Informatyko, gdzie twoje skrzydła?

Październikowym wieczorem siedziałem przed ekranem, dla odmiany - telewizyjnym. Coraz rzadziej mam ochotę spoglądać na jakąkolwiek powierzchnię emitującą promieniowanie, a wraz z nim informację zaburzającą naturalny rytm biologiczny i spokój egzystencji.

Październikowym wieczorem siedziałem przed ekranem, dla odmiany - telewizyjnym. Coraz rzadziej mam ochotę spoglądać na jakąkolwiek powierzchnię emitującą promieniowanie, a wraz z nim informację zaburzającą naturalny rytm biologiczny i spokój egzystencji.

Mimo wszystko, czy chcę, czy też nie, całymi godzinami gapię się w ekran komputera - to z winy zawodu, który raczej zwać się powinien screen viewer. Do telewizora też czasami jakieś licho mnie zaciągnie, chyba już siłą rozpędu, abym w domu czuł się jak w pracy i vice versa. Niemniej z tego całego szumu informacyjnego coś jeszcze do mnie dociera, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie.

Podczas gdy nasza telewizja emitowała Wiadomości, dochodziła bowiem 20.00, a na kanałach komercyjnych, także krajowych, leciały różne banały, powtarzane i odgrzewane po wielekroć, stacje CNN i BBC nadawały w zupełnie innym stylu. Otóż była to transmisja startu amerykańskiego promu kos-micznego - całkiem na żywo, żadnego playbacku. Obejrzałem więc błękit wód otaczających przylądek Canaveral, panoramę i zieleń traw Florydy oraz prezydenta USA zlewającego się z tą zielenią z tytułu garnituru o maskującej barwie. Obejrzałem wreszcie z wszelkimi szczegółami samą machinę, która ziejąc dymem czyhała, aby wyrwać się z uwięzi ku bezmiarowi przestrzeni. Banał - zechce być może ktoś skomentować - nie pierwszy i nie ostatni raz jesteśmy świadkami lotu załogowego.

Oczywiście, można się z tym zgodzić, lecz na mnie podziałała ta chwila, jak przystało na świadka niecodziennego w końcu wydarzenia. Poczułem się zjednoczony duchowo z obserwatorami, którzy na miejscu przeżywali w patriotycznym uniesieniu kolejną chwilę triumfu rodzimej nauki i technologii. Dla mnie przeżycie nie miało ze zrozumiałych względów namiastki patriotycznej, ale głęboko jakoś odczułem wzniosłość chwili w wymiarze ogólnoludzkim. Podczas gdy jesteśmy przez rodzime media karmieni jałowymi wątkami o zabarwieniu polityczno-finansowo-podatkowym, okraszanymi gęsto treściami sensacyjno-katastroficznymi (że np. zalało i sparaliżowało Warszawę), na drugim końcu świata rozgrywa się całkiem emocjonujący spektakl, pozwalający przynajmniej na pół godziny oderwać się od codziennego marazmu.

Pojazdy kosmiczne są najbardziej nafaszerowane elektroniką i wspomagane informatyką, bez udziału których w dniu dzisiejszym można jedynie myśleć o konstrukcji latawców. W zastosowaniach kosmicznych nawet informatyka wespół z elektroniką są bardziej uskrzydlone i pozbawione cech tylko i wyłącznie komercyjnych. Wydają się ogłaszać wszem i wobec: Patrzcie na co nas stać, wy, którzy zrobiliście z nas maszynki dla księgowych.


TOP 200