Glonojady ekranu

Media wyrabiają w nas różne nawyki. Jeżeli sięgnąć kilkadziesiąt lat wstecz, można by się doszukać tego momentu, gdy telewizja rozkochała nas w elektronicznych panelach z obrazem. To właśnie wtedy oczy przyzwyczaiły się do śledzenia zmian na ekranie i nieodzownej dawki promieniowania. Z czasem wyrobiła również nerwowy rytuał przełączania kanałów - tzw. zipping - bez którego trudno mówić o frajdzie władania kanałami telewizyjnymi.

Media wyrabiają w nas różne nawyki. Jeżeli sięgnąć kilkadziesiąt lat wstecz, można by się doszukać tego momentu, gdy telewizja rozkochała nas w elektronicznych panelach z obrazem. To właśnie wtedy oczy przyzwyczaiły się do śledzenia zmian na ekranie i nieodzownej dawki promieniowania. Z czasem wyrobiła również nerwowy rytuał przełączania kanałów - tzw. zipping - bez którego trudno mówić o frajdzie władania kanałami telewizyjnymi.

Nowe funkcje wyśmienicie się przydały w momencie nadejścia nowego medium. Ewolucja zamiast rewolucji. Nie mogło być lepiej. Oczy nie musiały już oswajać się z promieniowaniem monitorów, a nerwowe ruchy rąk świetnie wykorzystaliśmy do ataków przeprowadzanych na klawiaturę komputera.

To jednak tyle wspólnych zachowań. Telewizja i Internet wyzwalają w nas zupełnie odmienne reakcje. Stare medium podlega kontroli dorosłych - wskazuje teoretyk nowych mediów Don Tapscott. - Dzieci są w nim jedynie pasywnymi obserwatorami. Dorośli sprawują władzę w telewizji, pod ich berłem nie dokona się żadna spektakularna zmiana. Telewizja jest scentralizowana, o ścisłej hierarchii. Dominacja starego medium powoli ustaje. Dzieci coraz więcej czasu spędzają online. Świat sieci należy do nich. Mogą go swobodnie kreować, selekcjonować i co najważniejsze w tej wyliczance: wchodzić w interakcję. W Internecie nie jesteśmy już tylko obserwatorami, prawa użytkownika są o wiele większe - stajemy się współtwórcami, uczestnikami tego, co się dzieje. Tym samym Internet zburzył model scentralizowanego medium. W sieci wszystko uległo rozproszeniu, zostało pozbawione kontroli. Nowe media możemy kontrolować sami.

Glonojady ekranu

Don Tapscott

D. Tapscott dowodzi, że Internet to medium wolności. Użytkownicy - Generacja Net - mogą w dowolny sposób reagować na wydarzenia online. Na dobrą sprawę trudno również narzucić w Internecie cenzurę (co zresztą jest bolączką władz chińskich). Propagandowe hasła można ośmieszyć, tworząc własny serwis czy blog. A macki rządowe nie są w stanie dotrzeć do wszystkich stron w sieci, które zawierają niezgodne z obowiązującą polityką treści. I całe szczęście.

Od Generacji Net wymaga się interaktywności. Bierni są ci, którzy przynależą do epoki telewizji. Internet wymusza reakcję, nie pozwala na obojętność. Internetowe wersje magazynów czy dzienników przestają być już wiernymi kopiami gazetowych wydań. Stawiają na możliwość reakcji z czytelnikami, a co najważniejsze wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym - "tu i teraz". Generacja Net zdaje sobie sprawę z ogromnej presji czasu. Wyścig o palmę pierwszeństwa to już kwestie minut. Dla nowego pokolenia liczy się przede wszystkim teraźniejszość - tyle się może zdarzyć w przeciągu krótkiej chwili i o tylu rzeczach od razu zostajemy powiadamiani, że takie chwile wydają się niekiedy całymi latami. Zresztą dla Internetu - medium, które zmienia się w tej chwili najbardziej dynamicznie, jeden rok to już epoka.

Dla Generacji Net informacje nie są dostępne w formie sekwencji - tak jak w telewizji - są rozproszone, tworzą wielką sieć powiązań, całe mapy wiedzy. Użytkownicy sieci dzięki interakcji mają możliwość wpływania na siebie i kreowania własnego wizerunku. W Internecie nie mamy jednej twarzy. Nowe oblicza mnożą się w zależności od potrzeb czy zasobów fantazji. Wszystko jest zwielokrotnione, nie ma prawd absolutnych. To wszystko sprawia, że Internet w swej naturze jest bardzo postmodernistyczny. Trudno szukać obiektywnych opisów rzeczywistości. Świat jawi się jedynie jako kolekcja pojedynczych, osobniczych, czasami nawet bardzo osobliwych projekcji rzeczywistości. Najważniejszy w tym oceanie wrażeń jest wybór tego, w co chcemy wierzyć. Żadnej odgórnej kontroli, swoboda decyzji. Trudno się dziwić, że Generacja Net krytycznie spogląda na uświęcone tradycją instytucje, nie wierzy starym mediom i zapewnieniom rządu. Przecież na ekranie wysyłającym znane już oczom dawki promieniowania mogą się pojawić rozmaite treści, odsączone od propagandowej mazi. Nic więc dziwnego, że trudno nam od tych monitorów oderwać wzrok.


TOP 200