Felieton 29 beta trzy

Jest w branży komputerowej zasada, że początkowo oprogramowanie ma fazę alfa, czyli ustalania funkcji, ekranów itd. Potem następuje faza beta, czyli okres testowania. W tej chwili mogą Państwo ściągnąć sobie z WWW przeglądarkę Netscape 2.0b3, co oznacza, że jest to druga wersja programu w trzeciej fazie testowania.

Jest w branży komputerowej zasada, że początkowo oprogramowanie ma fazę alfa, czyli ustalania funkcji, ekranów itd. Potem następuje faza beta, czyli okres testowania. W tej chwili mogą Państwo ściągnąć sobie z WWW przeglądarkę Netscape 2.0b3, co oznacza, że jest to druga wersja programu w trzeciej fazie testowania.

Stara zasada doświadczonych użytkowników mówi, że programu o numerze wersji poniżej 1.5 oraz we wszelkich stanach beta nie należy używać do poważnych celów. Nowości powinny trafiać tylko w ręce "szybkich Billów". Amerykanie mają na takich facetów ładne określenie: "first kid on the block", czyli dzieciak, który pierwszy na swojej ulicy ma jakąś nową zabawkę. Zawsze wolałem być tym ostatnim, który zainstalował sobie daną wersję oprogramowania, nawet jeśli producent przysyłał mi uaktualnienie. Może mam w sobie coś z natury żółwia, a może po prostu jestem ostrożny. Jednak i mnie przydarzyła się niemiła przygoda. A było to tak.

Poza pisaniem felietonów do Computerworlda zajmuję się też spolszczaniem fontów komputerowych, czyli popularnie nazywanym dorabianiem ogonków. Od lat pracuję w programie Fontographer, wyprodukowanym przez firmę Altsys, ostatnio przejętą przez Macromedia. Zaczynałem od (pirackiej, niestety...) wersji 3.0, która nie tworzyła fontów Type 1, szybko więc kupiłem od znajomego Polaka ze Szwajcarii 3.2. Trudno było wtedy przekazać pieniądze za granicę, a sprzedaż wysyłkowa na numer karty kredytowej mogła się tylko przyśnić. Z czasem pojawiło się 3.5, które zgodnie z opisanymi wyżej zasadami dopiero w postaci 3.5.1 było całkiem, całkiem, to znaczy pozwalało tworzyć stabilne fonty. W wersji pecetowej Fontographer pozostał do dziś w stanie 3.5.2 i choć nie ma w tym programie żadnych fajerwerków i wodotrysków, to spełnia on rolę porządnego wołu roboczego.

Potem nastąpił okres burzy i naporu. Apple udoskonalił system operacyjny i zaczął stosować nowy procesor - PowerPC. Zmiany sprzętowe spowodowały, że Macintoshe z PPC trochę inaczej liczą, to znaczy wykorzystują arytmetykę zmiennoprzecinkową o innej dokładności. Użytkownicy pecetów pamiętają problemy obliczeniowe Pentium sprzed roku, podobne pojawiły się i na platformie Mac OS. A tworzenie fontu to nie tylko realizacja komputerowego zapisu kształtów, lecz także wyliczanie szerokości znaków, odstępów między nimi i między liniami. W sumie bardzo dużo obliczeń. No i stało się.

Fontographer 4.1 jest dostarczany w komplecie trzech w gruncie rzeczy różnych programów: dla PowerPC, dla zwyczajnego procesora Motorola 680x0 oraz wersja dla procesorów Motorola bez koprocesora, tzw. non-FPU. Ta ostatnia pracuje także na Power Macintoshach, które emulują 68020. Mając Power Macintosha zainstalowałem oczywiście FOG 4.1 PPC i sprawdziwszy jego działanie na typowych sytuacjach rozpocząłem kolejną produkcję. I to był błąd!

Dziś trzeci tydzień siedzę przed komputerem i przekompilowuję 502 fonty, które zostały już utrwalone na płycie CD-ROM i rozeszły się nie tylko w kraju. Używam wolniejszej wersji 4.1 nonýFPU, bo 4.1 PPC po prostu oszukuje i to bardzo perfidnie, generując fonty pecetowe, które nie drukują się tylko na nowszych wersjach interpreterów PostScriptu Level 2. Początkowo wydawało się, że problemy z drukowaniem dotyczą tylko nowych drukarek firmy HewlettýPackard. Niestety, polskie przedstawicielstwo HP niewiele mogło mi pomóc, gdyż nawet nie miało odpakowanej drukarki. Podobnie polski Microsoft nie był w stanie udzielić mi informacji o szczegółach formatu postscriptowych fontów pecetowych dla Windows - proponowano tylko pakiety MSDN, nb. za cenę znacząco wyższą niż w USA. Nie liczyłem na polskiego dystrybutora produktów Macromedia, czyli na firmę Wimal, bo Fontographer jest egzotyką w porównaniu ze sprzedawanym także przez nich PageMakerem i z pewnością nie generuje zysków uzasadniających trzymanie pomocy technicznej.

Na szczęście żyjemy w globalnym świecie, więc skontaktowałem się z producentem Fontographera w USA. Przyznano mi rację i... zaproponowano bycie betaýtesterem kolejnej wersji. Mam nadzieję, że i Państwo pomogą mi przetestować ten felieton. Wszelkie zauważone błędy językowe, ortograficzne oraz merytoryczne należy nadsyłać na mój stały adres poczty elektronicznej tj. [email protected] Dziękuję za współpracę!


TOP 200