Dzwoń do mnie jeszcze...

Było to jakieś dziesięć lat temu. Podczas konferencji informatycznej, organizowanej wówczas każdego roku na jednym z uniwersytetów brytyjskich, występował szef laboratoriów badawczych British Telecom. Już na wstępie zaznaczył, że laboratoria te zajmują się wyłącznie sprawami, które mogą stać się użyteczne za więcej niż 10-15 lat. Pokazał on wtedy (na filmie) faks przenoszący kształty przedmiotów oraz urządzenie do przekazywania na odległość uścisku dłoni.

Było to jakieś dziesięć lat temu. Podczas konferencji informatycznej, organizowanej wówczas każdego roku na jednym z uniwersytetów brytyjskich, występował szef laboratoriów badawczych British Telecom. Już na wstępie zaznaczył, że laboratoria te zajmują się wyłącznie sprawami, które mogą stać się użyteczne za więcej niż 10-15 lat. Pokazał on wtedy (na filmie) faks przenoszący kształty przedmiotów oraz urządzenie do przekazywania na odległość uścisku dłoni.

Pierwsze z tych urządzeń stanowiło tokarko-frezarko-wiertarkę, która obrabiając bryłę tworzywa, odtwarzała w nim kształt nadawany przez czujniki w podobnym urządzeniu gdzieś na drugim końcu linii.

Drugie z prezentowanych na filmie urządzeń to były dwie elastyczne protezy dłoni, także połączone na odległość poprzez modemy. Każda z nich jednak, uchwycona dłonią człowieka, potrafiła "odczytywać" dynamikę tego uścisku i przenosić ją do drugiej, która oddawała ten uścisk komuś, kto ją akurat ujmował. Prezentacja zakończyła się stwierdzeniem pozostawiającym wyobraźni słuchaczy i widzów to, jakie jeszcze protezy można zastosować zamiast dłoni.

Twórcy telefonów komórkowych i operatorzy obsługujących je sieci nie ustają w poszukiwaniu dodatkowych atrakcji, które mogłyby przyciągnąć (lub przeciągnąć - od konkurencji) klientów. W ten sposób zyskaliśmy już telefony z kamerą i ekranem, na których słabe powodzenie skarżą się japońscy sprzedawcy, mamy telefony z kartami SIM, oferującymi dostęp do wielu specjalistycznych usług. Przedstawiciel jednej z sieci działających w Indonezji, w kraju, było nie było, muzułmańskim, twierdzi zaś, że jedną z najlepiej sprzedających się pośród tamtejszej młodzieży usług jest kojarzenie par na natychmiastowe randki za pośrednictwem SMS-ów.

Niemal każdy telefon komórkowy jest obecnie wyposażony w funkcję sygnału wibracyjnego, czyli dyskretnego powiadamiania posiadacza o rozmowie bądź komunikacie SMS. Większość wibratorów - od tych w niektórych elektrycznych szczoteczkach do zębów, aż po urządzenia do utwardzania gruntu - to jednak prymitywne mechanizmy, w których drgania powoduje wirujący ekscentrycznie ciężarek. Wszystko, co można z nim zrobić, to albo pozostawić w bezruchu, albo włączyć.

Jak doniósł niedawno New Scientist, w jednym z laboratoriów MIT, znanej i szacownej uczelni, zbudowano gumowy telefon komórkowy, w którym zamiast zwykłego wibratora umieszczono pięć membran wytwarzających drgania o częstotliwości do 250 herców. Pod membranami znajdują się czujniki, odczytujące nacisk palców dłoni (dlatego czujników jest pięć) wywierany na telefon. Wynikłe z tego sygnały trafiają do drugiego telefonu, gdzie membrany przenoszą je na dłoń trzymającego. Studenci MIT, którzy bez wcześniejszego przygotowania dokonywali pierwszych prób tych urządzeń, twierdzili, że już bardzo szybko i spontanicznie, bez umawiania się, wypracowali sobie coś w rodzaju kodu sygnałów, które wzbogacały przekaz słowny w różnego rodzaju emocje. Przykładowo, nagły, silny ucisk był odbierany jako znak irytacji przerywającej wypowiedź.

Artykulik na ten temat w New Scientist kończy się budującym przykładem o bliskiej możliwości wymiany uścisków dłoni, pieczętujących zawarty na odległość kontrakt.

Czy trzeba jednak stawiać pytanie: w jakich jeszcze sklepach będzie niebawem można kupić wysoko specjalizowany telefon komórkowy?

Nie trzeba. Czytelnicy i tak już się domyślają, a operatorzy sieci komórkowych intensywnie myślą, jak tu nawiązać całkiem nowe w tej branży kontakty. Stosowne kontrakty jednak, na wszelki wypadek, zawarte będą na odległość. Zobacz wyżej.


TOP 200