Donos na samego siebie

Dzięki uprzejmości Redakcji oraz sumiennej pracy poczty właśnie dostałem numer 45/96 CW, pierwszy jaki trafił na drugą stronę. Otwieram ja sobie gazetę, przeglądam, trafiam na własny felieton, a tam jak byk stoi, że zaczynam dzień od czytania donosów! Ale fajnie, pomyśleli pewnie Czytelnicy, siedzi za granicą i czyta donosy, za które jeszcze dziękuje Redakcji. Świnia i to nieskrobana...

Dzięki uprzejmości Redakcji oraz sumiennej pracy poczty właśnie dostałem numer 45/96 CW, pierwszy jaki trafił na drugą stronę. Otwieram ja sobie gazetę, przeglądam, trafiam na własny felieton, a tam jak byk stoi, że zaczynam dzień od czytania donosów! Ale fajnie, pomyśleli pewnie Czytelnicy, siedzi za granicą i czyta donosy, za które jeszcze dziękuje Redakcji. Świnia i to nieskrobana...

Wszystko jak zwykle zaczęło się od lenistwa: nie wstawiłem cudzysłowów, bo niestety jestem przyzwyczajony do używania porządnych, tzw. drukarskich, które w polskiej kulturze typograficznej są nieco inne niż w USA. Mianowicie otwierający cudzysłów jest u dołu. Zamykający zaś wg literatury powinien być odwrotny niż amerykański, czyli w lustrzanym odbiciu. Na to wszystko nakłada się jeszcze inna platforma systemu operacyjnego. Czasami, gdy muszę użyć cudzysłowu, bo kogoś cytuję, to umieszczam standardowe kreseczki po obu stronach cytatu, licząc na domyślność operatorów DTP.

Tym razem po prostu napisałem Donosy z dużej litery, ufając, że redakcja CW wie cóż to są za donosy i komu/czemu służą. Tymczasem okazało się, że zespół, który na ostatnich targach Komputer '97 dostał nagrodę "Polska w Internecie", nie jest znany w prasie komputerowej!

Śpieszę więc donieść Czytelnikom CW, że "Donosy" to pismo elektroniczne, od lat wydawane przez ludzi z Wydziału Fizyki UW, a rozpowszechniane przez Internet tak długo, że wydali już dwa tysiące numerów. Kiedyś było to jedyne źródło wiadomości dla polskich naukowców zagranicą, którzy mieli dostęp do Internetu. Dziś, wobec istnienia wielu innych, podobnych wydawnictw sieciowych, jest to najstarsza polska gazeta elektroniczna, z dumnym nadtytułem "Dziennik Liberalny".

Oczywiste jest, że rano czołgam się do komputera, by czytać takie właśnie "Donosy", o czym jeszcze raz informuję, podając przy okazji adres, gdzie można pismo to zaprenumerować za darmo:http://info.fuw.edu.pl/donosy.

Napisałem wyżej, że "Donosy" mają obecnie konkurencję. Ja abonuję jeszcze przegląd prasy, wysyłany przez Polska OnLine (dostępny w abonamencie ze stron www.pol.pl) oraz Wiadomości Dnia PoL, też tamże dostępne. Oba abonamenty oczywiście za darmo!

Jak więc widać, jestem osobą dobrze poinformowaną, jeśli chodzi o sprawy polskie. Ba, powiedziałbym, że teraz pewnie wiem więcej niż gdy przebywałem w Warszawie, bo tam nigdy nie miałem czasu by spokojnie przejrzeć gazety, ani tym bardziej obejrzeć wiadomości telewizyjnych.

Gorzej natomiast jest z wiadomościami lokalnymi. Wprawdzie do śniadania czytam gazetę przynoszoną na próg, ale jest ona prowincjonalna; tylko morderstwa, pogrzeby i inne tragedie. Ucieszyłem się, gdy jeden ze znajomych podał mi adres ciekawej inicjatywy. Otóż mając szybkie połączenie modemowe, najlepiej za darmo, można być na bieżąco wszystkich wydarzeń na świecie, także biznesowych, naukowych, sportowych - jakich kto sobie wymarzy! Zainteresowanym podaję odnośnik: www.pointcast.com gdzie znajdą oprogramowanie, które należy zainstalować. Przy okazji: jest ono oczywiście dostępne także dla platformy Mac OS, co potwierdza ogólnie znaną tezę, że posiadacze Macintoshy mają się dobrze!

A prawdziwych donosów nikt do mnie nie pisze, bo niby na kogo i co miałby donosić?!