Tylko niech pan redaktor przywiezie ten mały komputer, co go miał zeszłego roku, chciałbym zobaczyć, jak się te emalie robi.


TOP 200