Czy pamięć to program?

Pan D. został powołany do nadzorowania między innymi spraw informatycznych w pewnej jednostce. Pan D. na informatyce zupełnie się nie zna, co nie jest tu niezbędne, ale co więcej, informatyki nie cierpi. Tak więc pan D. prowadzi znojnie swój kram, złożony z różnych pracowników, mniej lub bardziej merytorycznie wydolnych.

Pan D. został powołany do nadzorowania między innymi spraw informatycznych w pewnej jednostce. Pan D. na informatyce zupełnie się nie zna, co nie jest tu niezbędne, ale co więcej, informatyki nie cierpi. Tak więc pan D. prowadzi znojnie swój kram, złożony z różnych pracowników, mniej lub bardziej merytorycznie wydolnych.

Pan D. stanowi uosobienie wszelkich cnót urzędniczych. Przede wszystkim wcześnie pojawia się w pracy, a po ustawowym czasie z niej wybywa. Jest wyjątkowo uprzejmy, ale tylko wtedy, gdy się z nim zgadzasz.

Pan D. ma daleko idące plany. Ma tyle planów, że trudno je spamiętać, nie mówiąc już o możliwościach realizacji. Plany te konsekwentnie odbiegają od opinii fachowców. Ale tylko takie mogą być realizowane, pozostałe to szmelc i nie ma czym sobie głowy zaprzątać. Pan D. wyrzuca z siebie tematy, jak automat do gier żetony przy głównej wygranej. U niego temat zadany równa się wykonaniu, w tak samo krótkim terminie. Nie mów mu, że program, który zadał do napisania wymaga miesiąc roboty. On wie, że to tydzień pracy. Nie próbuj zrozumieć skąd ta wiedza. Nie mów mu także, że każdy oddany do użytkowania program wymaga późniejszej konserwacji, a to z kolei dodaje obowiązków. Pan D. wie przecież, że konserwy robią szybko, bo dużo ich na rynku, więc nie mów, że konserwacja to jakieś utrapienie.

Pan D. bardzo nie lubi jak sprzęt się psuje, bo cały system "siada" i klientela jest niezadowolona, co on odczuwa osobiście. Nie tłumacz mu, że nie znasz się na naprawie sprzętu, bo jesteś od oprogramowania. Pan D. zaproponuje Ci wówczas kurs doszkalający, abyś mógł się przekwalifikować na potrzebny w tej chwili zawód.

Nie mów też, że nie umiałeś dać sobie rady z usunięciem awarii serwera, skoro siedziałeś tylko do siódmej wieczorem. A potem, jak przyszła ranna zmiana, to w ciągu dwóch godzin uruchomili. Gdybyś siedział przez całą noc, to pewnie byłby sprawny do ósmej rano. W ogóle to trzeba było przyjechać o piątej rano, bo skoro dwie godziny zajęło usuwanie awarii, to rachunek prosty (nie wiedziałeś tego, co?). A zresztą należało dzwonić do serwisu czy gdziekolwiek. Nie próbuj panu D. wmówić, że serwis wieczorem nieczynny i że wcale nie ma ani umowy z serwisem, ani pieniędzy na opłacenie ich działania. I też, że serwis tylko w dużych bankach reaguje w ciągu paru godzin, a nie jak pan D. by chciał, w ciągu 15 minut.

I nie strasz też pana D., że się zwolnisz, bo nie widzi problemu, gdyż przyjmie kogo innego. To nic, że systemy które tworzyłeś od paru lat są skomplikowane i nikt od razu się w to nie wciągnie. Pan D. też zmienił pracę i nic się przez to nie zawaliło.

Nie zdziw się też, gdy pewnego, pięknego dnia pan D. zapyta Cię, czy pamięć komputerowa to sprzęt czy program.


TOP 200