Doskonalenie przez komputeryzowanie

Od dawna zbieram się do napisania czegoś naprawdę przekonywającego do poznania problematyki zarządzania przez osoby tworzące narzędzia jego wspomagania. Często słucham wypowiedzi informatyków 'komputeryzujących zarządzanie' i sam już nie wiem, czym jest zarządzanie. Biorę zatem klasyków i współczesnych gurus. Czytam i zastanawiam się, kto ma rację, czy klasycy, czy znajomi praktycy. W zasadzie rację powinni mieć Ci pierwsi.

Od dawna zbieram się do napisania czegoś naprawdę przekonywającego do poznania problematyki zarządzania przez osoby tworzące narzędzia jego wspomagania. Często słucham wypowiedzi informatyków 'komputeryzujących zarządzanie' i sam już nie wiem, czym jest zarządzanie. Biorę zatem klasyków i współczesnych gurus. Czytam i zastanawiam się, kto ma rację, czy klasycy, czy znajomi praktycy. W zasadzie rację powinni mieć Ci pierwsi.

Mają doświadczenie w zarządzaniu, są wziętymi konsultantami, profesorami renomowanych uniwersytetów, a wreszcie autorami podręczników zarządzania sprzedawanych na całym świecie. A może jednak nasi praktycy, którzy nawet nie potrzebują czytać tych podręczników? Wystarczy im znajomość naszej specyfiki, w której nie opłaca się nawet próbować korzystać z wiedzy uznawanej na świecie. Wszystko można zrobić starymi sprawdzonymi w Peerelu sposobami. Trzeba tylko zoptymalizować procedury i obieg informacji, zaprojektować optymalne algorytmy, dołożyć nowej technologii i zaimplementować. To jest właśnie reengineering. Użytkownik, który usłyszał taką receptę od reprezentanta wciąż istniejącej firmy, szybko przystąpił do rozmów o kwocie i terminach.

To, że informatycy nie wiedzą, czym jest zarządzanie, może nie dziwić. Podczas studiów nie mieli nawet możliwości poznania tej dziedziny. Głęboka specjalizacja i przeładowane, sztywne programy praktycznie uniemożliwiają zapoznanie się z tematyką spoza specjalizacji. Na skutek tej niewiedzy, zgodnie z prawem Conwaya "stworzony przez nich system odzwierciedla organizację zespołu, który go tworzy". Jest to tradycyjna organizacja, oparta na wczorajszej logice, która dziś nie działa. Drucker twierdzi, że jest to największe zagrożenie dla organizacji.

Wielu informatyków uważa ewidencję i drukowanie raportów za zarządzanie. Jest to ogromne nieporozumienie, wynikające zarówno z niewiedzy informatyków, jak i użytkowników. Użytkownicy, nie mając wizji firmy ani nawet koncepcji rozwiązywania bieżących problemów, oczekują, że narzędzie zastąpi ich w tworzeniu nowego, doskonalszego systemu zarządzania. Tutaj oczekiwania naszych użytkowników są zbieżne z celami organizacji wskazywanymi przez Druckera: organizacja ma umożliwić zwykłym ludziom dokonywanie niezwykłych rzeczy. Nie można ich jednak osiągnąć jako efekt masowego wykorzystania techniki informacyjnej. Technika musi być podporządkowana ludziom, którzy potrafią z niej zrobić użytek.

Zarządzanie jako działalność, której celem jest osiąganie celów rękami innych, wykorzystuje rozliczne metody i techniki jako narzędzia pomocnicze. Narzędzia i techniki nie są jednak istotą zarządzania, tak jak istotą medycyny nie jest analiza moczu - pisze Drucker. Istotą zarządzania jest czynienie wiedzy produktywną. Właśnie by to umożliwić, stosuje się metody i narzędzia informatyczne. Wykorzystanie metod ilościowych do opracowania masowych danych jest możliwe tylko dzięki współczesnej technice informacyjnej. Samo opracowanie danych musi jednak mieć sens, tzn. musi wynikać z potrzeb użytkowników potrafiących wykorzystać informacje do podejmowania decyzji. Jeśli produktem przetwarzania mają być głównie sprawozdania dla GUS i innych jednostek zewnętrznych, są to wyrzucone pieniądze.


TOP 200