Deputat dla informatyka

Z miejscem pracy mogą być związane różne korzyści dodatkowe, co uzależnione jest od branży i firmy. Od dawien dawna pewne grupy zawodowe wywalczyły sobie (lub otrzymały bez walki) przywileje grupowe w postaci tak zwanych kart lub deputatów.

Z miejscem pracy mogą być związane różne korzyści dodatkowe, co uzależnione jest od branży i firmy. Od dawien dawna pewne grupy zawodowe wywalczyły sobie (lub otrzymały bez walki) przywileje grupowe w postaci tak zwanych kart lub deputatów.

Miały one stanowić uzupełnienie podstawowego ekwiwalentu za świadczoną pracę. Obecnie z przywilejami jest różnie - silniejszym grupom zawodowym pozostawiono te możliwości, innym znowu je odjęto. W niektórych firmach dodatkowym atrybutem może być służbowy samochód do użytku prywatnego, telefon komórkowy lub obiady na koszt pracodawcy w wybranej restauracji.

Oprócz tak wymiernych korzyści, z niektórymi zawodami wiążą się zupełnie inne rodzaje przywilejów, a wynikające z dużych możliwości, jakie daje piastowane stanowisko. Myślę tutaj o nieco wyższym szczeblu w hierarchii, gdzie strefa wpływów jest na tyle rozległa, iż umożliwia wykorzystanie rozmaitych powiązań do osiągnięcia stosownych korzyści. W niektórych przypadkach istotne znaczenie ma informacja - dostępna tylko dla określonej grupy osób - za to warta bardzo dużo. Rzeczywiście sprawdza się teoria, że właściwa informacja w odpowiednim czasie ma swoją wartość.

Wyszło ostatnio na jaw, że jednak można stosować ulgi podatkowe pod postacią fundowania stypendiów. Dowiedzieliśmy się o tym dzięki mediom, niestety, już po zakończeniu sezonu rozliczeń z fiskusem. Podobnie jak przed kilkoma laty z darowiznami. Scenariusz postępowania w takich przypadkach jest bardzo podobny. W pierwszym roku korzyści finansowe osiągają tylko osoby wtajemniczone. Po nagłośnieniu sprawy następują zapewnienia strony rządowej o niewielkiej liczbie takich przypadków. Oznacza to, że skorzystali ludzie, którzy mieli skorzystać, posiadali bowiem dostęp do stosownej informacji i potrafili ją właściwie zinterpretować. W następnych latach, gdy liczba chętnych do zmniejszenia swych zobowiązań podatkowych wzrasta, ustawa zmienia kształt. Za to pojawiają się nowe kruczki, których rozszyfrowanie trochę potrwa. I tak można w nieskończoność.

Korzystanie z dobrodziejstw ustawy nie jest przestępstwem. Mimo to wielu ludzi boi się poznawać na własnej skórze nie wypróbowane paragrafy w obawie przed ich różną interpretacją i niejasnymi następstwami. Myślę, że stosowanie furtek w przepisach stwarza możliwość pobrania deputatu z racji wykonywanego zawodu przez co bystrzejszych pracowników państwowych.

Niespecjalnie w tym układzie mają się informatycy, którzy zapewniając podłoże techniczne do przetwarzania informacji, nie bardzo potrafią lub mogą z niej korzystać. Być może czują się nieco ogołoceni, nie otrzymując żadnego deputatu. A gdyby tak w ramach rekompensaty przydzielać choćby po dwa kilo kodu programu na miesiąc?