Drukarka wymyślna - czyli między 8 marca a 1 kwietnia

Problem z systemowym środowiskiem graficznym zaczął od paru lat doskwierać użytkownikom, a to z powodu rozrastania się oferowanych możliwości, choćby wspomnieć o udostępnianiu plików i drukarek w sieci lokalnej. Ktoś zmieni hasło dostępu lub mapowanie dysków i zamiast wspólnych dokumentów, które pani X z panią Y opracowywały sobie w edytorze, widać tylko jakieś pliki *.XLS.

Problem z systemowym środowiskiem graficznym zaczął od paru lat doskwierać użytkownikom, a to z powodu rozrastania się oferowanych możliwości, choćby wspomnieć o udostępnianiu plików i drukarek w sieci lokalnej. Ktoś zmieni hasło dostępu lub mapowanie dysków i zamiast wspólnych dokumentów, które pani X z panią Y opracowywały sobie w edytorze, widać tylko jakieś pliki *.XLS.

A z tymi drukarkami to już zupełny cyrk. Kiedy pani Waleria miała jeden komputer i jedną podłączoną do niego drukarkę, zawsze wydruk sporządziła na czas i wcale nie musiała wołać informatyka, że drukarka nie drukuje. A teraz, gdy liczba drukarek wzrosła do czterech, w tym dwie w innych pokojach, zupełnie nie można się wyznać na tych wszystkich czarach. Raz coś u niej zaczyna się drukować, choć ona pod przysięgą gotowa zeznać, że niczego w komputerze nie dotykała, bo właśnie zajęta była malowaniem paznokci, czego niestety nie mogła spokojnie skończyć, bo i papieru przy okazji zabrakło, musiała więc dołożyć. A znowu szef kazał jej sprawozdania emitować (jaki górnolotny język - nie lepiej to po prostu powiedzieć kalkować) na tej kolorowej, co jej nie ma przy komputerze.

Co sprawozdanie, to ona telefon do informatyka, żeby jej poustawiał. Kiedyś to nawet ten informatyk nieco się poirytował, bo powiedział, że mogłaby się w końcu nauczyć wybierania drukarki z listy. Ale to takie skomplikowane, trzeba bowiem nacisnąć "plik - drukuj - jakieś tam opcje". Ona by chciała, że kiedy ma się drukować na tej drukarce przy niej, to niech się drukuje, a gdy na kolorowej - to niech się tam drukuje. Na ekranie jest taki rysunek z drukarką i nie wiadomo czemu, gdy się go naciśnie, to on nie wie, gdzie ma drukować. Głupie te komputery jednak są i już. A w ogóle to takie dziwne nazwy tych drukarek, jakieś "HP coś tam" - kto by się na tym wyznał.

Z myślą o pani Walerii i reszcie użytkowników, znajdujących się w podobnie katastrofalnej sytuacji, firmy software'owe zaczęły usilnie opracowywać strategię urealnienia środowiska pracy na komputerze, sprowadzając go do poziomu wyobrażalności i prostoty możliwej do przyjęcia dla każdego, nawet analfabety. Jak można sobie takie poczynania wyobrazić? Po pierwsze komunikacja głosowa - użytkownik mówi: drukuj, a komputer pyta: gdzie? Użytkownik na to: na tej kolorowej w pokoju obok, komputer z kolei: co drukować? Użytkownik: wymyśl coś, bo dla mnie to za trudne.


TOP 200