JEŚLI NIE WY, TO KTO?

Nie dotarło do mnie na razie ani jedno słowo czyjejkolwiek reakcji na sugestię utworzenia własnej instytucji depozytowo-kredytowej dla branży komputerowej. Nie wiem, innymi słowy czy jest w ogóle po co pisać, czy branża nie musi przejść twardej, żelaznej lekcji współpracy dopiero poprzez straty i błędy, przy gorzkim smaku, jakim będzie zaprawiona lektura tekstów obserwujących ją młodych dziennikarzy.

Nie dotarło do mnie na razie ani jedno słowo czyjejkolwiek reakcji na sugestię utworzenia własnej instytucji depozytowo-kredytowej dla branży komputerowej. Nie wiem, innymi słowy czy jest w ogóle po co pisać, czy branża nie musi przejść twardej, żelaznej lekcji współpracy dopiero poprzez straty i błędy, przy gorzkim smaku, jakim będzie zaprawiona lektura tekstów obserwujących ją młodych dziennikarzy.

Prosta ilustracja absurdu: sytuacja, w której za polskie kasy fiskalne miałyby uchodzić zagraniczne "składaki", na domiar sprzed kilkunastu lat, sytuacja, w której mielibyśmy dodawać nasze pieniądze podatników do pomocy w takich interesach, sytuacja, w której ewentualna (choć mało prawdopodobna) zgoda Ministerstwa Finansów na uznanie tych składaków za "polski produkt", nagradzany ulgami z naszych kieszeni, oznaczałaby automatyczne domniemanie korupcji, sytuacja, w której branża nie umie się dogadać dla uruchomienia na wielką skalę produkcji polskiej konstrukcji i podbijania potem całego świata reform rynkowych, mówi sama za siebie.

Upadek firm, których nikt nie umie kredytować ani poprawnie ukierunkować, oddawanych potem za bezcen w obce lub krajowe ręce, likwidowanych w rezultacie przez konkurencję lub nieudolnie zarządzanych i marnowanych, to ilustracja dodatkowa. Moje pytanie z poprzedniego tygodnia, "czy chcecie się rozwijać", nie było pytaniem retorycznym.

Oczywiście, nie twierdzę, że utworzenie własnej instytucji depozytowo-kredytowej, opartej na zasadach stowarzyszenia kredytu wzajemnego Schulzego z Deliztsch, jest czymś lekkim, łatwym i przyjemnym. To nie muzyka własna, słowa szwagra, jak w wielu interesach branży. To wymaga skupienia najlepszych prawników, jakimi branża dysponuje. Ponieważ trzeba się przebić do takiego celu furtką, do tej pory nie używaną.

Normalnej spółdzielni kredytowej nie da się założyć. Prawo, uchwalone przez sejm dla tzw. "banków spółdzielczych", jest wręcz bzdurne; fachowców przy tym nie było, to się nie nadaje do niczego, a raczej - do nowych humbugów. W naszym banku centralnym, tj. w Narodowym Banku Polskim, nie ma - dosłownie - ani jednego fachowca od tej problematyki; nie było za pierwszego nowego po 1989 r. prezesa, nie ma i teraz (wiem, co mówię; niedawno podczas obrad podkomisji sejmowej do ustawy o innej, bardziej autentycznej instytucji spółdzielczo-kredytowej, spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, wzorowanych na amerykańskich uniach kredytowych, nadal przedstawiciel NBP nie mógł wymienić żadnego nazwiska).

Furtką jest - prawo o stowarzyszeniach. Stowarzyszenia mają prawo prowadzić działalność gospodarczą dla realizacji celów statutowych. Jeśli celem stowarzyszenia depozytowo-kredytowego branży komputerowej byłby rozwój tej branży, a nie zysk organizacji, gdyby, innymi słowy, powstała organizacja typu "non-profit" (takimi są klasyczne spółdzielnie kredytowe Zachodu, których celem jest tani i szybki kredyt dla członków), wymagania tej ustawy byłyby spełnione.

Tu przyznam, że już w trakcie rozmów przy Okrągłym Stole dbaliśmy wespół z innymi uczestnikami debat przy "stoliku" stowarzyszeniowym (wywodzącymi się z obu stron!) o to, by zabezpieczyć taką szansę dla przyszłych spółdzielni kredytowych. Już wtedy było jasne, że nasza biurokracja nie ma żadnego przygotowania do podjęcia tej problematyki, że nikt nie odwoła się do wiedzy fachowców takich, jak prof. Ochociński (z którego książki o historii wielkopolskiej spółdzielczości kredytowej uczyłem się tego przed laty). Sam Władysław Baka, ówczesny prezes NBP, jasny punkt w ciemnym tle minionego reżimu, mógł być na tę biurokrację za słaby - zwłaszcza, gdy ówczesny minister finansów (nie będę już wspominał nazwiska) "ubankowił" owe "banki spółdzielcze", narażając kraj na późniejsze kolosalne straty.

Mój tytułowy optymizm nie jest więc łatwy. Ale jeśli nie ta branża, to która? Jeśli nie teraz, to kiedy?


TOP 200