Jakość raz jeszcze

W numerze 42/2002 zamieściłem propozycję systemu jakości dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie chcą lub nie mogą sobie pozwolić na ISO 9001 lub CMM. Moja motywacja była prosta - jakością trzeba zarządzać, a ponadto warto legitymować się przed klientami i kontrahentami jakimś certyfikatem.

W numerze 42/2002 zamieściłem propozycję systemu jakości dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie chcą lub nie mogą sobie pozwolić na ISO 9001 lub CMM. Moja motywacja była prosta - jakością trzeba zarządzać, a ponadto warto legitymować się przed klientami i kontrahentami jakimś certyfikatem.

Poprosiłem Państwa o wypowiedzenie się w ankiecie online, zamieszczonej pod adresemhttp://ebit.pl/system_jakosci . Do chwili, w której piszę ten felieton (a jest to jeszcze przed Świętami) swoje głosy oddało 37 osób, z czego 36 na tak, a zaledwie jedna na nie. Dostałem kilkanaście listów (dziękuję!), wszystkie albo popierające projekt, albo przynajmniej wyrażające zainteresowanie.

Poparcia na poziomie 97% mógłby pozazdrościć nam sam Saddam Hussein. Jednak sądzę, że na liczby te trzeba spojrzeć bardzo krytycznie. Jedynie niewielki procent spośród tysięcy Czytelników zdecydował się na wejście na wskazaną stronę.

Poparcie inicjatywy jest więc takie sobie; nie najgorsze, ale mogłoby być szersze.

W międzyczasie odbyłem kilkanaście rozmów na ten temat. Pracownicy krakowskiego centrum Motoroli (instytucji, przypomnę, certyfikowanej na piątym poziomie CMM) udostępnili mi materiały z Software Engineering Institute (SEI), z których płyną bardzo ciekawe wnioski. Odczucie, że CMM jest zbyt drogi, nie musi być prawdziwe. Poprawniej byłoby powiedzieć, że CMM wymaga czasu i pewnych inwestycji, natomiast spłaca się z nawiązką. Spośród wszystkich certyfikowanych na którymś poziomie CMM, małe i średnie firmy (do 50 pracowników), stanowią już 25%. Ponad połowa spośród nich wdraża tylko praktyki związane z dwoma najprostszymi poziomami CMM, tj. powtarzalnym i zdefiniowanym.

Wygląda więc na to, że do wdrożenia zaleceń SEI nawet w małym przedsiębiorstwie potrzeba tylko samozaparcia i środków. Marna to jednak pociecha dla polskich firm informatycznych, dla których długoterminowy kapitał pozyskiwany po uczciwej cenie to nieosiągalne marzenie. Ograniczenia nie tkwią więc chyba w braku odpowiednio "przykrojonego" systemu jakości, a raczej w dostępie do pieniędzy.

Znacznie ważniejszy jest jednak fakt, że moi rozmówcy sceptycznie wypowiadają się na temat możliwości powołania niezależnego gremium o odpowiednim autorytecie. Polskie uczelnie nie mają w środowisku biznesowym wielkiego autorytetu, silne organizacje zawodowe praktycznie nie istnieją, a czynniki rządowe lepiej trzymać od tego z daleka. Niestety, jak się okazuje, nasza niechęć do zrzeszania się i wspierania oddolnych inicjatyw ma bardzo niekorzystne konsekwencje także dla polskich przedsiębiorstw rynku IT.

Natomiast z wszystkich rozmów, które odbyłem i z wszystkich listów, które otrzymałem, wyłania się ogromna potrzeba poprawy jakości zarządzania w naszych firmach informatycznych. Zwraca także uwagę duża świadomość menedżerów informatyki, którzy wiedzą już, że bez takiej poprawy nie da się osiągnąć naprawdę dobrych efektów rynkowych. Oto kilka cytatów z listów od Państwa: Sądzę, że ważniejsze jest uporządkowanie procesów w firmie niż papier certyfikatu, ale w dzisiejszych czasach papier też się przyda (pan Jerzy z Gdyni). Właśnie pracuję nad "programem jakości" dla naszej firmy. Sprawa nie jest prosta ani tania. Deklaruję swoje zainteresowanie tym tematem oraz aktywny udział (pan Mariusz z Łodzi).

Proszę więc o sugestie, wokół jakiej instytucji można by tworzyć gremium opracowujące i ewentualnie potem certyfikujące standard, takie jak SEI dla CMM. A w Nowym Roku życzę Państwu dużo zdrowia i jakości na co dzień!


TOP 200