Drugie wcielenie Malucha

Idę sobie jednego dnia korytarzem w pracy i widzę na ścianie plakacik zaczynający się od adresu strony internetowej: http://www.polskifiat.net/ .

Idę sobie jednego dnia korytarzem w pracy i widzę na ścianie plakacik zaczynający się od adresu strony internetowej:http://www.polskifiat.net/ .

Poniżej niego charakterystyczne logo PF, jak żywy Fiat 500 oraz dwie daty z adresami barów. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że to spotkanie kolekcjonerów starych samochodów. Ostatecznie nasz Maluch został wyprodukowany w ponad trzech milionach egzemplarzy, sprzedawany był w wielu krajach, w Chinach podobno służył nawet jako taksówki. Trochę jednak zdziwił mnie rysunek pięćsetki, bo o ile starcza pamięć nie myli, to ten model Fiata nigdy nie był produkowany w Polsce. Inne owszem, czasami składane w niewielkich ilościach, ale najmniejsze Cinquino, jak je pieszczotliwie zwano we Włoszech, do Polski przyjeżdżały z zagranicy.

Gdy tylko miałem dostęp do komputera, natychmiast sprawdziłem co jest na stronie Polskiego Fiata: grupa rockowa! W tym samym tygodniu na licznych tablicach ogłoszeniowych tzw. Korytarza Nieskończonej Mili na MIT (http://web.mit.edu/catalogue/overv.chap1.shtml ) pojawiły się także ogłoszenia wystawy wybranych prac wideo Artura Żmijewskiego, ilustrowane zdjęciem nagich żołnierzy kompanii honorowej WP pod bronią (http://web.mit.edu/lvac/www/exhibitions/SPRING/2004/pr/Artur%20Zimjewski_PR.html ). Widać, że polska sztuka dobrze reklamuje się w bastionie techniki. Oczywiście udałem się na koncert kapeli PF, którą zapowiedziano po prostu jako "Polski". Wiele więcej w szumie baru nie dosłyszałem, zamówiłem więc piwo i starałem się nie dać całkowicie ogłuszyć. Po koncercie porozmawiałem przez chwilę z liderem grupy i wtedy wszystko stało się jasne.

Jeden z założycieli zespołu "Polski Fiat" Matthew Orosz, jak można domyślać się z brzmienia nazwiska, jest Węgrem z pochodzenia i z dzieciństwa pamięta jazdy Maluchem. Podejrzewam, że każdy, kto miał okazję przejechać się tym pojazdem, będzie pamiętał takie przeżycia do końca życia. W pewnym sensie rozumiem więc Mateusza - hałas produkowany przez Malucha rzeczywiście może konkurować z hałasem generowanym przez grupę rockową. Aby jednak być uczciwym w mej krytyce muzycznej (pamiętają Państwo: mam pierwszy stopień muzykalnościhttp://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/413.html , to znaczy wiem kiedy grają), muszę przyznać, że utwory PF, które znalazłem w postaci plików MP3 na ich stronie, tworzą całkiem przyjemny zestaw. Nic więc dziwnego, że z pomocą iTunes (http://www.apple.com/itunes/ ) zrobiłem sobie z nich CD-R i czasami je gram - szczególnie w samochodzie przypominają rzęch Malucha. Koszulkę z logo Polskiego Fiata, zakupioną po koncercie, zachowałem na pamiątkę. Może przyda się w Polsce na zlocie byłych posiadaczy Maluchów (jeździłem kiedyś Bisem).

Powyższa historia ma kilka morałów, o ile w ogóle muzyka może być moralna lub niemoralna. Przede wszystkim w dzisiejszym świecie liczy się opakowanie. Dobra nazwa to wspaniały początek każdego przedsięwzięcia, szczególnie artystycznego. Jeszcze lepiej, jeśli pozwala zarejestrować dobrą nazwę strony internetowej. A dla początkującej kapeli rockowej nie ma lepszego medium rozpowszechniania utworów niż Internet. Wprawdzie za darmo, ale dociera się do kręgów słuchaczy, do których w inny sposób dotrzeć byłoby trudno, np. takich jak ja. Chyba, że jest się uznanym artystą - wtedy sprzedaż utworów poprzez iTunes lub inny portal muzyczny jest prawdziwym sprawdzianem, które utwory są najlepsze. A dla nas, konsumentów muzyki, okazją do legalnego z nią obcowania za niewielkie pieniądze. Taki muzyczny Maluch.


TOP 200