Głupota mądrości tłumów

Od kilku lat, wraz z rozwojem tak zwanych portali społecznościowych, trwa nieustanna fascynacja "mądrością tłumu". Choć żaden tłum nigdy jeszcze nic nie stworzył, to różnym tłumom wielokrotnie zdarzało się coś zniszczyć. Na przykład Bastylię lub Pałac Zimowy.

Od kilku lat, wraz z rozwojem tak zwanych portali społecznościowych, trwa nieustanna fascynacja "mądrością tłumu". Choć żaden tłum nigdy jeszcze nic nie stworzył, to różnym tłumom wielokrotnie zdarzało się coś zniszczyć. Na przykład Bastylię lub Pałac Zimowy.

Zbyt wiele mądrości w tych aktach barbarzyństwa jednak nie było. Długofalowe skutki działania motłochu obracały się zawsze przeciwko masom. Gdyby tłum był mądry, to nie stawiałby na swym czele brutalnych dyktatorów. Internetowa mądrość tłumu to nic innego jak tylko forma powszechnego głosowania, uproszczona przez technologię. W pewnym sensie samospełniająca się przepowiednia: dobre i mądre jest to, co podoba się większości.

Niestety, ta sama technologia, która łatwo pozwala poznać opinię większości, może być prosto manipulowana przez mniejszość. Dobrym przykładem jest internetowa baza filmów IMDb<sup>1</sup>). Rozwijana początkowo tak jak Wikipedia, to jest poprzez wpisy amatorów-miłośników kina, z czasem stała się wyrocznią w sprawie jakości filmów. Wielu ludzi, zanim pójdzie do kina, to zagląda do recenzji, bo tłum wie lepiej, co warto oglądać. Niejako przy okazji powstała także lista najlepszych filmów wszechczasów. Przez bardzo długi okres zdecydowanie królował na niej "Ojciec chrzestny". Niedawno dokonała się jednak rewolucja - tegoroczna produkcja "The Dark Knight" nagle znalazła się na pierwszym miejscu. Na ile była to akcja zwolenników filmu, a na ile kampania reklamowa filmu, tego nie sposób rozstrzygnąć. Algorytm obliczania wyniku każdego filmu jest mocno skomplikowany i wykorzystuje między innymi średnią dla wszystkich filmów. Nagły przypływ głosów na jeden film znacząco skrzywił jednak rozkład. Czy film z ostatnią rolą Ledgera jest rzeczywiście najlepszy? Po kilku miesiącach spadł na trzecią pozycję. Niespodziewanie na prowadzenie wyszli "Skazani na Shawshank", film dobry, ale chyba nie klasy mistrzowskiej. Raczej sensacyjnej.

Sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy okazało się, że IMDb zostało kupione przez Amazon. Największy sklep internetowy świata ma oczywisty interes w promowaniu towarów. Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii dziejów, ale skoki na topowej liście filmów z pewnością napędzają sprzedaż. Nie zdziwię się, jeśli za rok lub dwa pierwsza dziesiątka najlepszych filmów świata będzie zupełnie inna. Podobnie nie dziwi mnie zaskakująca wpadka gry "Spore" na forum klientów Amazona<sup>2</sup>) - spośród trzech tysięcy oceniających zdecydowana większość dała jedynkę, czyli najniższą możliwą notę. Podobno graczom nie spodobał się DRM gry, więc postanowili ją ukatrupić. Ale przy okazji nakręcili spiralę zainteresowania mediów. Ja, na przykład, nigdy nie zainteresowałbym się tą grą (w ogóle nie gram), a tak nawet wspominam ją w tym felietonie. Czy tłum był mądry altruistycznie? A może także i w tym przypadku dał się podprowadzić? Konkurencja przecież nie śpi.

Przyzwyczailiśmy się już do "mądrości tłumu" w Wikipedii: do zawartości haseł należy podchodzić bardzo ostrożnie. Teraz wiemy, że także wybór najlepszego filmu albo najgorszej gry wcale nie musi być obiektywny tylko dlatego, że podlega procesowi społecznej weryfikacji przez głosowanie internetowe. Raczej właśnie dlatego nie jest wiarygodny. Ale nie mamy alternatywy. Do czasu wynalezienia Web 3.0.

<sup>1</sup>http://www.imdb.com

<sup>2</sup>http://www.amazon.com/review/product/B000FKBCX4/ref=cm_cr_dp_all_summary?%5Fencoding=UTF8&showViewpoints=1&sortBy=bySubmissionDateDescending


TOP 200