Językowa gimnastyka

Z nazewnictwem jest teraz dosyć kolorowo, bo pojęcia techniczne wkroczyły do życia codziennego, uległy spopularyzowaniu i pewnego rodzaju utylizacji, jak również spolszczeniu, chociaż nie zawsze udanemu.

Lokalny Informatyk niepomiernie żałuje, że nasz język nie jest tak zwrotny jak angielski, zwłaszcza w kontekście nowych technologii. No bo jeśli przetłumaczysz "open source" jako otwarte źródło, to komuś może się to skojarzyć z odwiertem roponośnym czy geotermalnym. W tym drugim przypadku zwłaszcza, dyskusja może zejść na śliskie tory. Ale to akurat nie jest największym problemem, bo rzadko się tej nomenklatury używa. Czasami zdarzają się fonetyczne niedorzeczności. Na przykład taki "fotoszop" może się komuś bardziej z szopem praczem skojarzyć, co będzie o tyle usprawiedliwione, że aplikacja ta też w pewnym zakresie służy do czyszczenia grafiki, a szczególnie czerwonych oczu i niedoróbek natury. Popularne określenie "internauta" sugeruje kogoś, kto miałby fizycznie śmigać w tej strukturze internetowej. Lokalny wymyślił, że zwolennika internetu lepiej byłoby nazwać po prostu "netyp", a zakładkę "ulubione" w przeglądarce - która notabene wcale nie musi wskazywać na nasze preferowane zainteresowania, a raczej z konieczności odwiedzane - nazwać "neteczka".

Jednak najbardziej Lokalny zazdrości anglojęzycznym ich cudownych skrótów, takich jak: "2b or not 2b", "u2" i tak dalej. W polskim jest niewiele tego, jakieś "3maj" i tyle. Pomyśleć, jakby tak zastosować taki ponglish, składający się w części z angielskiego w części z polskiego, od razu byłoby weselej. Zamiast tusz byłoby "2sz", zamiast tulipan "2lipan" i tak dalej. Nawet można by pisać opowiadania. "2rysta był dzisiaj w 4mie. Gdy wyszedł z 2nelu usłyszał 2rkot. To jakiś 2bylec jechał traktorem skosić kolejny 1 zboża. Gdy rozległ się ten 2mult, 2rysta odsunął się na bok, aby go przepuścić. Po traktorze pozostał tylko 2man kurzu, a 2rysta dojrzał na łące 2rkusowe kwiaty, które na pewno nie były 2lipanami. Zerwał ich 2zin i mocno 3mając podążył w dalszą 2łaczkę".

Gdy Lokalny tak rozmyślał nad uproszczeniem i ubarwieniem mowy ojczystej, wpadł Szef i oznajmił, że jeśli Lokalny nie rozwiąże w końcu problemu z serwerem firmowym, to on mu zrobi takie post mortem, że nawet najbardziej pozytywnie zakręcony na maksa świr nie jest tak pokręcony, jak Lokalny będzie poskręcany. Że jeśli jeszcze raz będzie musiał mu o tym przypominać, to "najpierw mu wyjmie tę 2rbinę z tej jego maszyny 2ringa, wyciśnie mu na łeb całą 2bkę 2szu, zawinie w 2rban i wyprawi w 2łaczkę z wilczym biletem".

Niełatwe bywa życie racjonalizatora - kompletny brak zrozumienia ze strony społeczeństwa.


TOP 200