Czy to Java, czy sen

Wprawdzie robiąc Drugą Stronę, zastrzegałem się kiedyś, że nie będzie na niej żadnych programów Java, ale rzeczywistość przywołała mnie ze snu. Czuję, że chcąc nie chcąc będę musiał nauczyć się nowego języka. Nabyłem już nawet odpowiedni podręcznik, co nie jest łatwym zadaniem, zważywszy na liczbę pozycji dostępnych na rynku. W wielu księgarniach jest już osobny dział pt. Java.

Wprawdzie robiąc Drugą Stronę, zastrzegałem się kiedyś, że nie będzie na niej żadnych programów Java, ale rzeczywistość przywołała mnie ze snu. Czuję, że chcąc nie chcąc będę musiał nauczyć się nowego języka. Nabyłem już nawet odpowiedni podręcznik, co nie jest łatwym zadaniem, zważywszy na liczbę pozycji dostępnych na rynku. W wielu księgarniach jest już osobny dział pt. Java.

A wszystko dlatego, że firma Sun (http://www.sun.com) zdecydowała się na radykalne rozwiązanie: upublicznienie wszelkich zasobów. Wprawdzie wciąż trwają dyskusje, kto będzie prowadzić politykę standaryzacyjną, ale nie ma wątpliwości, że nowy system (?) operacyjny przyjął się. Napisałem znak zapytania, bo tak naprawdę Java ma parę poziomów, z których jeden jest po prostu wirtualnym komputerem.

Oczywiście, nie wszyscy zgadzają się na standard robiony przez Suna (http://www.news.com/News/Item/0,4,10368,00.html), ale przecież zalety standaryzacji są oczywiste. Nawet pracujący pod Mac OS tym razem nie mają powodu do alienacji - Apple od początku postawił na system Java (http://applejava.apple.com/). Choć jak zawsze ostrożnie: bardzo ubawiło mnie zastrzeżenie, że technologia Java nie jest przeznaczona dla systemów kontroli on-line, stosowanych w elektrowniach atomowych, nawigacji samolotów oraz systemach telekomunikacyjnych. Choć kto wie, może któregoś dnia? W każdym razie Apple zastrzega się, że nie bierze żadnej odpowiedzialności, gdyby runtime Java dla Mac OS spowodował śmierć, kalectwo lub szkody w środowisku. Ot, przykład, do czego prowadzi zatrudnianie zbyt wielu prawników...

Normalny użytkownik komputerów także może spróbować, czym pachnie Java. udostępnił wersję beta Office for Java (http://officeforjava.corel.com). U mnie po rozkompresowaniu 4420 plików (!) zajęło prawie 16 MB na dysku 2 GB (duże sektory). Widzę tu pewien problem. Żaden człowiek nie jest bowiem w stanie skontrolować poprawności takiej instalacji! Dlatego nie zdziwiłem się, gdy WordPerfect nie chciał mi wystartować. Mam nadzieję, że wersja komercyjna będzie już całkowicie sprawna.

Tymczasem wszyscy podniecają się testowaniem szybkości programów Java, szczególnie gdy są one ładowane z sieci, gdyż daje to przedsmak, jak będzie się pracowało na NC. Każdy może przekonać się sam - wystarczy zajrzeć do kafejkihttp://www.webfayre.com/pendragon/cm2/caffeinemark2.html. Gdy pojawi się w przyszłym roku, wspominany już na Drugiej Stronie, OpenStep vel Rhapsody wtedy sytuacja będzie jeszcze przyjemniejsza. Programy pisane w języku Java nie będą wymagały rekompilacji na różne platformy, co w tej chwili jest pewnym problemem (inne API Mac OS oraz Windows, nie wspominając systemów unixowych). Jak żartuje jeden z pionierów, Rhapsody będzie zgodne z "100% Pure Java"http://java.sun.com/100percent), posiadając nie tylko JFC (Java Foundation Classes), IFC (Internet Foundation Classes) oraz AFC (Application Foundation Classes), ale nawet KFC (Kentucky Foundation Classes albo Kentucky Fried Chicken).

Mam nadzieję, że tym razem nie powtórzy się ponura historia zawłaszczenia DOS-u(http://www.mackido.com/DarkSide/History_DrDos.html). Choć nikt nie wie, co zacznie się dziać, gdy rynek oprogramowania Java stanie się naprawdę dochodowy. Na razie jest to tylko senne marzenie.


TOP 200