Europa nasza!

Jest nieco po dwunastej i nagle targowy spiker oznajmia, że Polsce, wspólnie z Ukrainą, powierzono organizację jakichś mistrzostw w piłce kopanej.

Jest nieco po dwunastej i nagle targowy spiker oznajmia, że Polsce, wspólnie z Ukrainą, powierzono organizację jakichś mistrzostw w piłce kopanej.

Nie dziwię się sobie, bo moje zainteresowanie sportem, o ile w ogóle o czymś takim można mówić, ogranicza się do mało sportowych spraw, jak zmaganie się jednostki z własnymi słabościami (tenis), umiejętność współdziałania w ramach zespołu (wspomniana piłka) czy zespołów (wyścigi Formuły 1), podczas gdy zupełnie obce są mi kategorie w rodzaju "nasi" czy "tamci". Naraża mnie to na zarzuty braku elementarnego patriotyzmu i bycia kosmopolitą (to ostatnie, tak między nami, jest chyba bliższe prawdy, ale o tym - cicho, sza!, bo przecież wszechpatrioci czuwają dzień i noc!).

Nie dziwię się więc sobie, ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego cała reszta tego targowego towarzystwa, a już specjalnie wystawcy, nie zareagowali w żaden dostrzegalny sposób na tę wieść. Nie było gwizdów czy oklasków. Nikt nie wznosił okrzyków i nikt na nikogo nawet porozumiewawczo nie spojrzał. Ot, jakby spiker powiedział, że w tej hali można oglądać rutery leżące, a kto woli ich odmianę stojącą, musi się pofatygować do hali sąsiedniej.

A kto w końcu, jak nie dostawcy wszelakich telekomów, winien wiwatować w takim momencie, widząc w wyobraźni sprzedane (wraz z usługą) kilometry światłowodów, satelity, radiolinie, anteny, telefony i co tam jeszcze kto miał.

Wracam wieczorem do Warszawy, a tam Pałac za zasłoną z ogni sztucznych i jakiś nieznany mi facet z pasiastym szalikiem, co mu pewnie babcia z moherowej wełny zrobiła, mówi z wielkiego telewizora, że będziemy musieli budować autostrady i koleje.

O autostradach słyszymy od lat, w tym roku ma nawet przybyć szmat drogi, bo prawie aż dziesięć kilometrów, ale koleje - to nowość. No to, myślę, czym my te koleje zbudujemy, skoro cały potrzebny do tego sprzęt jaki w kraju mamy, mozoli się teraz między Łodzią a Skierniewicami. No, ale są przecież jeszcze łopaty i kilofy i można je dać na jakiś czas tym, co to mają czytać i sprawdzać podpisy pod tym, co czytają. A jak już zbudują tę kolej, to może okaże się, że nie ma już nic do czytania i sprawdzania.

W tym roku ma u nas ruszyć informatyczna proteza Schengen, którą - widząc, że sami nie dajemy rady - z łaski dała nam Portugalia. Więc chociaż to będziemy mieli z głowy - dla wszelkiego rodzaju nielegałów z Dalekiego Wschodu zmierzających na bliski Zachód szansa jak nigdy przedtem i potem.

No, może trochę zdziwią się ci, którym mecz do oglądania wypadnie najpierw w Polsce, a potem na Ukrainie, bo o czymś takim jak wiza, dawno zdążyli zapomnieć.

Imprezy finałowej, jednak, z pewnością nie oddamy i tamci też nie. Przyjdzie więc zbudować stadion na granicy, z połowami boiska po obu jej stronach. Widzów będzie się wpuszczać z obu państw, bacząc jednak, by miejsca mieli po właściwej stronie granicy. Zawodników zaś, w celu kontroli granicznej, wyposaży się w identyfikatory RFID, a w statystyce meczu na ekranie pojawi się kategoria "Number of border crossings during the match" (potem odpowiednio policzy się za wizy).

Wieczorem w CNN mówią, że Włochom czy Węgrom nie poszczęściło się z tymi mistrzostwami, bo za dużo tam futbolowego chuligaństwa. Dlaczego jednak jedynym wypowiadającym się w imieniu świeżo uszczęśliwionych był jakiś ukraiński bokser akurat?


TOP 200