Głupi i leniwi

Jeden z moich szefów w zwykł mawiać: user jest głupi i leniwy. Tak człowiek mediów klasyfikował przeciętnego czytelnika, widza czy słuchacza, a w szczególności użytkowników serwisów internetowych. Buntowałem się wtedy, bo jakże to można tak pogardzać swoimi, bądź co bądź, klientami, płacącymi nie pieniędzmi, ale czasem spędzonym z medium, dzięki czemu reklamodawca płaci za reklamę.

Ale wkrótce życie mnie nauczyło, żeby nie odrzucać twierdzeń o niedowładzie umysłowym i brakach motywacji tylko ze względu na szacunek dla bliźniego.

Na początku XXI wieku telewizja TVN emitowała program „Big Brother”. Po raz pierwszy w polskich mediach można było zobaczyć przeciętnych ludzi z ich pragnieniami, poznać ich wizję świata. Szokiem dla większości inteligentnych widzów nie była jednak lekkość traktowania przez uczestników relacji międzyludzkich, ale miałkość ocen rzeczywistości i prostota, mówiąc wprost: prymitywizm gustów.

Ten szok przeżywaliśmy na wiele sposobów, np. wypierając ze świadomości, że gusta popularne, takie jak zamiłowanie do nieskomplikowanej muzyki dyskotekowej czy do ckliwych telenowel, podziela większość polskiego społeczeństwa. Trudno było przełknąć gorzką prawdę, że nie wszyscy zaczytują się Miłoszem, Faulknerem i Susan Sonntag.

W tym roku byłem jurorem konkursu Effie. To jeden z najważniejszych konkursów branży reklamowej. Nagradzane są jednak nie te kampanie, które najbardziej się nam podobają, ale te, które najefektywniej wykorzystują budżet i realizują ambitne cele, nie paląc ciężarówek banknotów, lecz używając sprytu i dobrych kreacji. Nie mogę zdradzić szczegółów, bo zobowiązany jestem do tajemnicy, ale powiem Wam, że część konkursowych kampanii używa kreacji, które trafiają w gusta proste, niewymagające. W końcu żyjemy w świecie, w którym sprzedaje się więcej golonek niż kawioru.

Kilka dni temu brałem udział w dyskusji, podczas której przedstawiciele znanych marek opowiadali o swoich doświadczeniach z big data i ich analizą. Wnioski były oczywiste: „jesteśmy na początku drogi”, „otwierają się przed nami nowe możliwości”, „jeszcze nigdy nie mieliśmy tylu precyzyjnych narzędzi”. Taki entuzjazm neofitów, którzy nie wiedzą jeszcze, że prawda o preferencjach i zwyczajach konsumentów kopnie nas tak samo boleśnie jak prawda Big Brothera. Bo może okazać się, dogłębna analiza zachowań klientów, biorąca pod uwagę najdrobniejsze szczegóły, takie jak ulubiony kolor belki nawigacyjnej w serwisie banku, nie doprowadzi badaczy do wniosków innych niż takie, że większość z nas reaguje dobrze na promocje, a gdy trzeba wybrać spośród kilku opcji, to zamieniamy się w troglodytów. Być może cała ta analiza wielkich zbiorów danych da nam po raz kolejny wiedzę, że w gruncie rzeczy jesteśmy nudni, przewidywalni, głupi i leniwi.