Dwanaście dolarów

Po napisaniu felietonu Ludzie dobrej woli ( http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/366.html ) naszły mnie pewne wątpliwości natury moralnej. Kategoryczne wycofanie mego poparcia dla kandydatury Romana Kluski na prezydenta mogło być błędem. Ostatecznie, któż z nas jest bez winy, szczególnie wobec dziennikarzy? Te hieny mogą z człowieka wycisnąć każde zeznanie, przekręcą je tak jak im wygodniej, a potem jeszcze wyrwą z kontekstu. Nikt nie lubi mieć wyciśniętego, przekręconego i powyrywanego kontekstu. Dlatego postanowiłem raz jeszcze dać szansę memu bohaterowi.

Po napisaniu felietonu Ludzie dobrej woli (http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/366.html ) naszły mnie pewne wątpliwości natury moralnej. Kategoryczne wycofanie mego poparcia dla kandydatury Romana Kluski na prezydenta mogło być błędem. Ostatecznie, któż z nas jest bez winy, szczególnie wobec dziennikarzy? Te hieny mogą z człowieka wycisnąć każde zeznanie, przekręcą je tak jak im wygodniej, a potem jeszcze wyrwą z kontekstu. Nikt nie lubi mieć wyciśniętego, przekręconego i powyrywanego kontekstu. Dlatego postanowiłem raz jeszcze dać szansę memu bohaterowi.

Jak to jest teraz w modzie, rozpocząłem dziennikarskie śledztwo.

Roman Kluska sprzedał swoje udziały w firmie Optimus w czasach, gdy wartość akcji tej firmy była znacznie wyższa niż obecnie. Gdy zajrzeć do historii notowań Optimusa na warszawskiej giełdzie, to widać jasno (http://gielda.onet.pl/0,3973,1095,spolki.html ), że tylko przez ostatnie trzy lata wartość spółki zmalała dwa razy. A przecież nie była to firma papierowa, jak większość dotcomów, tylko największy producent komputerów w Polsce, a zdaje się i w naszej części Europy. Wzięcie poprawki na odłączenie się Onetu od firmy-matki częściowo wyjaśnia sytuację - akcje Onetu straciły na wartości 10 razy, ale firma istnieje i działa (http://gielda.onet.pl/0,98,1095,spolki.html ). Wynika z tego, że Roman Kluska miał niezłego nosa, najpierw dbając o utrzymanie giełdowej wartości firmy, a potem sprzedając swoje udziały w najkorzystniejszym momencie.

Można powiedzieć, że do tego momentu moje dziennikarskie śledztwo niczym nie różniło się od innych podobnych przedsięwzięć, to znaczy ujawniło oczywiste fakty. Jednak przy okazji poszukiwań po sieci znalazłem ciekawą informację o dokapitalizowaniu uniwersytetu Harvarda przez firmę Optimus za czasów prezesury Romana Kluski (http://www.news.harvard.edu/gazette/1998/04.30/DavisCenterRece.html ). Jak ogólnie wiadomo uniwersytet Harvarda jest najbogatszą i podobno najlepszą uczelnią świata. Danie polskim studentom możliwości uczenia się tam jest dla nich wielką szansą, szczególnie wobec szalejącego w Polsce bezrobocia. Zrozumiałem nagle, że sam kiedyś bezrobotny, bo wyrzucony z państwowej posady, Roman Kluska postanowił pomóc bezrobotnym.

Moją hipotezę umocnił dawny wywiad z bohaterem w naszym czasopiśmie (http://www.computerworld.pl/historia/firma_21672.html ). Jeśli podzielimy kwotę czterdziestu milionów dolarów, za którą Roman Kluska sprzedał udziały w firmie Optimus, przez liczbę bezrobotnych w Polsce (obecnie nieco ponad trzy miliony ludzi), to otrzymamy trochę więcej niż dwanaście dolarów. A przecież właśnie dwanaście dolarów było początkową kwotą zainwestowaną przez Romana Kluskę w firmę Optimus!

Nie żadne sto milionów (starych złotych) obiecywane przez kandydata na prezydenta Wałęsę, tylko 12 dolarów, które jak widać w Polsce wystarcza do stworzenia koncernu.

Nic więc dziwnego, że obecnie rządząca klasa polityczna uwzięła się na mojego kandydata i szykanuje go. Przecież ofiarowanie każdemu bezrobotnemu 12 dolarów w przededniu kampanii wyborczej mogłoby zmienić wynik każdych wyborów. Sceptycy powiedzą, że rządzący też mogą rozdawać, bo rezerwy skarbu państwa są znacznie większe niż czterdzieści milionów dolarów. Tak, ale nikt z obecnych polityków nie wie, jak za dwanaście dolarów kupić części do komputera, aby potem zmontować go na strychu. Jeśli Roman Kluska podzieli się tą wiedzą z rzeszami bezrobotnych, to jego wybór na prezydenta jest gwarantowany, Polska zaś stanie się największym na świecie producentem komputerów.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200