Europa? A kysz!

Trzeba jeszcze raz wrócić do paktu na rzecz społeczeństwa informacyjnego. Ten pakt jest dla nas istotnie ważny i nie tylko dlatego że to projekt europejski. To zresztą paktowi może u nas zaszkodzić, bo - wg niektórych - ta cała Europa jest dla nas niebezpieczna. Ks. Henryk Jankowski np. głosi, że 'musimy zbierać pieniądze dla naszych żołnierzy na mundury, bo to, co nam Europa chce dać, to będą pasiaki'.

Trzeba jeszcze raz wrócić do paktu na rzecz społeczeństwa informacyjnego. Ten pakt jest dla nas istotnie ważny i nie tylko dlatego że to projekt europejski. To zresztą paktowi może u nas zaszkodzić, bo - wg niektórych - ta cała Europa jest dla nas niebezpieczna. Ks. Henryk Jankowski np. głosi, że 'musimy zbierać pieniądze dla naszych żołnierzy na mundury, bo to, co nam Europa chce dać, to będą pasiaki'.

Ministrem bez teki (i bez personelu) w URM, odpowiadającym za popularyzowanie zagadnień integracji jest przedstawiciel stronnictwa często wypowiadającego się przeciw niej. Nie dziwię się, że tak mało wiemy o integracji.

Tymczasem w sensie cywilizacyjnym wciąż oddalamy się od Europy. Wystarczy przejrzeć statystyki i staje się to zupełnie jasne. Najgorsze jest, że niewiele, a wręcz nic nie robimy w badaniach, edukacji, technice informacyjnej i mediach. Edukacja jest wciąż tematem "do pogadania", a kolejne rządy dbają, by było o czym gadać. Coraz mniejsze nakłady na naukę i edukację czasem wydają się celowym działaniem. Ciężko w to uwierzyć i dlatego można sądzić, że kolejne rządy po prostu nie wiedzą, jak poradzić sobie z całym kompleksem problemów. Balast półwiecza nie pozwala na znalezienie dobrych rozwiązań, na które byłoby nas stać. Brak strategii informacyjnej pogłębia niezrozumienie i uniemożliwia zdobywanie poparcia.

Europa zaproponowała nam tematy do negocjacji, zwracając uwagę przede wszystkim na sprawy ważne, a dopiero w dalszej kolejności pilne. Tak więc jako pierwsze są: (1) nauka i badania, (2) telekomunikacja i technologie informacyjne, (3) kształcenie i edukacja (4) kultura i polityka audiowizualna oraz (5) polityka przemysłowa. Bez wątpienia odpowiada to naszym potrzebom, a Unia potrzebuje partnerów zdolnych do rozwoju. Pozostałe problemy można rozwiązywać stopniowo z pomocą Unii. Zauważmy, jak wysoko jest telekomunikacja i techniki informacyjne. Wiemy o tym, mówimy i piszemy do znudzenia, a tymczasem ciągle nasze wysiłki marnuje się na utrzymywanie reliktów socjalizmu. Górnikom, hutnikom i rolnikom dopłacamy zabierając środki, których potrzebujemy na badania (1), infrastrukturę techniczną (2) oraz budowanie przyszłości (3 i 4). Nie możemy utrzymywać przeżytków socjalizmu (5). Brakuje mi jeszcze polityki informacyjnej, gdyż w tej materii jesteśmy potwornie nieporadni. Naszą baaaardzo słabą stroną jest przyswajanie i robienie pożytku z informacji.

Technika informacyjna jest potrzebna w środowisku rozwiniętym cywilizacyjnie i tylko w takim przynosi korzyści. Kluczowe umiejętności dotyczą nie tyle posługiwania się techniką informatyczną - chociaż jest to nieodzowne - zdolności tworzenia, udostępniania i korzystania z informacji do działania. Oznacza to, że musimy nadrobić dystans, jaki dzieli nas do świata, w którym globalizacja jest powszechnie rozumiana i wszystko się jej podporządkowuje. W badaniach i edukacji musimy wyjść poza tradycyjne metody, gdyż inaczej nie dokonamy żadnych zmian cywilizacyjnych. Zmian trzeba dokonywać nie stopniowo od szkoły podstawowej, ale równolegle na wszystkich poziomach kształcenia. Musimy zarazem stwarzać szanse edukacyjne ludziom czynnym zawodowo. Muszą się oni zmieniać i dostosowywać swoje działanie do warunków otoczenia. Nie dostaniemy żadnych forów w konkurencji. Dlatego musimy tworzyć kulturę oraz poszanowanie dla wiedzy i zmiany.

Jeśli zaś chodzi o Europę, nie należy się jej bać. Trzeba douczać (nie tępić!) nieuków straszących nieznanym (tak, tak) i korzystać z dostępnej informacji. A poza wspólnotą nie mamy żadnych szans. Nasz były brat i sojusznik właśnie boleśnie się uczy, jak mało sam znaczy.