Dekada kleju

Miałem niedawno okazję spojrzeć na czasopisma komputerowe sprzed bez mała 10 lat. Uderzyło mnie, że pełne są one opisów poszczególnych produktów informatycznych: serwerów, stacji roboczych, systemów operacyjnych, urządzeń sieciowych, urządzeń peryferyjnych, aplikacji itd. Brakuje za to opisu czegoś równie ważnego, co rozwijało się przez ostatnią dekadę niejako w cieniu, a co aktualnie jest jednym z najważniejszych kierunków rozwoju.

Miałem niedawno okazję spojrzeć na czasopisma komputerowe sprzed bez mała 10 lat. Uderzyło mnie, że pełne są one opisów poszczególnych produktów informatycznych: serwerów, stacji roboczych, systemów operacyjnych, urządzeń sieciowych, urządzeń peryferyjnych, aplikacji itd. Brakuje za to opisu czegoś równie ważnego, co rozwijało się przez ostatnią dekadę niejako w cieniu, a co aktualnie jest jednym z najważniejszych kierunków rozwoju.

Brakuje opisu połączeń tych elementów w pewne całości, które działają ku pożytkowi przedsiębiorstw.

Każda konstrukcja składa się z dwóch zasadniczych części: prefabrykowanych elementów oraz połączeń między nimi. Most to nic innego jak żelbetowe bloki oraz stalowe dźwigary połączone śrubami i cementem. Samochód to starannie zaprojektowane elementy przykręcane, spawane lub klejone jedne do drugich. A system informatyczny?

We współczesnych systemach informatycznych dla przedsiębiorstw coraz mniejszą rolę spełniają "klocki", zaś coraz większą - "klej" i umiejętność posługiwania się nim. Do takich wniosków doprowadzają nie tylko codzienne obserwacje, ale także analiza rzeczywistych sytuacji z biznesu. Technologię kupić jest łatwo, ale wdrożenie jej i zintegrowanie z innymi technologiami w przedsiębiorstwie to z reguły przedsięwzięcie pochłaniające dużo większe środki niż sama technologia.

Typowa organizacja zależy od interfejsów nie mniej niż od systemów podstawowych. Przypuśćmy, że firma produkcyjna ma system składania zamówień online dla swoich najważniejszych odbiorców. Dwa razy dziennie zamówienia są przenoszone do systemu produkcyjnego, gdzie planowane są poziom produkcji oraz zamówienia surowców. Ten system zawiedzie nie tylko wtedy, gdy "padnie" któryś z systemów podstawowych (czyli zamówienia online bądź produkcja) albo któryś z serwerów, na których są one posadowione. Fabryka stanie z powodu braku nowych zamówień, a klienci odejdą z kwitkiem także wtedy, gdy zawiedzie interfejs - czyli codzienny dwukrotny eksport i import zamówień między systemem internetowym a podstawowym narzędziem planowania produkcji - albo np. łącze, którym wspomniane eksporty mają być przesłane.

Z reguły w przedsiębiorstwie dwa najważniejsze systemy, sieć, serwery, macierze itd. dostarczane są przez firmy zewnętrzne i objęte umowami serwisowymi. Natomiast "klej" - czyli generowanie eksportów, procedura importująca i coś, co przesyła dane między systemami - bardzo często jest dodatkiem wytworzonym przez któregoś dostawcę albo wręcz elementem wytworzonym "w wolnej chwili" przez lokalnych informatyków.

I - niestety - dlatego jest to też element najbardziej zawodny.

Gdyby ktoś budował most i chciał odbiorcy (np. gminie) powiedzieć, że gwarantuje odporność przęseł, wytrzymałość stalowych elementów konstrukcyjnych, ale nie może nic powiedzieć o spawach i śrubach, które spinają to w całość, zostałby wyśmiany. Natomiast mam wrażenie, że informatycy nadal nie do końca rozumieją, jak kluczową rolę spełniają interfejsy między systemami i integracja. 10 lat temu można było przypuszczać, że wreszcie pojawi się jakiś Wielki System, który obsłuży wszystkie działania przedsiębiorstw. W miarę, jak trwa postęp technologii, z każdym rokiem bardziej jesteśmy pewni jednej rzeczy: coraz mniejsze znaczenie mają poszczególne "klocki", z których zbudowano rozwiązanie informatyczne, a coraz większe "klej", którym je połączono.

Stawiam dzisiaj dolary przeciwko orzechom, że w kolejnych 10 latach rola integracji, a - co za tym idzie - wydatki na nią wzrosną parokrotnie.


TOP 200