Ein bißchen gemütlich

Wczesny, chłodny, niedzielny ranek. Na Union Square w San Francisco stoi świeżo postawiona, ekologiczna choinka a obok, na lodowisku, pomykają łyżwiarze.

Wczesny, chłodny, niedzielny ranek. Na Union Square w San Francisco stoi świeżo postawiona, ekologiczna choinka a obok, na lodowisku, pomykają łyżwiarze.

Całkiem ładny zimowy pejzaż, gdyby nie drzewa palmowe w tle, za lodowiskiem, no i brak śniegu. Bokiem placu przemykają tramwaje na linę, pełne rozbawionych turystów, coraz liczniejsi są przechodnie, świeci słoneczko i w ogóle jest gemütlich.

Kilku facetów w koszach wysięgników hydraulicznych, bardzo wysoko w górze, obwiesza choinkę bombkami, poczynając od czubka. Tam, na górze, bombki owe wydają się małe, gdy spojrzeć jednak na plac przy choince, gdzie ktoś wyjmuje z kartonów kolejne, to są to nie bombki, a bomby raczej.

Za cztery dni Święto Dziękczynienia, które wzięło się z czegoś w rodzaju naszych dożynek, ale emocjonalnie pełni rolę bardziej przypominającą naszą Wigilię. Tyle, że u nas, po Wigilii jest kolejne, spokojne i leniwe święto, a po nim jeszcze jedno, a tam – szaleństwo zakupów w tzw. Czarny Piątek. Dzień ten w tym roku rzeczywiście okazał się godny nazwy, bo w jakimś sklepie, zaraz po otwarciu, tłum wtargnął do środka i po drodze stratował na śmierć jednego z pracowników. Ale teraz tego jeszcze nie wiadomo, na razie mamy niedzielny ranek, choinka, faceci w górze, bombki tam i tu, tramwaje, turyści i przechodnie, łyżwiarze, palmy. Gemütlich.

Na choince bombek przybywa, jakby bardzo powoli spływały w dół, samochód dowozi kolejną porcję, wyładunek, słoneczko świeci, łyżwiarzy jakby więcej, palmy na miejscu, turyści, przechodnie i tramwaje bez zmian. I ciągle jest gemütlich.

Nie wiadomo też jeszcze, że na samo Święto Dziękczynienia, gdzieś bardzo daleko stąd, inni ludzie szykują akcję, która to Święto popsuje, nie pozwalając nie myśleć o tych, którym zdarzyło się być w tym czasie akurat w Mumbai. A gdy już do tego dojdzie - nikt jakoś, chaotycznie pokazując stamtąd chaotyczne działania ratunkowe, nie wpada na to, że zamachowcy tamtejsi nie tylko próbowali wyłuskiwać z tłumu restauracyjnych i hotelowych gości Amerykanów i Brytyjczyków, ale że na swą akcję wybrali właśnie przeddzień tego Wielkiego Święta, słusznie – jak się okazało – przewidując, że przeciągnie się ona i na Święto same. A miało być tak bardzo gemütlich.

Za kilka dni, tak jak my za miesiąc, wielu będzie przemierzać ten Wielki Kraj, by na czas dotrzeć do bliskich i zasiąść z nimi przy świątecznym obiedzie. Ale wielu też, już w trakcie tego obiadu będzie myślami przy jutrzejszych wyprzedażach. Więcej – w porze, gdy u nas ludzie wychodzą na Pasterkę, niektórzy będą pospiesznie zmierzać do nocnych kolejek, by rano załapać się na najlepsze okazje. I będzie potem walka, ostra jak o byt, o pierwszeństwo przy drzwiach i za nimi, i w jej ferworze niechcący zadepczą człowieka. A w tle ciągle jeszcze te Indie... I zrobi się już zupełnie nie gemütlich.

A my chyba nie całkiem jeszcze daliśmy się zwariować i są okazje, jak zbliżająca się Gwiazdka, kiedy to jeszcze BYĆ - chwilowo tylko, ale jednak - przeważa w sercach i umysłach nad MIEĆ i bywa jeszcze, że jest całkiem gemütlich, chociaż coraz częściej – już niekoniecznie w domu.

Śniegu na Gwiazdkę już nie bywa, mrozu też nie, są za to jeszcze na licznych posterunkach Gwiazdory z worami prezentów (bywa, że i poza Wielkopolską!) i jest tradycja, co niezmiennie trwa w nas samych: pamiętacie Jurka Ofierskiego, vel sołtysa Kierdziołka, z radiowych Podwieczorków przy mikrofonie? W jego Chlapkowicach, proboszcz na Pasterce nakazywał: - Baby do przodu, a chłopy zostają pod chórem! Coby im chuch od świec na ołtarzu nie eksplodował!.

Spokojnych i udanych Świąt!!! I Nowego Roku też!!! Niech będzie chociaż ein bißchen gemütlich!


TOP 200