Doroczne nawiedzenie, czyli donoszę osobiście

Udałem się na doroczną pielgrzymkę do Ojczyzny.

Udałem się na doroczną pielgrzymkę do Ojczyzny.

Sprawdziłem, że: Napisy na Okęciu "wait before yellow line" - sąhttp://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=11647 Kupy psie (bez flag państwowych) - sąhttp://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=41963 . Prezydent i Premier tacy sami, lecz nie ci sami - sąhttp://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=49743 .

Odetchnąłem głęboko, bo w moim wieku człowiek niczego tak nie ceni jak stabilność układu. Niestety, zawiódł element najprostszy, czyli Państwa felietonista. Otóż pobierając przed wyjazdem paszport ze skrytki bankowej odkryłem, że mój piękny, choć z błędem po angielsku, nowy dowód osobisty zniknął jak sen jaki złoty. Jednakże Internet działa w Ojczyźnie, więc po chwili wiedziałem już, co taka fujara jak ja ma zrobić - udać się osobiście do urzęduhttp://www.wom.warszawa.pl/index_karta.php?adres=206&kat=9 . Udało mi się nawet zdobyć u znajomej sekretarki papier formatu A4 i wydrukować wszystkie formularze. Wprawdzie nie wiedziałem, co mam napisać w rubryce "gdzie zgubiono" (gdybym wiedział, to bym poszukał i znalazł), no ale i tak postęp jest olbrzymi.

W poniedziałek z rana udałem się do urzędu. Przezornie, pamiętając czasy PRL-u, przyszedłem 25 minut przed otwarciem drzwi i już zastałem kolejkę. Chłopak mojej córki, któremu niedawno ukradziono dowód, ostrzegł mnie, że należy natychmiast po wejściu biec do automatu z numerkami, a dopiero potem wpłacić 30 zł w kasie. Jak rozumiem, urząd dba o kondycję fizyczną petentów. Niestety, wieloletni pobyt za granicą oduczył mnie stania w kolejce i w momencie otwarcia drzwi urzędu dałem ciała, czyli pozwoliłem kilku osobom wepchnąć się przede mną. Na szczęście w kasie wzięli pieniądze od ręki, więc już po 15 minutach siedziałem przed panią urzędniczką, która wyraźnie chciała sobie skręcić szyję.

Otóż przyjmujący zgłoszenia muszą używać dwu różnych systemów. Zapewne jeden z nich jest supertajny, bo ma dostęp do jakiejś Bazy Danych. Tak więc pani urzędniczka patrzyła najpierw na lewy monitor, potem na mnie, zaś kończyła cykl na prawym monitorze. Oczywiście na biurku miała dwie myszki i dwie klawiatury. Jak to się dzieje, że nie zwariowała, nie wiem. Mnie od samego patrzenia wirowało w oczach i zrobiło się niedobrze. Dlatego rzuciłem uwagę o terminie odbioru za miesiąc. Wywołałem tyradę na temat klientów, którzy chcieliby dostawać dowód na wycieraczkę do domu. Ano chciałbym, tak jak dostaje się nowe prawo jazdy (czyli de facto dowód osobisty, bo takowego tu nie ma)http://www.dmv.org/ma-massachusetts/drivers-license.php po drugiej stronie stawu. Dlaczego nie?!

Pocieszam się jednak, że i tak miałem szczęście. Gdybym zgubił paszport, to zgodnie z nowymi przepisamihttp://www.abc.com.pl/serwis/pdf/d06a27.pdf , por. artykuł 15, musiałbym osobiście zgłosić się do konsulatu po wydanie duplikatu i jego odbiór, czyli w moim przypadku udać się do Nowego Jorkuhttp://www.polishconsulateny.org (cztery godziny jazdy), biorąc co najmniej dwa dni urlopu i zapewne nocując tamże. Konsulat jest bowiem czynny trzy dni w tygodniu w godzinach 9.00 - 1.00, zaś tylko raz po południu 12.00 - 6.00. A wszystko przez nieszczęsne odciski palców, które trzeba pobrać przed wydaniem paszportu i sprawdzić ponownie przy wydaniu.

Jak rozumiem, mamy już obiecane tanie państwo. Tylko dlaczego aż tak tanie? Flagi w kupach możemy sobie darować!


TOP 200