Internetowe wuwuzele

Nie trzeba być fanem piłki nożnej, by dostrzec dodatkową wartość, jaką wniosły tegoroczne Mistrzostwa Świata zorganizowane w Republice Południowej Afryki do życia przeciętnego mieszkańca Europy. Dowiedzieliśmy się, czym są wuwuzele. Fakt, że natężenie dźwięku wydobywającego się z tych "trąbek" może dochodzić do 127 dB (gwizdek sędziego = 121,8 dB, a startujący samolot to nieco ponad 130 dB), zachęcił bardziej dociekliwych do przypomnienia sobie budowy ucha, a widok kibiców w specjalnych słuchawkach przestał dziwić już po kilku minutach meczu inauguracyjnego.

Moc wuwuzeli można w pewnym sensie porównać do siły, z jaką Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2010 wdarły się do internetowych sieci społecznościowych. Dziennikarze CNN zajmujący się sportem zawodowo jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek prognozowali, że będą to pierwsze mistrzostwa w historii z tak znaczną rolą internetu. Przypomnijmy, że choć takie serwisy, jak Twitter, Facebook czy YouTube działały także w 2006 r. (podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej organizowanych w Niemczech), to nie były one tak popularne, jak obecnie (Twitter dopiero powstał).

Obecne szacunki mówią o tym, iż codziennie dokonywanych jest ok. 50 mln wpisów twitterowych, a liczba aktywnych użytkowników Facebooka przekracza 400 mln. Sama FIFA ma swoją odrębną sieć społecznościową (tzw. The Club), która skupia 1,6 mln członków. Jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę fanów piłki nożnej, to liczba komentarzy, uwag wymienianych między kibicami czy przesyłanych fragmentów najciekawszych ujęć z rozgrywanych spotkań (dzięki YouTube nigdy nie zapomnimy pamiętnego 2006 r., gdy kończący karierę Zinedine Zidane potraktował "z byka" Marco Materazzi‘ego) - wydaje się nieograniczona.

Według specjalistów rynku medialnego, moc internetowych sieci społecznościowych w przypadku tego typu wydarzeń jest ogromna (w przeciwieństwie do środowisk korporacyjnych, nastawionych przede wszystkim na biznes, w których wdrażanie technologii Web 2.0 wciąż przebiega bardzo powoli).

Mistrzostwa Świata odegrały także rolę w popularyzacji telewizji mobilnej i usług dostępnych za pośrednictwem zaawansowanych smartfonów. Według danych Pyramid Research, w całym 2010 r., liczba abonentów telewizji mobilnej wzrośnie o 8,4 mln w Europie Zachodniej i o 1,5 mln w regionie CEE (Europa Centralna i Wschodnia). Z ciekawej propozycji Associated Press mogli zaś skorzystać właściciele m.in. Nokii serii S40, S60, czy iPhone’a. Specjalnie przygotowana aplikacja AP 2010 World Cup Coverage umożliwiała uzyskanie najnowszych informacji o meczach, zawodnikach, stadionach. Użytkownicy mieli dostęp do bieżących analiz, najciekawszych fragmentów spotkań piłkarskich i ekskluzywnych materiałów wideo, zebranych przez pracowników amerykańskiej agencji prasowej. Co ważne, AP 2010 World Cup Coverage można było pobrać bezpłatnie z jednego ze sklepów internetowych (iTunes, Ovi, BlackBerry App World, Android Market).

Organizacja takiego przedsięwzięcia, jakim są mistrzostwa świata w piłce nożnej, jest skomplikowanym procesem, o czym możemy się przekonywać każdego dnia, obserwując zmagania naszych władz "jedynie" z europejską odmianą piłkarskiego święta (Euro 2012). Jeśli jednak udałoby się nam doprowadzić do tego, że wydarzenie owo kojarzone by było z relacjami internetowymi, telewizją mobilną, sprawnie działającą infrastrukturą IT, a nie z tutejszą odmianą wuwuzeli, to bez wątpienia byłby to nasz sukces.


TOP 200