Elegia na śmierć robaka

Życie robaka jest proste i łatwe

Niczym jelita wyściółka.

Nie grozi vendeta ani też fatwa

Zatacza więc robak dwa kółka.

Zaczyna od pieska albo też kotka

Co w brudach uwielbia się bawić.

Przyjaźń naszego pupila jest słodka

Do czasu aż uda mu się zakazić.

Nie widząc podstępu bierzemy zwierzaka

Na ręce, tulimy go mocno do piersi.

Robacza natura jest taka owaka

Że chowa się zwykle wśród sierści.

Skoczywszy na swego nowego klienta

Wędruje w dół i do góry

Nie znając wcale piątku ni święta.

I nigdy nie bywa ponury.

Tak działo się przez długie stulecia

Żyliśmy obok razem, a raczej w sobie.

Zabawa nie ludzka była to, lecz krecia

Kończyła się wcześniej niż w grobie.

Tymczasem mądrzy wymyślili Internet

Do walki, ale też i do lepszego życia.

To wcale nie jest taki zwykły bzdet

Choć pewnie nie zastąpi wódki picia.

Na tejże sieci bez żadnego problemu

Nawet dziecko co ledwie czytać potrafi

Znajdzie ciekawe strony poświecone temu

Czego nasz robaczek nie je i nie trawi.

Spytała mnie znajoma matka czworga

Czy mogę kupić lek Combantrin zwany.

Wizyt w aptekach rozpoczęła się katorga

Zdaje się, że wszędzie jestem już znany.

Zrobiłem szukanie netszkapy wolantem

Stępa a raczej rączym galopem.

I oczywiście znalazłem Pyrantel

O który łatwiej było pytać potem.

Bowiem w komputerach aptecznych

Leki pamięta się z nazwy firmowej.

Na dyskach w zakamarkach mrocznych

Nie ma już miejsca dla gwary ludowej.

Robaku! Nastała Twa ostatnia godzina.

Pyrantel uszkodzi Ci układ nerwowy.

I znowu będzie szczęśliwa ta rodzina

Która zaprzęgła do walki układ sieciowy.

Przepraszam, że dziś wierszem piszę.

Lecz los robaka wydał mi się nie wart

Aby raz jeszcze poruszyć aptek niszę.

Taki to już autorski fart albo i nie fart.


TOP 200